fot. PAP/Wojciech Olkuśnik

[TYLKO U NAS] R. Bąkiewicz: Apelujemy, żeby policja wyjaśniła sprawę podpalonego mieszkania, ale także zajęła się działaniami, które miały miejsce podczas lewicowych manifestacji przed Marszem Niepodległości

Apelujemy, żeby policja wyjaśniła sprawę podpalonego mieszkania, ale także podjęła działania, które miały miejsce podczas lewicowych manifestacji [tzw. Strajki Kobiet-red], które odbywały się przed Marszem Niepodległości – mówił Robert Bąkiewicz, prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości, w piątkowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.

Ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości. Tegoroczny pochód odbył się zarówno w formie tradycyjnej, jak i zmotoryzowanej. [czytaj więcej]

Gość TV Trwam wskazał, że przez ostatnie 5 lat nie było żadnych incydentów podczas Marszu Niepodległości. Pochód przebiegał w spokoju i przyjaznej atmosferze – dodał.

– W tegorocznym Marszu Niepodległości upatruję złej zmiany w dwóch czynnikach. Pierwszy czynnik to działania policji. Zmiana taktyki działania i wiele innych błędów, a być może celowego działania. Trudno to ocenić. Ponadto, drugi czynnik, to tło całych wydarzeń, czyli 2-3 tygodnie manifestacji lewicowych, które bezkarnie łamały prawo na naszych ulicach: doprowadzały do przelewów krwi, ataków na świątynie, profanacji, ataków fizycznych na obrońców Kościoła, niszczenia pomników, wyzwisk, gróźb. To wszystko miało miejsce w ostatnich tygodniach i policja w tym zakresie nie zrobiła nic. To spowodowało skumulowanie emocji w społeczeństwie, także u Polaków o patriotycznych poglądach, którzy chcieli się temu sprzeciwić. Wystąpił pewien mechanizm społeczny. Trzeci, dodatkowy czynnik, to są prowokacje ze strony działaczy Antify – powiedział Robert Bąkiewicz.

Prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości przypomniał, jak prowokatorzy podczas marszu rzucali racami, byli agresywni, a policja w żaden sposób nie reagowała.

– To jest pytanie do policji, dlaczego tak się stało, dlaczego policja zmieniła taktykę. Taktyka polegała na tym, że policja nie stawała w pełnym uzbrojeniu przy barierkach. Przypominam, że przez 2-3 tygodnie trwają manifestacje środowisk lewicowych, gdzie dokonuje się ataków fizycznych, ludzie trafiają do szpitala, są ataki z nożami, atakuje się świątynie, a policja stoi w pełnym rynsztunku obok i jakby wyzwala emocje. Są także obrazy, że w środku są prowokatorzy. Nie wiem, w jakim stopniu jest to sprawdzona wiedza. Nie można z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że tak było. Była ogromna brutalność policji. Byłem świadkiem na błoniach Stadionu Narodowego, co się tam działo. W sytuacji, kiedy ludzie już się rozchodzili do domów, policja podejmowała działania z ogromną brutalnością, np. gazowanie przypadkowych osób, ataki na dziennikarzy, na osoby postronne. Ataki ze strony policji były czymś niespotykanym od lat w Polsce. Przypominają się rządy Platformy Obywatelskiej i próby pacyfikacji Marszu Niepodległości czy innych manifestacji patriotycznych. Na błoniach Stadionu Narodowego policjanci zaczęli okrążać rozchodzących się ludzi i w brutalny sposób wyłapywać ludzi, którzy odpalali race. W dzisiejszym stanie prawnym raca jest wykroczeniem, ale nie potrzeba wypuszczać całych zbrojnych oddziałów czy pododdziałów policji, żeby ganiali za ludźmi, rzucali się na nich i rzucali ich na ziemię. Chwilę po działaniach policyjnych nastąpiła konfrontacja – zaznaczył rozmówca TV Trwam.

Gość programu „Polski punkt widzenia” podkreślił, że nawet, jeśli reakcja policji na Marszu Niepodległości była odreagowaniem stresu i wszystkiego, co działo się na Strajku Kobiet, to znaczy, że ci policjanci nie nadają się na funkcjonariuszy publicznych.

– Policjanci muszą być odporni psychicznie, muszą wypełniać rozkazy. Przychylam się do zdania, że to dowódcy podejmowali takie, a nie inne działania, że było pewne przyzwolenie dla takich działań. Były takie decyzje, a nie inne. Ktoś musiał wydać decyzję, żeby ustawiać się wszędzie i blokować przed marszem rondo Dmowskiego, które w normalnej sytuacji było zupełnie wolne; żeby blokować ludzi, którzy przyjechali samochodami. Wzywaliśmy ludzi do tego, żeby wzięli udział w rajdzie niepodległości, w kawalkadzie niepodległości, żeby było to odniesienie do marszu, które nie może w obecnych warunkach się odbyć, żeby ludzie w ten sposób zamanifestowali radość z kolejnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Policja trzymała wszystkie samochody, wszystkie pojazdy 2-3 godziny w korkach i nie umożliwiała im opuszczenia korków pojazdami. Policja nagabywała, żeby ludzie, którzy przyjechali na marsz, parkowali samochody i szli na marsz pieszo – przypomniał prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Robert Bąkiewicz zwrócił uwagę, że były rozmowy, iż może w trakcie trwania Marszu Niepodległości będzie trzeba zmienić trasę.

– To, że pojawili się ludzie, to jest pewien odruch patriotów na to, co się działo przez ostatnie tygodnie w Polsce. Potrzebowali zamanifestować patriotyzm, przywiązanie do wartości katolickich, chrześcijańskich, do tego wszystkiego, co nas Polaków łączy – do niepodległego państwa polskiego. Przez trzy tygodnie polska policja doprowadzała do stanu, że mieliśmy poczucie anarchii na ulicach polskich miast. I nagle tutaj, w tej sytuacji, okazała się nadwyraz sprawna, nadwyraz agresywna i nadwyraz gotowa do podejmowania działania. (…) Odcinamy się od aktów chuligańskich, od osób, które podejmowały ataki na policję, od działań przestępczych. Nie chcemy mieć z tym nic wspólnego. Jako Stowarzyszenie Marsz Niepodległości zrobiliśmy wszystko, co było możliwe, żeby ten dzień był świętowany w ustalony sposób, żebyśmy przyjechali samochodami. Zmianę wydarzenia zrobiliśmy także ze względu na to, iż obawialiśmy się, że na ewentualnym pieszym zgromadzeniu, od którego odstąpiliśmy, może dojść do prowokacji. Mieliśmy rację. Dlatego wydaje się, że nasze działania były w pełni ukierunkowane na to, żeby był spokój i żeby święto było obchodzone w taki sposób, jak należy. (…) Apelujemy, żeby policja wyjaśniła sprawę podpalonego mieszkania, ale również inne sprawy i działania policji. Apelujemy, żeby policja podjęła także działania wyjaśniające manifestacje lewicowe [tzw. Strajki Kobiet-red], które odbywały się przed Marszem Niepodległości – posumował prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

  

radiomaryja.pl

drukuj