fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Prof. K. Pawłowicz: Aby móc kontynuować reformy, musimy pozostać w mobilizacji do jesiennych wyborów

Aby móc kontynuować reformy, musimy jednak trwać w mobilizacji do jesieni, aby wygrać w wyborach do polskiego Sejmu. Dopiero zwycięstwo w tych jesiennych wyborach pozwoli umocnić i zabezpieczyć Polskę – powiedziała w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja poseł PiS prof. Krystyna Pawłowicz.

26 maja w Dzień Matki wybory do PE wygrali Polacy ceniący tradycyjne wartości, polityczną wiarygodność i polityczną uczciwość. Niespotykana dotychczas mobilizacja Polaków broniących się przed lewackimi pomysłami zniesienia suwerenności Polski, wprowadzenia do polskich szkół patologii obyczajowych i seksualizacji dzieci, próbujących wywołać w Polsce wojnę z Kościołem katolickim, dała Polsce zwycięstwo. Na razie obroniliśmy Polskę i nasze rodziny przed agresją ideologiczną specyficznej, tęczowej koalicji homoseksualistów, feministek, reprezentantów interesów zewnętrznych i zdrajców interesów Polski, których łączyła jedna tylko myśl wspólna, tzn. pokonać PiS i wrócić do czasów, w których Polakami się pogardzało, a żyło się jak w maśle przestępcom gospodarczym i finansowym. Broniliśmy w Dzień Matki Polski jak Częstochowy przed Szwedami. Do PE wybraliśmy z list PiS 27 osób, którym powierzyliśmy też zadanie ochrony wartości chrześcijańskich, polskiej rodziny i narodowej tożsamości.

Opozycja w prawdzie wyraźnie przegrała, ale w Polsce – zwłaszcza dużych miastach – nadal są ludzie, którzy udzielają poparcia najdzikszym satanistycznym wybrykom różnych parad równości, na przykład w Warszawie czy Gdańsku, gdzie zwyciężyli kandydaci patronujący aktom bluźnierstw i biorący w tym udział.

PO z nienawiści do PiS, do polskich „moherów” dokonała przy tym rzeczy skrajnie nieodpowiedzialnej. Na czołowych miejscach swych koalicyjnych list zapewniających niemal pewne zwycięstwo umieściła znanych PRL-owskich komunistów nierozliczonych po 1989 roku. Tym sposobem w grupie związanej z PO i PSL miejsca w PE w Warszawie zdobył były premier Włodzimierz Cimoszewicz, komunista z PZPR, syn brutalnego oficera Armii Czerwonej, oprawcy polskich bohaterów i opozycji po II wojnie światowej. Pan Cimoszewicz znany z braku wrażliwości wobec poszkodowanych z powodu powodzi w 1997 roku rolników niedawno potrącił na pasach rowerzystkę i uciekł z miejsca wypadku. Zrujnował też wydzierżawioną od Lasów Państwowych leśniczówkę. Kilka dni temu zrugał też obecne władze RP za to, że PiS oświadczył, że póki jest u władzy Polska żadnych odszkodowań – jako ofiara, a nie sprawca wojny – nikomu płacić nie będzie. W Warszawie tego wroga polskości, chrześcijaństwa, nierozliczonego komunistę z czasów PRL, współpracownika tajnych służb PRL-owskich warszawiacy wybrali na reprezentanta Polski do PE. Pan Cimoszewicz już zapowiedział, że w PE będzie działał razem z innymi osobami z opozycji przeciwko polskim, legalnym władzom.

Z kolei mieszkańcy Poznania i okolic wybrali byłego premiera Leszka Millera, w PRL-u członka Biura Politycznego PZPR, który razem z Jarosławem Kalinowskim z PSL wprowadził Polskę do UE na szczególnie dyskryminujących polskich rolników warunkach, tj. zgodzili się na blisko 1/4 wysokości dopłat dla nich.

PO na swojej zbiorczej liście, z której do PE dostały się 22 osoby wprowadziło aż czterech betonowych PZPR-owców komunistów. Poza Włodzimierzem Cimoszewiczem, Leszkiem Millerem również Danutę Hübner, córkę pułkownika UB oprawcy polskich bohaterów, która jako komisarz w UE nic dla Polski nie zrobiła. PO wprowadziła też do PE Marka Belkę, byłego prezesa NBP, który dla wsparcia starań Donalda Tuska na najwyższe unijne stanowiska ofiarował polskie rezerwy NBP, tj. ok. 26 mld na ratowanie banków niemieckich w czasie kryzysu euro.

Mimo zwycięstwa PiS, płakać się chce, że miasta polskie, które weszły do historii bohaterstwa i oporu takie jak Poznań czy Warszawa, które krwią i życiem swych ówczesnych mieszkańców złożyły ogromną ofiarę, walcząc z Niemcami i Rosjanami, dzisiaj głosami swych mieszkańców dali komunistom i sympatykom Niemców mandat do reprezentowania Polski. Ciągle przecież walczącej z zagranicznymi atakami ze strony właśnie Niemiec i Rosji. Dzisiaj w Warszawie dzieci byłych komunistów pokonały nieliczne już dzieci i wnuki bohaterskich żołnierzy Armii Krajowej, powstańców warszawskich czy bohaterów antykomunistycznego powstania. Musimy z tym żyć. Najważniejsze jednak, że teraz w wyborach do PE zwyciężyliśmy.

Aby móc kontynuować reformy, musimy jednak trwać w mobilizacji do jesieni, aby wygrać w wyborach do polskiego Sejmu. Dopiero zwycięstwo w tych jesiennych wyborach pozwoli umocnić i zabezpieczyć Polskę.

Felieton z cyklu „Myśląc Ojczyzna” pos. prof. dr hab. Krystyny Pawłowicz można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj