fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Prof. G. Ancyparowicz: Współpraca rządu i Narodowego Banku Polskiego była niezbędna do tego, by chronić gospodarkę. Gdyby nie decyzje NBP, to żadna tarcza rządowa nie mogłaby działać

Gdyby nie decyzje Narodowego Banku Polskiego, to żadna tarcza rządowa nie mogłaby działać, dlatego że banki w tej sytuacji nie kupiłyby obligacji skarbowych w tak ogromnej skali. To było bardzo pozytywnie ocenione przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Było szereg artykułów na ten temat. Nie rozumiem tylko, dlaczego nasza prasa to przemilczała, bo współpraca rządu i Narodowego Banku Polskiego była niezbędna do tego, by chronić gospodarkę – zwracała uwagę prof. Grażyna Ancyparowicz, ekonomista, członek Rady Polityki Pieniężnej, w poniedziałkowym wydaniu „Polskiego punktu widzenia” na antenie TV Trwam.

Prof. Grażyna Ancyparowicz oceniła politykę pieniężną państwa polskiego w czasie lockdownu związanego z pandemią koronawirusa. Podkreśliła, że ogromny udział w organizacji pomocy dla przedsiębiorców miał Narodowy Bank Polski.

– Gdyby nie decyzje Narodowego Banku Polskiego, to żadna tarcza rządowa nie mogłaby działać, dlatego że banki w tej sytuacji nie kupiłyby obligacji skarbowych w tak ogromnej skali. (…) Poszedł ogromny zastrzyk pieniędzy, których ani nie było w budżecie, ani na żadnym funduszu, ani nawet w Banku Gospodarstwa Krajowego w takiej skali, w jakiej trzeba było to uruchomić. Trzeba było wobec tego zachęcić również banki komercyjne, aby kupowały obligacje skarbowe oraz obligacje PFR i Banku Gospodarstwa Krajowego. Nikt by takiego ryzyka na siebie nie wziął i nie zamrażałby środków, gdyby nie wyprzedzająca decyzje rządowe deklaracja, że Narodowy Bank Polski będzie skupował papiery bez ograniczeń – akcentowała członek Rady Polityki Pieniężnej.

Zdaniem gościa TV Trwam, to zachęciło banki do niesienia szerokiej pomocy przedsiębiorcom, dzięki czemu – jak dodała – udało się uniknąć paniki.

– To było bardzo pozytywnie ocenione przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Było szereg artykułów na ten temat. Nie rozumiem tylko, dlaczego nasza prasa to przemilczała, bo współpraca rządu i Narodowego Banku Polskiego była niezbędna do tego, by chronić gospodarkę – zwróciła uwagę ekonomista.

Członek RPP zaznaczyła, że nasza gospodarka znajduje się w równowadze i nie ma zaburzeń od strony monetarnej i walutowej, co jest bardzo istotnym czynnikiem, gdyż „pomaga stabilizować gospodarkę w ogromnych warunkach napięć wywołanych pandemią światową”. Gdyby nie złotówka – jak mówiła – sytuacja gospodarcza Polski w czasie lockdownu byłaby o wiele trudniejsza.

– Prawdopodobnie musielibyśmy czekać, czy Europejski Bank Centralny raczy zauważyć, że nasz rząd też potrzebuje wsparcia. Jak widać po tym, co w tej chwili dzieje się w Komisji Europejskiej z uruchamianiem środków pomocowych, covidowych – trwa to bardzo długo i są to bardzo skomplikowane procedury – prawdopodobnie trzeba by było prowadzić bardzo długotrwałe negocjacje na temat tego, czy Polska jest bardziej poszkodowana niż Hiszpania, Włochy i parę innych krajów, które mają duży udział w turystyce. Wówczas byłaby sytuacja bardzo trudna do opanowania. Zakłady pracy, które i tak w tej chwili mają słabą kondycję, już by nie istniały. Mielibyśmy prawdopodobnie dwucyfrowe bezrobocie lub wyższe. Europejski Bank Centralny nie byłby w stanie tak szybko zareagować, jak my zareagowaliśmy. Uratowało nas to, że mieliśmy złotówkę – oceniła prof. Grażyna Ancyparowicz.

Pod koniec ubiegłego roku mieliśmy do czynienia z osłabieniem kursu złotego. Za obniżenie wartości waluty odpowiadał Narodowy Bank Polski.

– Mieliśmy do czynienia z czymś, co określa się jako interwencję werbalną. Pan prezes (NBP – przyp. red.) powiedział, że stoimy przed alternatywą – albo umacnianie się złotego wymusi kolejny krok, który spowoduje obniżkę podstawowych stóp procentowych dla banków, albo być może uda się tego uniknąć, jeżeli złoty będzie oscylował według optymalnego dla naszej gospodarki poziomu. (…) Nie ma powodu do niepokoju. Dzisiaj złotówka wróciła do swojego średniego poziomu – oznajmiła gość TV Trwam.

– Jeżeli waluta jest nadmiernie silna w stosunku do pewnych fundamentalnych wartości, jakie reprezentuje dana gospodarka, to możemy mieć potem takie zawirowania, jak mieliśmy kiedyś z frankiem szwajcarskim. Wprawdzie złotówka nie ma aż tak silnej pozycji międzynarodowej jak frank szwajcarski, ale Narodowy Bank Polski musi dbać o to, aby jednak ten poziom był optymalny. Jeśli jest bardzo silny kurs, to skłania on do spekulacji, do ruchów „gorącego pieniądza” i wówczas sytuacja staje się nieprzewidywalna, a ryzyko kursowe, które zawsze musi być brane pod uwagę, jest za wysokie. (…) Jeżeli złotówka jest na optymalnym poziomie, to z jednej strony wspiera eksporterów, a z drugiej zachęca do rozwoju produkcji w Polsce – wyjaśniła.

 

radiomaryja.pl

drukuj