fot. Ewa Sądej/Nasz Dziennik

Trudna sytuacja polskich uczniów na Litwie

Na Litwie trwa batalia o dobro polskich uczniów. Nowy system edukacji w tym kraju wymaga od dzieci z polskich rodzin znajomości języka litewskiego na poziomie ich litewskich kolegów. Z obecną sytuacją próbują walczyć polscy rodzice.

Od pierwszego września na Litwie obowiązuje ujednolicony system nauczania języka państwowego. Oznacza to, że polskie dzieci uczą się języka litewskiego z podręczników całkowicie nieprzystosowanych dla początkujących uczniów.

– Teraz mówimy o tym, że nasze dzieci w pierwszej klasie, sześcio-siedmiolatki muszą nadrobić sześć, siedem lat życia w jeden dzień. I to jest naprawdę niedopuszczalne. Nasze dzieci są pod wielką presją psychiczną, już mamy interwencje do psychologów, dzieci bojkotują, mówią, że my nie chcemy uczyć się tego języka, na tej zasadzie, że one nie rozumieją – mówi Renata Cytacka, prezes Forum Rodziców Szkół Polskich Rejonu Solecznickiego.

W szkołach istnieją różne formy pomocy pozalekcyjnej. Jednak nawet nauczyciele przyznają, że program wymaga od uczniów zbyt wiele.

– Dziecko, które rozumie tę mowę, ma słownictwo, jemu jest o wiele łatwiej. Jeżeli dziecko przyszło do szkoły i nie ma tego słownictwa, to jest o wiele trudniej. To już wtedy psychika jednak troszeczkę łamie się u dziecka, że ono przychodzi i musi już mieć ten bagaż takich podstawowych terminów, a jeżeli dziecko nie miało, to jemu jest teraz o wiele trudniej – wskazuje Staniulienė Ingrida, nauczycielka języka litewskiego.

Leokadia Palewicz, wicedyrektor gimnazjum w Solecznikach podkreśla, że nowy system sprawia trudność zarówno nauczycielom jak i uczniom.

– Do naszego gimnazjum przychodzą dzieci nie tylko z miasteczka Soleczniki, ale także z okolicznych wsi, gdzie do, przypuśćmy, szóstego roku życia nie słyszą w ogóle tego języka. Więc – według założenia państwa litewskiego – to dziecko, które przyjdzie do pierwszej klasy już praktycznie musi mówić po litewsku – zaznacza Leokadia Palewicz.

Ustawa edukacyjna na Litwie została znowelizowana w 2011 roku. Od tamtej pory polskie rodziny walczą o poprawę sytuacji swoich dzieci – podkreśla Renata Cytacka.

– Nie ma metodyki. Nauczyciele nie mają podstaw, jak nauczać właśnie w takiej sytuacji. Do tego dochodzą klasy zróżnicowane. Bo np. jak weźmiemy miasto to część dzieci, oczywiście zna język litewski, bo np. pochodzi z rodzin mieszanych czy uczęszczało do przedszkola litewskiego – mówi Renata Cytacka.

Polscy rodzice chcą, aby ich dzieci uczyły się języka litewskiego. Nie zgadzają się jednak na program, który utrudnia edukację i zniechęca dzieci do nauki.

– Jest trudno zarówno dla mnie, ponieważ, no, nie wiem, jak podejść do tego zadania, szczerze powiem. Jak można nauczyć tak dużego obcego tekstu. Ręce opadają. Podejrzewam, że nauczyciele też stają na głowie, żeby nauczyć dzieci jakoś – wskazuje Anna Pieszko.

– Wystarczy zapytać naszą córkę, która otwartym tekstem mówi: że nienawidzi litewskiego. Z racji tego, że ten program jest przeładowany. Z drugiej racji, że on jest całkowicie niedopasowany – dodaje Jarosław Pieszko.

W ramach walki z obecną sytuacją, w listopadzie ubiegłego roku, forum rodziców szkół polskich na Litwie przeprowadziło konferencję na temat ujednoliconego programu nauczania.

– Z całej Wileńszczyzny mieliśmy kilka referatów. Rodzice przyszli, apelowali do urzędników, nauczyciele, z administracji szkół. Na sali było kilku przedstawicieli wysokiej rangi. Mieliśmy doradców ministra edukacji narodowych, z centrum kształcenia. Napisaliśmy rezolucję do rządu i do ministerstwa oświaty. Na razie zero reakcji – podreśla Renata Cytacka.

Pozostaje mieć nadzieję, że głos rodziców zostanie usłyszany przez odpowiednie władze, które zajmą się trudną sytuacją polskich uczniów na Litwie.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj