fot. PAP/EPA

Szef KE w europarlamencie krytykuje Polskę

Szef Komisji Europejskiej JeanClaude Juncker wypomina Polakom emigrację polityczną i ekonomiczną. W ten sposób próbuje nas nakłonić do propozycji zwiększenia liczby uchodźców, którą Polska miałaby przyjąć.

Chodzi o blisko 12 tys. osób, głównie z Syrii i Erytrei. Łącznie kraje Unii Europejskiej miałyby przyjąć 160 tys. uchodźców. Propozycja ta została przedstawiona dziś w Parlamencie Europejskim w Strasburgu.

Podczas przemówienia szef KE apelował o przejęcie uchodźców. Jak podkreślił, to nie czas, by bać się uchodźców, ale by zdecydowanie działać. W wystąpieniu Juncker odwołał się też do historii Europy. Wspomniał m.in. o Polakach. „20 mln potomków Polaków mieszka poza Polską w wyniku emigracji politycznej i ekonomicznej, po wysiedleniach, przesiedleniach podczas bolesnej historii Polski” – powiedział Juncker.

Czy naprawdę zapomnieliśmy o tym, że po zniszczeniach II wojny światowej 60 mln osób stało się uchodźcami w Europie? – dodał.

Poseł Jarosław Sellin z sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych mówi, że szef KE wykazał się formą ignorancji historycznej.

– Te 20 mln Polaków rozsianych po świecie, to jest efekt różnych faz polskiego wychodźstwa – nie tylko politycznego, również ekonomicznego, w bardzo różnym czasie, w zasadzie trwającego od 250 lat. I powinien wiedzieć, że to nie jest historia ostatnich, powiedzmy, 50 lat – czyli czasów, kiedy część z nas uciekała przed komunizmem w Polsce, tylko dłuższego czasu. Warto byłoby sprawdzić (…) czy pan polityk Juncker był szczególnie gorliwym politykiem z Luksemburga, który apelował i starał się o to, żeby kraje Europy Środkowej, w tym Polska, znalazły się w strukturach krajów zachodu: w NATO i UE – powiedział Jarosław Sellin.

Tymczasem partie opozycyjne apelują do rządu o przedstawienie stanowiska ws. uchodźców na forum parlamentu.

Premier Ewa Kopacz zaproponowała wczoraj jedynie rozmowy z liderami partii politycznych. Spotkanie miałoby się rozpocząć o godz. 16.00. Poseł Mariusz Błaszczak, szef KP PiS mówi, że rządowi chodzi jedynie o ustawkę.

– To nie liderzy partii opozycyjnych w gabinecie premiera podejmują decyzje, tylko rząd koalicji PO-PSL z Ewą Kopacz i Januszem Piechocińskim. Oni odpowiadają przed Sejmem. Dlaczego zatem koalicja PO-PSL nie zgodziła się na przedstawienie informacji przed Sejmem w sprawie emigrantów? Skoro dodamy do tego słowa rzecznika prasowego rządu, chodzi im o ustawkę. Chodzi im o to, żeby obciążyć opozycję odpowiedzialnością za porażkę. Bo to, co dziś się dzieje, to jest porażka. Najpierw Ewa Kopacz mówiła, że Polska przyjmie 2 200 emigrantów. Potem słyszeliśmy, że będzie ich więcej. Rzecznik prasowy rządu zaprzeczał, mówił, że pani premier się przejęzyczyła, może że źle została zrozumiana. Teraz okazuje się, że rzeczywiście Juncker zapowiedział, że mamy przyjąć ponad 11 tys. osób –  zauważa Mariusz Błaszczak.

Dziś rzecznik rządu Cezary Tomczyk powiedział natomiast, że informacja rządu na temat uchodźców zostanie przedstawiona jutro na posiedzeniu połączonych sejmowych komisji – ds. UE oraz spraw wewnętrznych.

 

 

RIRM/TV Trwam News

drukuj