[TYLKO U NAS] M. Zuber: Jesteśmy w szczycie hossy, a jednak mamy dziurę w budżecie

Trzeba brać pod uwagę to, że jesteśmy w szczycie hossy – polska gospodarka rozwija się w tempie ponad 5 proc., a jednak dziurę w budżecie mamy. Jest kilkanaście krajów w Unii Europejskiej, które w tak dobrej koniunkturze mają nadwyżki budżetowe, więc ta sytuacja nie jest tak fantastyczna, choć wszystko jest pod kontrolą – powiedział w rozmowie z Telewizją Trwam ekonomista Marek Zuber.

Ekspert odniósł się do sytuacji polskiego budżetu, który – jak ocenił – „wydaje się dziś niezła. Co prawda, po sierpniu będziemy już mieli deficyt budżetowy, ale na razie to wszystko jest w obszarze planów, które rząd miał na 2018 rok”.

– Trzeba brać pod uwagę to, że jesteśmy w szczycie hossy – polska gospodarka rozwija się w tempie ponad 5 proc., a jednak dziurę w budżecie mamy. Jest kilkanaście krajów w Unii Europejskiej, które w tak dobrej koniunkturze mają nadwyżki budżetowe, więc ta sytuacja nie jest tak fantastyczna, choć wszystko jest pod kontrolą – powiedział Marek Zuber.

Ekonomista zauważył jednak przy tym, że „z budżetów budowanych za rządu Prawa i Sprawiedliwości najtrudniejszy będzie ten w roku 2019, przynajmniej z kilku powodów”.

– Jeden z nich to jest to, że nie da się już istotnie zwiększać ściągalności podatków. W związku z tym z tego tytułu dodatkowych pieniędzy nie będzie. Drugi bardzo ważny element jest taki, że to jest rok najważniejszych wyborów – wyborów parlamentarnych. Pojawia się pytanie, czy w związku z tym nie będzie nacisków na minister finansów, aby jednak wydatki w dość istotny sposób jeszcze bardziej zwiększyć. Będzie to oznaczało, że trudniej będzie mieć pod kontrolą budżet, który i tak ma dość spory deficyt w sytuacji dość sporego wzrostu gospodarczego. I wreszcie trzeci element. Wszyscy zastanawiamy się, kiedy przyjdzie spowolnienie na świecie. Stany Zjednoczone są w dziewiątym roku hossy. To jest drugi najdłuższy taki okres po II wojnie światowej. Jeżeli w 2019 roku świat wyhamuje, wyhamuje także Polska, a to będzie oznaczało jeszcze większe problemy z tym, żeby polski budżet spiąć w taki sposób, żeby jawił się on jako budżet bezpieczny, jako budżet bez istotnej dziury w budżecie. Moim zdaniem, to będzie najtrudniejszy budżet, jaki temu rządowi przyjdzie przygotować, a potem realizować – wskazał.

Na pytanie o wysokość długu publicznego, Marek Zuber odpowiedział, że „polski dług publiczny wynosi ok. biliona złotych. Oczywiście mówię tylko o tym, który formalnie definiujemy jako zobowiązania Polski. Jeśli weźmiemy pod uwagę zobowiązania emerytalne i tego typu kwestie, to idziemy w znacznie większe pieniądze, ale formalnie to jest ok. biliona złotych, czyli niecałe 50 proc. PKB”.

– Jesteśmy nieco powyżej średniej europejskiej, ale nie wygląda to jakoś bardzo źle. Natomiast pytanie, czy w sytuacji tak dobrej koniunktury, takiego wzrostu gospodarczego, czy rzeczywiście nie powinniśmy w jakiś szybszy sposób zmniejszać tego zadłużenia. Oczywiście część osób powie, że się rozwijamy i powinniśmy inwestować. Tylko pytanie, czy te wszystkie pomysły, które się pojawiają, to są pomysły, które w długim okresie oznaczają inwestycje, czyli coś, co faktycznie się zwróci. Jeśli mówimy o programie „500 plus”, to musimy pamiętać o tym, że jednak po dwóch latach nie możemy dzisiaj udowodnić tezy, że to jest program, który w istotny sposób zwiększył w Polsce dzietność. Musimy więc go traktować jako program socjalny. Jeśli tak, to czy stać nas na kolejne pomysły dodawania pieniędzy na tego typu programy? – pytał.

– Bardzo chcielibyśmy, żeby każdy Polak miał dużo pieniędzy, żeby mógł spokojnie funkcjonować, ale trzeba pamiętać, że z drugiej strony mamy dochody do budżetu i one się skądś biorą. To wszystko trzeba zamknąć w taki sposób, żeby wzbudzać zaufanie także tych, którzy nam te pieniądze pożyczają. Pamiętajmy o tym, że jednak spora część tych środków to nie są polskie pieniądze, tylko to są pieniądze pożyczane od inwestorów z zagranicy – dodał ekonomista.

RIRM

drukuj