fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Dr. J. Pulikowski: Jeśli jest zburzona relacja mąż-żona, to bardzo często stają się oni złymi teściami, gdyż chcą żyć życiem nie swojego małżeństwa, tylko życiem swoich dzieci   

Jeżeli jest zburzona relacja mąż-żona (wielokrotnie mam w poradni tego przykłady), to bardzo często stają się oni złymi teściami, bo chcą żyć życiem nie swojego małżeństwa, tylko życiem swoich dzieci, ustawiać to życie, meblować, rządzić się itd. To są bardzo trudne sytuacje i dlatego też porządek w miłości jest niezwykle ważny. Na pierwszym miejscu mąż-żona, potem dzieci, potem rodzice – mówił podczas „Rozmów niedokończonych” na antenie TV Trwam dr Jacek Pulikowski, doradca życia rodzinnego, autor licznych publikacji o tematyce rodzinnej i małżeńskiej.  

Dr Jacek Pulikowski zwrócił uwagę, że w momencie, gdy dziecko zakłada własną rodzinę, rodzic przestaje być dla swojej pociechy najważniejszą osobą na świecie na rzecz współmałżonka.

– Gdy moje dziecko zakłada rodzinę, ja się w tym momencie staję teściem, ale ja w tym momencie przestaję być dla mojego dziecka najważniejszą osobą na świecie. (…) Schodzę na drugie miejsce, za jej męża/jego żonę. Potem, zaraz za tym, idą dzieci. Ja, oddając córkę mężowi, schodzę na drugie miejsce. Za tym, jeśli rodzą się im dzieci, to ja schodzę na dalsze miejsce, bo dzieci mają być ważniejsze dla rodziców niż ich rodzice. Dokonuje się takie przetasowanie. Pierwotnie moje dziecko było najważniejsze, zaraz po żonie. Odchodzi, a ja schodzę na drugie miejsce, bo mąż jest ważniejszy, a potem rodzi się im syn (tak dokładnie się stało u najmłodszej córki) i ja schodzę na trzecie miejsce – wyjaśnił.  

Kluczem do bycia dobrym teściem są dobre relacje we własnym małżeństwie – podkreślił gość TV Trwam.

– Jeżeli jest zburzona relacja mąż-żona (wielokrotnie mam w poradni tego przykłady), to bardzo często stają się oni złymi teściami, bo chcą żyć życiem nie swojego małżeństwa, tylko życiem swoich dzieci, ustawiać to życie, meblować, rządzić się itd. To są bardzo trudne sytuacje i dlatego też porządek w miłości jest niezwykle ważny. Na pierwszym miejscu mąż-żona, potem dzieci, potem rodzice. (…) Jeśli moje dziecko ożeniło się bądź wyszło za mąż, to ono dostaje drugą parę rodziców. I tak, jak do swoich – nawet dziwaków – było przyzwyczajone od urodzenia, to jest to teraz trudne wyzwanie, żeby pokochało nowych rodziców, którzy są inni, mogą być zupełnie innej kultury, czasami innej narodowości itd. To jest duży problem na linii młodzi-teściowie – wskazał wykładowca akademicki.

Sporym wyzwaniem pozostaje kwestia relacji pomiędzy teściami a zięciem bądź synową. O ile mężczyźnie łatwiej przychodzi ułożenie sobie nowej sytuacji, o tyle kobietom przychodzi to z większym trudem – wskazał doradca życia rodzinnego.

– Mama kierująca się uczuciami, jeżeli nie ma oparcia w uczuciach własnego męża, siłą rzeczy żyje uczuciowo życiem małżeńskim swojego dziecka. Jeżeli jest to córka, to co się dzieje? To ona chce jakąś tę córkę ustawić, bo mama lepiej wie, jak córka powinna żyć. Ona chce trochę rządzić w życiu swojej córki. Natomiast jeśli chodzi o syna, tam jest jeszcze większy konflikt, bo tam jest wyraźna walka kobiety z kobietą o pierwszeństwo w sercu syna. (…) Bardzo wiele żon mówi, skarży się, że nie jest najważniejszą kobietą życia swojego męża, że ważniejsza jest jego mamusia. Mężowie reagują na to bardzo nerwowo, mówią: mówisz głupoty, powiedz, z kim mieszkam, z kim śpię, z kim mam dzieci, komu przynoszę pensję? A on nawet nie wie, że gdy jakąkolwiek rzecz ustali z żoną, to za chwilę dzwoni do mamusi i pyta mamusi, czy może tak ustalić. Gdy mamusia powie, że nie, to on się wycofuje. I żona to doskonale czuje. Kobiety to wyczucie w relacjach międzyludzkich mają znakomite – zaznaczył autor licznych publikacji o tematyce rodzinnej i małżeńskiej.

Subiektywna ocena własnych rodziców oraz teściów jest zupełnie inna. Dlatego, aby uniknąć kłótni w związku z tą sytuacją, młodzi małżonkowie powinni przyjąć pewne zasady postępowania – akcentował dr Jacek Pulikowski.

– Zobaczyć, co w naszym domu było złe, co w twoim domu było złe, zabezpieczyć, żeby tego nie powtarzać, np. jeśli był alkoholizm – podpisać krucjatę do końca życia. Konkretny czyn, który zdejmie widmo alkoholizmu z rodziny. A jeżeli było coś dobrego w twojej rodzinie bądź w mojej, to podejmijmy jakieś czyny, żeby to dobro przenieść na naszą rodzinę, żeby wykorzystać to, co było dobrego, a odciąć się od tego, co było złego w domach. Tak może rozmawiać mąż z żoną, ale nie pretensje. Nawet jeśli jedno z małżonków wyrosło w bardzo kiepskim domu, to pretensje o ten kiepski dom są nieuzasadnione, bo przecież to nie jest wina tego dziecka, że urodziło się w kiepskim domu. (…) Należałoby wręcz zabronić sobie mieć pretensje o dom rodzinny, bo te pretensje są po prostu niegodziwe, gdyż nikt nie jest winien tego, w jakim domu rodzinnym się wychował – powiedział.

Mąż i żona powinni stanowić dla siebie wsparcie, aby zapobiec rozbijaniu swojego małżeństwa poprzez wtrącanie się teściów w ich życie – podkreślił gość „Rozmów niedokończonych”.

– Mąż i żona powinni murem stać przy sobie, wspierać się. Jeżeli jedni rodzice czy drudzy nas atakują, mają o coś pretensje itd., to my nie możemy się rozdzielić. (…) My wtedy jesteśmy absolutnie razem, podkreślamy nawet aż przesadnie naszą jedność po to, żeby rodzice odstąpili od zamiaru wbijania klina między nas. Ile widziałem sytuacji, gdzie teściowie niszczyli małżeństwa. (…) Teściowie powinni pozwolić dzieciom żyć po swojemu, a jak spytają o radę, to ewentualnie powiedzieć, a nie pchać się ze swoimi najlepszymi, jedynie słusznymi rozwiązaniami, a młodzi powinni mieć te tolerancję, że ci rodzice mają prawo mieć jakieś słabości. Uszanujmy to, że chcą dobrze, a nie pozwólmy tylko, żeby oni kneblowali nam całe życie, bo my musimy żyć na swoje konto – akcentował doradca życia rodzinnego.

radiomaryja.pl

drukuj