fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] J. Sasin: Nie chcemy przedłużenia władzy dla samej władzy

Nie chcemy przedłużenia władzy dla samej władzy. Władza ma sens wtedy, kiedy można coś dobrego zrobić dla obywateli, naprawiać państwo – powiedział w środowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam wicepremier Jacek Sasin.

Z rządu odeszła minister Teresa Czerwińska. Na pytanie, czy jest to związane z jej niechęcią do programów społecznych, Jacek Sasin odpowiedział, że „gdyby tak rzeczywiście było, jak słyszymy w wielu mediach, to pewnie pani minister już dawno by z rządu odeszła”.

– Tak się nie stało. Teresa Czerwińska odeszła w ramach naturalnych przegrupowań, można powiedzieć. Tego samego dnia, kiedy przestała być ministrem, objęła niezwykle ważne stanowisko wiceprezesa Narodowego Banku Polskiego – nie tylko prestiżowe, ale ważne dla polskich finansów publicznych. Jest wybitnym specjalistą, jeśli chodzi o finanse. To było zaplanowane. (…) Pani minister Czerwińska – to jest jej wielka zasługa – spowodowała, że pieniądze w budżecie, który był przyjmowany prawie rok temu, zostały znalezione, zostały ograniczone inne wydatki, także mogliśmy te wielkie projekty zrealizować bez zmiany założeń budżetowych, czyli bez powiększania deficytu, długu – wskazał polityk.

Gość Telewizji Trwam oświadczył, że Prawo i Sprawiedliwość będzie „formułować nową ofertę programową na kolejną kadencję”.

– Nie chcemy przedłużenia władzy dla samej władzy. Władza ma sens wtedy, kiedy można coś dobrego zrobić dla obywateli, naprawiać państwo. To mają być nowe rozwiązania. (…) Wkrótce będziemy mieli konwencję programową, którą przygotowujemy. Chcemy tak jak zawsze w rozmowie z Polakami tworzyć program na kolejną kadencję. Należy tego oczekiwać, ale będziemy też w tej kampanii wyborczej podkreślać i pokazywać to, co zrobiliśmy – mówił.

Wicepremier Jacek Sasin zaznaczył, że „nie wyobraża sobie, aby obywatele zaakceptowali model [opozycji – red.], że dopiero co wybrany prezydent miasta porzuca mieszkańców, którzy go wybrali po to, żeby próbować swoich sił w wyborach do Sejmu czy Senatu”.

– Jeśli nasi oponenci pójdą tą drogą, to myślę, że srogo się rozczarują. (…) To byłoby skrajnie nieuczciwe w stosunku do wyborców, którzy byliby oszukani, bo umawiali się z tymi, na których głosowali, na pełną kadencję. Każdy z tych prezydentów miast przedstawiał pewne pomysły, jak chce rządzić miastem przez najbliższą kadencję – dłuższą, pięcioletnią. Gdyby ci Państwo zdecydowali, że porzucają swoje samorządowe zajęcia i oddają się wielkiej polityce, myślę, że nadzieje na sukces w wyborach byłyby płonne – zauważył polityk.

– To są nerwowe ruchy ze strony opozycji, która chyba przestała wierzyć w sukces. (…) Choć opozycję stać na wiele i musimy włożyć ogromny wysiłek przez te kilka miesięcy, aby przekonać obywateli, bo ten wynik wcale nie jest pewny – dodał.

RIRM

drukuj