[TYLKO U NAS]  Dr A. Wróblewski: Po podliczeniu głosów korespondencyjnych wybory w USA wygra Joe Biden

Intuicja mówi, że po podliczeniu głosów korespondencyjnych wybory w USA wygra Joe Biden. W polskim interesie natomiast byłaby kontynuacja administracji Donalda Trumpa. Jest ona lepsza z punktu widzenia wzmacniania NATO oraz uprzywilejowanych projektów, które w tej chwili przeprowadzamy z Amerykanami, chociażby tych dotyczących cywilnej energii jądrowej, uzbrojenia, wzmocnienia flanki wschodniej – powiedział dr Artur Wróblewski, politolog, amerykanista z Uczelni Łazarskiego.

W Stanach Zjednoczonych od kilku tygodni trwają wybory prezydenckie. O urząd ubiegają się Joe Biden oraz obecny prezydent Donald Trump.

– Gdy popatrzymy na stany tj. Nevada, Arizona, Pensylwania, Wisconsin i Michigan, to obaj kandydaci „szli łeb w łeb”. Jakiś czas temu, gdybyśmy popatrzyli np. na Nevadę i Wisconsin, to różnica między kandydatami wynosiła zaledwie kilka tysięcy głosów. Zatem jest to tak niewiele, że wszystko może się zdarzyć. Wciąż są liczone głosy, które spływają z innych hrabstw. Mamy także głosy oddane drogą korespondencyjną – wyjaśnił politolog.

Dr Artur Wróblewski wskazał, że w Nevadzie i Arizonie może wygrać Joe Biden, co znacznie przybliży go do zwycięstwa. Sytuacja wyborów komplikuje się również w związku z decyzją Sądu Najwyższego, który wydłużył możliwość głosowania w Pensylwanii o trzy dni. Zdaniem eksperta decyzja ta może prowadzić do nadużyć wyborczych.

Decyzja Sądu Najwyższego o przedłużaniu wyborów o kilka dni niestety otwiera pewne pole, może nie tyle do nadużyć, co do walki sądowej, na którą szykuje się prezydent Donald Trump, jeśli wynik będzie dla niego niekorzystny, chociażby w takim stanie jak Pensylwania – podkreślił amerykanista.

Obecny prezydent ogłosił w swoim przemówieniu, że wygrał wybory w wielu stanach m.in. w Pensylwanii. Jednocześnie stwierdził, że kieruje sprawę do Sądu Najwyższego o wstrzymanie liczenia głosów.

– Donald Trump wie, że w tych stanach, gdzie można czekać na koperty z kartami do głosowania poza datą 3 listopada, można przypuszczać, że przewagę w głosach ma kandydat Partii Demokratycznej, czyli Joe Biden. Badania pokazały, że chętniej korespondencyjnie głosują sympatycy tego ugrupowania. Czekanie na te dosłane głosy jest więc czekaniem na głosy na Joe Bidena. Dlatego prezydent Donald Trump już zapowiedział batalię sądową – wyjaśnił dr Artur Wróblewski.

Politolog ocenił, że jeżeli dojdzie do rozstrzygania sprawy przez Sąd Najwyższy, to może ona zakończyć się na korzyść obecnego prezydenta. W konsekwencji dojdzie do przerwania liczenia głosów. Takie rozstrzygnięcie sprawy może doprowadzić do zamieszek zainicjowanych przez zwolenników Joe Bidena.

– Mieszkańcy Filadelfii, czy Nowego Jorku przygotowali się na zamieszki, chociażby zabezpieczając okna przed kamieniami (…). Będziemy mieli znowu niepokoje, palenie sklepów i protestów. Natomiast to niewiele zmieni, bo werdykt Amerykanów będzie jasny, że ma być kontynuacja tego, co rozpoczął prezydent Donald Trump i budowanie Ameryki, przynajmniej w ciągu najbliższych 4 lat, wokół pewnych wartości konserwatywnych, takich jak: wspólnota, rodzina, pamięć o przeszłości […]. Do tych wartości odwoływał się prezydent Donald Trump (…). Widzimy, że filozofia oparta na pewnym kanonie tradycyjnych wartości chrześcijańskich, do których odwoływał się prezydent, wciąż w Ameryce jest żywa i istotna – powiedział dr Artur Wróblewski.

Wyniki wyborów prezydenckich w USA będą ogłoszone najpóźniej do 20 stycznia 2021 roku. Politolog wskazał jednak, że informacje o nowym prezydencie USA poznamy już w grudniu, przed świętami Bożego Narodzenia.

– Intuicja mówi, że po podliczeniu głosów korespondencyjnych wybory w USA wygra Joe Biden. W polskim interesie natomiast byłaby kontynuacja administracji Donalda Trumpa. Jest ona lepsza z punktu widzenia wzmacniania NATO oraz uprzywilejowanych projektów, które w tej chwili przeprowadzamy z Amerykanami, chociażby tych dotyczących cywilnej energii jądrowej, uzbrojenia, wzmocnienia flanki wschodniej. Wydaje się, że lepiej byłoby, gdyby ten znany nam Donald Trump kontynuował swoje rządy w Waszyngtonie – ocenił gość audycji „Aktualności dnia”.

Cała rozmowa z dr. Arturem Wróblewskim dostępna jest [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj