[TYLKO U NAS] K. Przeszowski: Żaden z poznańskich radnych KO nie chciał słuchać rodzin przed przyjęciem karty równości kobiet i mężczyzn

Termin „rodzina” był powtórzony 7 razy, w tym 4 razy jako kwestia do pogodzenia z życiem zawodowym, raz jako źródło strukturalnej przemocy i krzywdzących stereotypów, raz jako rodziny niepełne i raz w kontekście potrzeb mieszkaniowych – ani razu jako źródło szczęścia, podstawowa komórka społeczna, najlepsze środowisko wychowania dzieci. W ogóle nie zostało tam to wzmiankowane – powiedział w czwartkowych „Aktualnościach Dnia” na antenie Radia Maryja Kazimierz Przeszowski, wiceprezes zarządu Centrum Życia i Rodziny. Odniósł się w ten sposób do przegłosowanej w poznańskiej Radzie Miasta karty równości kobiet i mężczyzn w życiu społecznym.

Radni Poznania odrzucili Samorządową Kartę Praw Rodzin, którą zaproponowali rodzice. Zamiast tego, głosami radnych KO, przyjęto kartę równości kobiet i mężczyzn w życiu społecznym.

– Jako Centrum Życia i Rodziny od samego początku wspieraliśmy rodziców, dla których przyszłość ich dzieci jest bardzo ważna. Radni KO od początku unikali debaty. Chcieliśmy, by odnieśli się do stanowisk prawników i profesorów uniwersyteckich dotyczących tego bardzo kontrowersyjnego dokumentu, który został przegłosowany. Nikt nie przyszedł. Całkowicie zlekceważono zaproszenie na debatę. W całym urzędzie miasta nie znalazł się nikt, kto przyszedłby na taką dyskusję – wskazał Kazimierz Przeszowski.

W związku z tym uruchomiono internetową akcję tak, by dotrzeć do radnych Poznania.

– Została uruchomiona kampania na stronie genderowakarta.pl, którą podpisało ponad 8 tys. osób, przesyłając swój apel do radnych, by nie podejmować takiej decyzji w sprawie budzącej tak wiele kontrowersji. Radni KO całkowicie zignorowali tę prośbę. Unikano jakiejkolwiek debaty merytorycznej. Ci, którzy wprowadzali dokument, nie potrafili ustosunkować się do żadnego zarzutu. Ich tłumaczeniem było to, że dokument jest bezpieczny – podkreślił wiceprezes zarządu Centrum Życia i Rodziny.

Tymczasem w karcie znajduje się wiele zapisów mogących otworzyć w przyszłości wiele niebezpiecznych furtek.

– W dokumencie 50 razy pada termin „gender”, czyli konstrukt kulturowo-społeczny, że ktoś czuje się bardziej kobietą, mężczyzną lub jeszcze inną z kilkudziesięciu opcji. Termin „rodzina” był powtórzony 7 razy, w tym 4 razy jako kwestia do pogodzenia z życiem zawodowym, raz jako źródło strukturalnej przemocy i krzywdzących stereotypów, raz jako rodziny niepełne i raz w kontekście potrzeb mieszkaniowych – ani razu jako źródło szczęścia, podstawowa komórka społeczna, najlepsze środowisko wychowania dzieci. W ogóle nie zostało tam to wzmiankowane – powiedział zwrócił uwagę gość „Aktualności dnia”.

Całą rozmowę z Kazimierzem Przeszowskim w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [TUTAJ]

radiomaryja.pl

drukuj