fot. PAP/EPA

Turcja wzmacnia obronę na granicy z Syrią

Na granicy tureckosyryjskiej, niedaleko miasta Kilis doszło do kolejnej wymiany ognia. Zginął jeden turecki żołnierz, a drugi został ranny. Armia Turcji odpowiedziała ogniem na atak Państwa Islamskiego.

Wcześniej przedstawiciele władz w Ankarze zapowiedzieli, że Turcja wzmocni ochronę „krytycznych odcinków” granicy z Syrią. To reakcja na poniedziałkowy zamach terrorystyczny, do którego doszło w przygranicznym mieście Suruc . W zamachu zginęły 32 osoby i według Ankary za atakiem stoi Państwo Islamskie.

Łączna długość granicy turecko-syryjskiej to 900 kilometrów. Przeprowadzony w poniedziałek atak terrorystyczny wzbudził obawy, że konflikt przeniesie się na terytorium Turcji. Wicepremier i rzecznik tureckiego rządu mówił, że w obliczu zagrożenia ze strony Państwa Islamskiego ważne jest, aby „zablokować punkty, przez które przenikają terroryści”. Dlatego na granicy powstanie 150-kilometrowy mur modułowy, możliwy do rozłożenia na części i złożenia na nowo w innym miejscu – relacjonuje agencja Reuters, powołując się na przedstawiciela władz tureckich. W innych miejscach wzmocnione zostanie ogrodzenie z drutu kolczastego.

118-kilometrowy odcinek granicy wyposażony zostanie w reflektory. Naprawione będą też drogi dla patroli granicznych. Armia turecka już kopie fosę o długości 365 kilometrów. Całości dopełniają wieże obserwacyjne wzdłuż ogrodzenia oraz sterowce i drony w powietrzu.

Połowa z 40-tysięcznego personelu wojskowego chroniącego granice Turcji (które dzieli ona także z Irakiem, Iranem, Armenią, Gruzją, Grecją i Bułgarią) jest teraz na granicy syryjskiej. Turcja długo była krytykowana przez partnerów z NATO, że nie kontroluje w sposób wystarczający granicy z Syrią. Niektóre odcinki tej granicy przylegają do regionów kontrolowanych w Syrii przez IS.


TV Trwam News/RIRM

drukuj