fot. PAP/Darek Delmanowicz

[TYLKO U NAS] G. Wierzchowski: Samorządy narzekają na brak środków na oświatę, a wprowadzają seksedukację, która jest bardzo droga

Samorządy narzekają na brak środków na finansowanie oświaty. Tną koszty, a wiele samorządów podkreśla to, że nie dostają takich środków, by ta oświata dobrze funkcjonowała. Tymczasem pieniądze są wydawane na tego typu sprawy, które są drogie, a przy tym służą deprawacji człowieka. Wykorzystuje się do tego autorytet szkoły – powiedział w „Aktualnościach Dnia” na antenie Radia Maryja kurator oświaty województwa łódzkiego Grzegorz Wierzchowski. Odniósł się w ten sposób do wprowadzenia seksedukacji do słupskich szkół.

„Miasto deprawuje dzieci. Słupsk finansuje wulgarną seksedukację dla nastolatków. Rodziców poinformowano, że zajęciom prowadzonym przez edukatorów przeszkolonym przez organizację LGBT będą przyświecały wzniosłe idee równości i tolerancji. W rzeczywistości dzieci otrzymały podręczny edukator seksualny” – czytamy na łamach „Naszego Dziennika”.

– Mamy do czynienia z kolejnym nadużyciem od strony prawnej, bo przecież jedynym uprawnionym podmiotem do realizowania programów w polskich szkołach jest MEN. Samorządy nie mają takich uprawnień. Jest to także nadużycie, patrząc na to, jakie treści się wprowadza. One propagują agresywny model edukacji seksualnej, która jest skierowana na popęd, na wyobraźnię młodego człowieka. Serwuje mu się edukację nakierowaną tylko na sferę seksualną. W ten sposób próbuje się wmówić, że najważniejsza jest przyjemność, a nie rozwój człowieka – wskazał Grzegorz Wierzchowski.

To nie pierwszy tego typu przypadek w Polsce.

– Wcześniej mieliśmy takie sytuacje w Łodzi, Poznaniu, Krakowie. Teraz dochodzi jeszcze Słupsk, gdzie nadużywa się zaufania rodziców. Wprowadzono to pod hasłami równości, tolerancji, a tymczasem jest to bardzo prymitywne. A przecież w polskich szkołach jest realizowane wychowanie do życia w rodzinie – podkreślił kurator oświaty województwa łódzkiego.

Edukacja seksualna, która wprowadzana jest do szkół, finansowana jest z pieniędzy podatników. Środki na taką edukację przekazują samorządy.

– Dziwi to tym bardziej, że przecież samorządy narzekają na brak środków na finansowanie oświaty. Tną koszty, a wiele samorządów podkreśla, że nie dostają takich środków, by ta oświata dobrze funkcjonowała. Tymczasem pieniądze są wydawane na tego typu sprawy, które są drogie, a przy tym służą deprawacji człowieka. Wykorzystuje się do tego autorytet szkoły. Rodzice mają zaufanie do szkoły, że treści w niej przekazywane są treściami sprawdzonymi – zaznaczył Grzegorz Wierzchowski.

Całą rozmowę z Grzegorzem Wierzchowskim w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [TUTAJ]

 

radiomaryja.pl

drukuj