fot. PAP/Radek Pietruszka

[TYLKO U NAS] Dr L. Pietrzak: Zbrodnia katyńska to jedna z największych i najokrutniejszych zbrodni II wojny światowej. Nadal nie znamy pełnej prawdy na jej temat

Zbrodnia katyńska to jedna z największych i najokrutniejszych zbrodni II wojny światowej. W jej ramach zamordowano 14 tys. 463 polskich oficerów z obozów w Starobielsku, Kozielsku i Ostaszkowie oraz 7 tys. 305 polskich cywili. Musieliśmy czekać prawie 50 lat na to, aby zaistniały warunki, które mogłyby pozwalać na dochodzenie do prawdy o zbrodni katyńskiej. Do pełnej prawdy brakuje nam jeszcze wielu elementów – zwracał uwagę dr Leszek Pietrzak, historyk, w felietonie z cyklu Myśląc Ojczyzna na antenie Radia Maryja.

13 kwietnia będziemy obchodzić Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej –  zbrodni komunistycznej popełnionej przez NKWD wiosną 1940 roku. Rozstrzelano wówczas co najmniej 21 768 obywateli Polski na mocy decyzji najwyższych władz ZSRR.

– Zbrodnia katyńska to jedna z największych i najokrutniejszych zbrodni II wojny światowej. W jej ramach zamordowano 14 tys. 463 polskich oficerów z obozów w Starobielsku, Kozielsku i Ostaszkowie oraz 7 tys. 305 polskich cywili, jacy przebywali w więzieniach na terenie sowieckiej republiki Ukrainy i Białorusi. Łącznie daje to zatem 21 tys. 768 polskich ofiar. Po raz pierwszy mogliśmy oficjalnie usłyszeć o zbrodni 13 kwietnia 1943 roku, gdy niemieckie radio poinformowało świat o ujawnieniu masowych grobów polskich oficerów w Lesie Katyńskim, koło Smoleńska. Konsekwencją ujawnienia tej informacji przez Niemców było skierowanie przez działający w Londynie rząd gen. Władysława Sikorskiego wniosku do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, aby zbadał całą sprawę. Na wniosek prawie natychmiast zareagowali Sowieci, zrywając oficjalne stosunki z rządem gen. Sikorskiego – przypomniał dr Leszek Pietrzak.

Przez 50 lat władze Związku Sowieckiego zaprzeczały swojej odpowiedzialności za zbrodnię katyńską. 13 kwietnia 1990 roku oficjalnie przyznały, że była to „jedna z ciężkich zbrodni stalinizmu”.

– Musieliśmy czekać prawie 50 lat na to, aby zaistniały warunki, które mogłyby pozwalać na dochodzenie do prawdy o zbrodni. Dopiero u schyłku Związku Sowieckiego jego ostatni przywódca Michaił Gorbaczow zdecydował się na zabranie głosu w sprawie. W kwietniu 1990 roku Gorbaczow oficjalnie przyznał, że za zbrodnią katyńską stało sowieckie NKWD, ale nie powiedział wówczas pełnej prawdy i nie ujawnił dokumentów na temat zbrodni, do których miał dostęp. Zrobił to dopiero dwa lata później jego następca – Borys Jelcyn – jako prezydent Rosji – mówił historyk.

14 października 1992 roku na polecenie Borysa Jelcyna przekazano prezydentowi Lechowi Wałęsie uwierzytelnione kopie dokumentów z teczki specjalnej nr 1.

– Rosyjska naczelna prokuratura wojskowa wszczęła wtedy śledztwo w sprawie zbrodni w Katyniu. Początkowo wszystko wyglądało bardzo dobrze. Istniała w ramach tego śledztwa polsko-rosyjska współpraca. Wspólnie przeprowadzono ekshumację polskich ofiar w Miednoje i w Piatichatkach, koło Charkowa. Ale w drugiej połowie lat 90. wszystko zaczęło się zmieniać. Nie było już tak korzystnego klimatu do dochodzenia prawdy o zbrodni. Jednak prawdziwy regres w tym zakresie nastąpił, gdy prezydentem Rosji został Władimir Putin. W 2004 roku rosyjska prokuratura umorzyła prowadzone śledztwo katyńskie. Spośród 183 tomów jego akt aż 116 utajniono. Nie znaliśmy powodów tej decyzji. Rosjanie odmówili również polskiemu IPN udostępnienia archiwalnych dokumentów na temat zbrodni – zaznaczył autor felietonu.

Dr Leszek Pietrzak zwrócił uwagę, że wiele kwestii związanych ze zbrodnią katyńską nie zostało dotąd wyjaśnionych.

– Dopiero w kwietniu 2010 roku, po katastrofie w Smoleńsku, w której zginął prezydent Lech Kaczyński i cała polska delegacja, Rosjanie obiecali udostępnić wszystkie akta umorzonego wcześniej śledztwa. Nie zrobili tego. Nadal nie znamy pełnej prawdy o zbrodni katyńskiej. Nie znamy między innymi tzw. listy białoruskiej, czyli listy polskich ofiar zamordowanych na terenie sowieckiej republiki Białorusi. Nie znamy również wszystkich bezpośrednich wykonawców, a także wszystkich miejsc popełnienia zbrodni w Katyniu. Nie potrafimy odtworzyć precyzyjnie całego jej przebiegu. Do pełnej prawdy brakuje nam jeszcze wielu elementów – akcentował gość Radia Maryja.

Całość felietonu dr. Leszka Pietrzaka można odsłuchać [tutaj]

 

radiomaryja.pl

drukuj