fot. cm.kul.pl

[TYLKO U NAS] Prof. A. Jabłoński: Większość przywódców politykopodobnych tworów najczęściej ogranicza swoją aktywność do atakowania innych

Większość przywódców politykopodobnych tworów najczęściej ogranicza swoją aktywność do atakowania innych. Czasami – jak w przypadku Leppera czy Kukiza – służyło to ujawnieniu kulisów władzy i niewygodnych faktów działalności politycznej, ale w większości jest formą promocji samego siebie – powiedział prof. Arkadiusz Jabłoński, socjolog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, w niedzielnym felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie TV Trwam.

Miliony ludzi, nie tylko w Polsce, odczuwa daleko idącą niechęć do polityki. Mają ją za brudną grę małych ludzi, pragnących władzy i pieniędzy. Jest to efekt medialnych oglądów i obrazów polityki, które konstruowane są na bazie ujawnianych nadużyć władzy, korupcji, kolesiostwa i różnych nikczemności – zaczął felieton prof. Arkadiusz Jabłoński.

– Takie oglądy i obrazy są wzmacniane przez ich powtarzanie, aż stają się powszechnym wyobrażeniem o niegodziwości samego zajęcia. Przy takim podejściu wszystkie działania polityków traktowane są jako rodzaj gry niemającej nic wspólnego z rozwiązywaniem realnych problemów mieszkańców danego państwa. Pozbawienie polityków dobrych intencji nie powinno jednak podważać samej polityki. Ludzie są, jacy są, ale polityka i związane z nią zasady to reguły gry, które nie dają się zastąpić czymś niepolitycznym – wskazał socjolog.

Wykładowca KUL zaznaczył, że „wszelkie próby zastępowania polityki kończą się jedynie wprowadzaniem tworów politykopodobnych, jeszcze gorszych niż pierwowzór”.

– Mieliśmy w Polsce wiele niepolitycznych prób funkcjonowania, które kończyły się albo całkowitą porażką polityki parlamentarnej (np. Samoobrona Andrzeja Leppera czy Ruch Palikota), albo wchłonięciem przez większe partie (np. Nowoczesna Ryszarda Petru czy Kukiz’15), albo zwyczajną manipulacją, np. dla zdobycia mandatu europosła w przypadku Wiosny Roberta Biedronia – zauważył.

Prof. Arkadiusz Jabłoński zwrócił uwagę, że „Obecnie na takie niepolityczne ciało kreuje się Polska 2050”.

– Zarejestrowana jako partia przez wiele miesięcy pod tą samą nazwą, prowadząc działalność polityczną, występowała jako fundacja. Pozwoliło to gromadzić finanse bez potrzeby rozliczania się przed Państwową Komisją Wyborczą, której przedstawiono zero złotych pozyskanych funduszy na kampanię wyborczą – poinformował wykładowca.

Autor felietonu odniósł się przy tym do postaci Roberta Biedronia. Jak przypomniał, „lider Wiosny, startując w wyborach do Parlamentu Europejskiego, obiecywał, że zrezygnuje z mandatu. Po jego otrzymaniu nie zawahał się jednak zjeść własnego języka i zapomnieć o swojej obietnicy. Teraz swoją aktywność koncentruje na atakowaniu legalnych władz Polski”.

– Większość przywódców politykopodobnych tworów najczęściej ogranicza swoją aktywność do atakowania innych. Czasami – jak w przypadku Leppera czy Kukiza – służyło to ujawnieniu kulisów władzy i niewygodnych faktów działalności politycznej, ale w większości jest formą promocji samego siebie. Gry i gierki wpisane są w uprawianie polityki. W systemie demokracji parlamentarnej nie da się osiągać celów, nie zyskując dla nich wystarczającego poparcia. To natomiast wymaga podjęcia rywalizacji o to, co słuszne i godne wprowadzenia, aby nie przegrało z manipulacją i kłamstwem – powiedział.

Profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zwrócił uwagę także na działania członków partii Polska 2050 w stosunku do funduszy na polski Krajowy Plan Odbudowy.

– Takie zachowania przedstawicieli tworów politykopodobnych, pozbawionych minimum lojalności i realizmu w grze politycznej, są typowe dla wszystkich tego typu tworów. One udają, że są czymś lepszym niż tradycyjne partie polityczne, ale nie tylko nie są czymś lepszym, to dodatkowo w swoich zachowaniach łamią standardy gry politycznej, które znacząco oddalają politykę od możliwości bycia roztropnym realizowaniem dobra wspólnego – zaznaczył prof. Arkadiusz Jabłoński.

radiomaryja.pl

drukuj