fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. W. Osadczy: To, że rząd polski przymyka oczy i przyjmuje narrację ukraińską, według której kwestie pochówku ofiar ludobójstwa jest kwestią umowną, jest nieporozumieniem

Większa część Ukrainy nie uznaje zbrodniarzy jako swoich bohaterów. Obecna ukraińska władza, którą wspiera rząd polski, prowadzi taką niekorzystną politykę i jest to wielka krzywda dla narodu ukraińskiego – mówił profesor Włodzimierz Osadczy, dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich – Centrum Ucrainicum KUL, w rozmowie z Redakcją Portalową Radia Maryja.

Druga niedziela lipca jest tradycyjnym terminem obchodów rocznicy tzw. Krwawej Niedzieli. Tego dnia Ukraińska Armia Powstańcza dokonała czystki etnicznej w blisko 100 polskich miejscowościach, głównie w powiatach włodzimierskim i horochowskim. Ukraińskim hasłem przyświecającym mordowaniu Polaków było „Śmierć Lachom”.

Prof. Włodzimierz Osadczy odniósł się do kwestii prawdy historycznej w pojednaniu polsko-ukraińskim.

– Każdy apeluje do prawdy historycznej, apeluje prezydent Andrzej Duda i prezydent Petro Poroszenko, który wczoraj w czasie prowokacyjnej wizyty w Polsce próbował zrelatywizować wydarzenia tzw. Krwawej Niedzieli, odnosząc się przy tym do prawdy historycznej. Prawda historyczna jest dzisiaj pojęciem bardzo mocno nadużywanym i samo powiedzenie o prawdzie nie wystarcza. Musimy nazywać rzeczy po imieniu i stanowczo reagować na kłamstwo – powiedział uczony.

W moim odczuciu to, że prowadzone są jakiekolwiek negocjacje ze stroną ukraińską, w sytuacji kiedy prowadzona jest wybitnie antypolska polityka – bo blokowanie ekshumacji jest nie tylko wybitnie antypolskie, ale wręcz nieludzkie – to jest coś, co się nie mieści w głowie – powiedział profesor.

– Każdy szanujący się kraj po takim nieprzyjaznym geście, na pewno dokonałby rewizji swojej polityki w stosunku do państwa, które się w ten sposób zachowuje. To, że rząd polski przymyka oczy i przyjmuje narrację ukraińską, według której kwestie pochówku ofiar ludobójstwa są kwestią umowną, jest nieporozumieniem. Takie zachowanie stawia Polskę w bardzo niekorzystnym świetle. Na szczeblu negocjacji polsko-ukraińskich ta kwestia nie powinna się pojawiać. Powinna natomiast zaistnieć jednoznacznie sprawa priorytetu polityki polskiej. Bardzo smutna wczorajsza uroczystość, kiedy prezydent składał wieniec ofiarom ludobójstwa w szczerym polu. Świadczy to o wielkich zaniedbaniach polskiego rządu, które trwały przez dziesiątki lat i niestety trwają do dnia dzisiejszego – stwierdził prof. Włodzimierz Osadczy.

Poza Polską nie ma na całym świecie żadnego państwa, który toleruje sytuację, że dziesiątki, a może i setki tysięcy jego obywateli, nie jest pochowanych – dodał historyk.

– Szczątki naszych współbraci są narażone na ustawiczne profanowanie i bezczeszczenie. Mam tutaj na myśli np. fakty udokumentowania otwierania wysypisk śmieci, które znajdują się na bezimiennych grobach Polaków, czy stawianie pomników ludobójcom, którzy dokonali tej zbrodni. Poza Polską nie ma takiego kraju i musimy tę świadomość sobie przyswoić i ją zachować. Stopień upodlenia społeczeństwa polskiego jest w tym momencie bardzo wysoki – mówił dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich Centrum Ucrainicum KUL.

Profesor odniósł się do zaangażowania hierarchii kościelnej w kwestii ludobójstwa.

– Są też struktury kościelne, od których oczekujemy większego zaangażowania, mimo iż do tej pory ze strony Kościoła nie ma absolutnie żadnego działania, aby ta sprawa wybrzmiała w sposób stanowczy i jednoznaczny tak, jak na pewno by to uczynił prymas Wyszyński i inni wielcy mężowie Kościoła, którzy w czasach, kiedy szwankował rząd, pełnili funkcję interrexów. W tej chwili nie słyszymy tego głosu, który wskazywałby nam drogę. Ze strony kościoła greckokatolickiego wystąpiły póki co jedynie nieuczciwe deklaracje pojednania, które ks. abp Mieczysław Mokrzycki określił w 2015 r. jako „puste frazy bez treści”. Polscy hierarchowie kościelni nie powinni negocjować, jak z partnerem, z kościołem greckokatolickim na Ukrainie, który wprost gloryfikuje banderowców – podsumował prof. Włodzimierz Osadczy.

– KS. abp Szewczuk, będący zwierzchnikiem kościoła greckokatolickiego na Ukrainie, podczas wizyty w Warszawie powiedział kłamliwą tezę, że ofiary Wołynia to są ofiary II wojny polsko-ukraińskiej. Brak reakcji hierarchii kościelnej w Polsce na takie kłamstwo świadczy o tym, że jest przyzwolenie na kłamstwo. To, że hierarchowie prowadzą taką politykę wywołuje tylko jedno wielkie zażenowanie – dodał profesor.

Jakub Gronczakiewicz/RIRM

drukuj