fot. flickr.com

Kontrowersje wokół wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych

Donald Trump czy Joe Biden? To pytanie od kilku dni zadają sobie nie tylko Amerykanie, ale cały świat. Poważne zarzuty dotyczące licznych nieprawidłowości w kierunku Republikanów wysuwa Donald Trump, który już teraz zapowiada prawną batalię o wybory.

Oficjalne wyniki wyborów prezydenckich w USA nie są jeszcze znane. W dalszym ciągu trwa liczenie głosów.

– Nie mamy wątpliwości, że po zakończeniu liczenia, senator Harris i ja zostaniemy ogłoszeni zwycięzcami powiedział Joe Biden, kandydat Demokratów na prezydenta USA.

Ubiegający się o reelekcję prezydent Donald Trump mówił o legalności wyborów.

– Jeśli policzymy legalne głosy – łatwo wygrywam. Jeśli zsumowane zostaną natomiast nielegalne głosy, mogą próbować ukraść nam te wybory – zaznaczył Donald Trump. 

Oskarżenia Donalda Trumpa, kierowane pod adresem jego politycznych przeciwników, mają podstawy. O licznych nieprawidłowościach mówił politolog prof. Tadeusz Marczak.

– Przede wszystkim Donald Trump skarży się, że do lokali wyborczych, gdzie liczono głosy, nie byli dopuszczeni obserwatorzy z jego partii. Wobec tego stawia wniosek, że te głosy, które zostały policzone bez udziału obserwatorów należy uznać za nielegalne – podkreślił prof. Tadeusz Marczak. 

Na tym jednak nie koniec.

– Podkreśla się, że często liczono głosy korespondencyjne, które nie posiadały np. stempla pocztowego. Poza tym zdarzały się przypadki, że jako ważne uznano głosy zmarłych – dodał politolog.  

Nieprawidłowości te stały się powodem licznych demonstracji zwolenników Donalda Trumpa. Donald Trump zapowiada prawną batalię o wybory.

– Mamy bardzo dużo dowodów. Być może sprawa ta skończy się w Sądzie Najwyższym. Zobaczymy. Pewne jest, że będzie wiele spraw sądowych, ponieważ nie możemy pozwolić sobie na kradzież wyborów – powiedział Donald Trump. 

Jedno jest pewne: wynik wyborów prezydenckich w USA jest ważny nie tylko dla Amerykanów, ale także dla innych krajów świata – w tym Polski.

– Te trzy stany, czyli Pensylwania, Michigan i Georgia to ciągle są stany, które mogą zadecydować o ostatecznym wyniku wyborów prezydenckich – zaznaczył prof. Tadeusz Marczak.

W Georgii prawdopodobnie dojdzie do ponownego przeliczenia głosów ze względu na niewielką różnicę w wynikach obu kandydatów. Z kolei w Pensylwanii na prowadzenie wysuwa się Joe Biden.

TV Trwam News

drukuj