fot. twitter.com/BartStaszewski

Tarnobrzeg: Gmina Tuszów Narodowy przeciw aktywiście LGBT

Zgodą na podjęcie mediacji zakończyło się dziś w sądzie w Tarnobrzegu posiedzenie przygotowawcze w sprawie przeciwko aktywiście środowisk LGBT Bartowi Staszewskiemu, którego gmina Tuszów Narodowy (pow. mielecki) pozwała o ochronę dóbr osobistych.

Chodzi o tabliczkę z napisem „Strefa wolna od LGBT” w kilku językach, którą pozwany umieścił na znaku drogowym z nazwą miejscowości, oraz jego komentarz dotyczący uchwały tamtejszych radnych, opublikowane m.in. na Facebooku.

W pozwie gmina Tuszów Narodowy żąda od Barta Staszewskiego przeprosin oraz zamieszczenia sprostowania we wszystkich mediach, w których ukazała się informacja jakoby Tuszów Narodowy był „strefą wolną od LGBT”.

W sądzie nie było pozwanego.

Po posiedzeniu, które odbyło się przy drzwiach zamkniętych, pełnomocnicy obu stron powiedzieli dziennikarzom, że „być może zostanie wszczęte postępowanie mediacyjne”.

„Strony uznały, że istnieje taka możliwość, w związku z tym podejmiemy pewne czynności, które być może będą skutkować postępowaniem mediacyjnym. Co nie przesądza, że tak się akurat stanie” – wyjaśnił dziennikarzom po posiedzeniu pełnomocnik gminy Tuszów Narodowy radca prawny Jerzy Pasieka.

Pełnomocnik pozwanego mec. Bartosz Przeciechowski wyjaśnił, że sąd pyta, czy strony „chcą i będą mogły spróbować mediacji, której celem byłoby zamknięcie sprawy bez wyroku, tylko w formie ugodowej, pojednawczej”.

„Nie wykluczamy tego, bo nigdy intencją pana Staszewskiego nie było wchodzenie w spór, czy jakiegoś rodzaju dyskusje przeciwko gminie, tylko w stosunku do konkretnego aktu prawnego czy uchwały, która została podjęta i jej komentowanie. Być może w toku postępowania mediacyjnego te stanowiska mogą się zbliżyć. Zobaczymy” – mówił mecenas.

Wyjaśnił, że teraz obie strony wspólnie muszą wskazać mediatora i przekazać informację sądowi. Mają na to trzy tygodnie. Później mogą rozpocząć się mediacje.

W przypadku braku ugody zostanie przygotowany plan procesu.

W obronie gminy „i aby przeciwdziałać rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji godzących w dobre imię jej mieszkańców jak i całej Polski” stanęła Reduta Dobrego Imienia. Jej prezes Maciej Świrski wskazuje, że akcja Bartosza Staszewskiego ma katastrofalne skutki wizerunkowe dla Polski.

– Przeciętny widz zachodniej Europy, przykładowo Joe Biden, który nie ma większego pojęcia o Polsce, w trakcie kampanii wyborczej mówił, że w Europie są strefy wolne od LGBT. Media przybliżyły, że chodziło o Polskę. Oczywiście nie ma takich miejsc w Polsce, ale widz zachodnioeuropejski patrzy na napisy, które wyglądają jak urzędowe, a które rozwiesza Bart Staszewski i publikuje zdjęcia. Zachód patrzy na te wydarzenia przez swój pryzmat doświadczeń. Obecnie mają do czynienia z kolonializmem i segregacją rasową w USA ­– powiedział Maciej Świrski.

Reduta Dobrego Imienia przekazała, że cały czas zgłaszają się do niej gminy i inne jednostki organizacyjne zniesławione przez Bartosza Staszewskiego.

PAP/RIRM

drukuj