fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. dr hab. M. Ryba: Kiedy przyszedł czas kryzysu, Warszawa z prezydentem Trzaskowskim prosi rząd o pomoc. Dlaczego nie zwracają się do Brukseli, do której niejednokrotnie skarżono własne państwo?

Kiedy przyszedł czas kryzysu, okazuje się, że Warszawa z prezydentem Trzaskowskim domaga się, prosi rząd o pomoc, twierdząc, że „wolne miasto Warszawa” sobie nie poradzi. Dlaczego nie zwracają się do Brukseli, do tej, do której niejednokrotnie skarżono własne państwo? – zwrócił uwagę prof. dr hab. Mieczysław Ryba w felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie TV Trwam.

Prof. dr hab. Mieczysław Ryba w swoim felietonie zwrócił uwagę na to, że totalność opozycji od początku nie polegała jedynie na negowaniu projektów rządowych, ale również na przenoszeniu konfliktu na arenę międzynarodową.

Felietonista wspomniał, że niektóre miasta ogłosiły się mianem „wolnych miast”, tworząc pewne koalicje stolic europejskich i twierdząc, że zależność od własnego państwa jest niepotrzebna i uciążliwa.

– Zgłaszali raz za razem do Komisji Europejskiej, do Trybunału Sprawiedliwości swoje skargi, że tutaj dzieje się krzywda, że łamana jest praworządność i demokracja. Kiedy przyszedł czas kryzysu, okazuje się, że Warszawa z prezydentem Trzaskowskim domaga się, prosi rząd o pomoc, twierdząc, że „wolne miasto Warszawa” sobie nie poradzi. Nie poradzi sobie „wolne miasto Gdańsk” ani „wolne miasto Wrocław”, a nawet „wolne miasto Poznań”. Wszystkie one domagają się od rządu narodowego pomocy w walce z epidemią. Dlaczego nie zwracają się do Brukseli, do tej, do której niejednokrotnie skarżono własne państwo? Dlatego, że Bruksela milczy, nie ma w sobie żadnych mocy decyzyjnych ani chęci ku temu, ażeby zaradzić pandemii – akcentował politolog.

– Dokładnie tutaj widać, jak ważne jest państwo narodowe. Nie uratuje nas w takiej sytuacji samorząd, nie uratuje nas instytucja międzynarodowa. Uratuje nas przede wszystkim państwo narodowe. Ono jest w sam raz ku temu, żeby określić pewną kwarantannę na granicach; mieć własną walutę, którą można pobudzać gospodarkę; chronić wspólnotę narodową i tych, którzy wyjechali z kraju, żeby można ich przywieźć z powrotem do kraju i objąć pewną opieką. To właśnie jest renesans państwa narodowego i bankructwo totalnej opozycji – zaznaczył historyk.

Zdaniem prof. dr hab. Mieczysława Ryby, bankructwo totalnej opozycji można zauważyć także w ostatnich obradach sejmowych w trudnym czasie epidemii koronawirusa.

– Niektóre partie godziły się na to, żeby glosować on-line, żeby nie spotykać się w Warszawie w większej grupie, nie narażać się wzajemnie i nie narażać innych ludzi. Ale zakodowana totalność spowodowała, że Borys Budka i Kidawa-Błońska nie zgodzili się na głosowanie on-line bez wcześniejszego spotkania. To powoduje autokompromitację. Zwykli ludzie niezapatrzeni w procedury, ale zapatrzeni w swoje problemy, również te gospodarcze, chcą szybkich decyzji, chcą szybkiego głosowania. To, czy ono jest on-line, czy w budynku Sejmu jest absolutnie trzeciorzędne. Zwróćmy uwagę, jak totalność kompromituje się również na gruncie sejmowym – podkreślił felietonista.

radiomaryja.pl

drukuj