[TYLKO U NAS] D. Sobków: Media w USA kneblują usta D. Trumpowi. Zdejmowanie tweetów urzędującego prezydenta przez amerykańską firmę to także brak szacunku dla debaty publicznej

Media w USA kneblują usta prezydentowi Donaldowi Trumpowi. Zdejmowanie tweetów urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych przez amerykańską firmę to także brak szacunku dla debaty publicznej. Tym bardziej że jest to portal (Twitter) wymiany opinii. Jest najpopularniejszy wśród dziennikarzy, wśród polityków, ale także wśród bardzo wielu osób, które interesują się życiem społecznym, kulturowym czy religijnym. Nie można zdejmować tweetów w takich momentach – mówił Dariusz Sobków, były ambasador tytularny Polski przy Unii Europejskiej, w piątkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Wciąż nie wiemy, kto wygrał wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Donald Trump goni Joe Bidena w Arizonie. Z kolei kandydat Demokratów może prześcignąć obecnego prezydenta w Pensylwanii. [czytaj więcej]

Media tradycyjne i społecznościowe zaczęły cenzurować urzędującego prezydenta Donalda Trumpa podczas jego wystąpienia.

Były ambasador tytularny Polski przy Unii Europejskiej wskazał, że jest to zamykanie ust kandydatowi na prezydenta, a zarazem urzędującemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych.

 – To pokazuje, że w niektórych segmentach życia Polska ma większy szacunek dla reguł demokratycznych i swobody wypowiedzi niż Stany Zjednoczone. Niewyobrażalne jest, żeby prezydent Polski, który nie raz składał deklaracje wypowiedzi i przemówienia oficjalne, które nie podobały się opozycji (przeważnie się nie podobają), ale nikt – nawet TVN czy Polsat – nie odważyłby się zdjąć relacji prezydenta i ją przerwać. Absolutnie nie. To samo w drugą stronę. Gdy prezydentem był Bronisław Komorowski, to nikt nie odważyłby się przerwać, jakakolwiek telewizja, oficjalnego oświadczenia z Pałacu Prezydenckiego, w dzień wyborczy czy dzień po wyborach. To są chwile emocji, napięć – powiedział Dariusz Sobków.

Gość Radia Maryja zwrócił uwagę, że media w USA „kneblują usta prezydentowi”.

– Zdejmowanie tweetów urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych przez amerykańską firmę to także brak szacunku dla debaty publicznej. Tym bardziej, że jest to portal (Twitter) wymiany opinii. Jest najpopularniejszy wśród dziennikarzy, wśród polityków, ale także wśród bardzo wielu osób, które interesują się życiem społecznym, kulturowym czy religijnym. Nie można zdejmować tweetów w takich momentach. Niech ci, którzy czytają tweety, reagują poprzez wpisy – podkreślił były ambasador tytularny Polski przy Unii Europejskiej.  

Dariusz Sobków przypomniał, że prezydent Donald Trump jest przywódcą najsilniejszego państwa pod względem militarnym na całym globie i nie można „kneblować ust prezydentowi Stanów Zjednoczonych”.

– To ciągle urzędujący prezydent i do stycznia będzie urzędującym prezydentem. Być może będzie pełnił urząd także i na drugą kadencję, bo jak się sprawy potoczą, to tylko Pan Bóg wie. Sytuacja jest bardzo zagmatwana. Chcę zwrócić uwagę na manipulację medialną, o której mówił prezydent Donald Trump w swoim wystąpieniu w środę rano. Mamy piątek, a już w środę rano były pewne deklaracje pana prezydenta Donalda Trumpa o tym, że zwróci się do Sądu Najwyższego o stwierdzenie ważności wyborów i o zablokowanie procesu, który budzi bardzo wiele wątpliwości – powiedział gość Radia Maryja.

Należy pamiętać, że w Austrii wybory prezydenckie zostały powtórzone, gdyż stwierdzono i udowodniono fałszerstwa.

– W stanie Nevada w Stanach Zjednoczonych, co widać było na zdjęciach, liczba oddanych głosów przekraczała liczbę mieszkańców stanu Nevada uprawnionych do głosowana. Różne się działy „cuda nad urną”. (…) W niektórych stanach, gdzie nie zakończono liczenia, komisje wyborcze nie dopuszczały obserwatorów podczas liczenia, czyli proces liczenia głosów odbywał się poza kontrolą. W stanach, gdzie liczenie odbywało się zgodnie z procedurami, zakończone zostało dwa dni temu i wyniki w większości tych stanów były na korzyść Donalda Trumpa. A tam, gdzie liczenie nie zostało zakończone, już anonsowano zwycięstwo i wpisywano słynne cyferki po stronie Joe Bidena. Mimo że głosowanie trwało. Prezydent Donald Trump zwrócił na to uwagę, że jak można mówić, że Joe Biden prowadzi, skoro nie zakończono jeszcze głosowań w wielu stanach, a już wpisuje się mu poparcie. Wielokrotnie widziałem, że Arizona zakończyła głosowanie i 11 głosów jest dla Joe Bidena. Nie. Arizona nie zakończyła jeszcze głosowania do tej pory. Medialne naciski były ogromne – podkreślił Dariusz Sobków.

Były ambasador tytularny Polski przy Unii Europejskiej przypomniał, że w środę o 6.00 czasu polskiego w mediach słychać było, że Joe Biden ma 220 głosów elektorskich, a Donald Trump 135.

– Joe Biden uśmiechnięty, stoi z żoną, baloniki w górę – tak się zachowuje prezydent, który wygrał wybory, a przecież do wygranej trzeba mieć 270 głosów. (…) Proszę zwrócić uwagę, że 45 stanów podliczyło głosy w ciągu kilkunastu godzin, a 5 stanów liczy do tej pory. To jest bardzo zastanawiające – podsumował.

20 stycznia o godz. 12.00 (czasu waszyngtońskiego) zostanie zaprzysiężony nowy prezydent Stanów Zjednoczonych albo Donald Trump zostanie prezydentem na drugą kadencję.

Całą rozmowę z udziałem Dariusza Sobkowa z audycji „Aktualności dnia” można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj