Szczyt UE o unii bankowej

W Brukseli rozpocznie się dziś dwudniowy szczyt Unii Europejskiej poświęcony unii bankowej, której pierwszym elementem jest wspólny nadzór bankowy.

Kraje UE muszą  uzgodnić ramy prawne do 1 stycznia 2013 r.

Na drodze do porozumienia stoi przede wszystkim spór francusko – niemiecki o zakres nowego nadzoru Europejskiego Banku Centralnego.

Berlin chce, w przeciwieństwie do Paryża, by Europejski Bank Centralny objął bezpośredni nadzór tylko nad największymi transgranicznymi bankami i tymi, które otrzymały pomoc publiczną, a nie nad bankami regionalnymi i lokalnymi.

Minister ds. europejskich – Piotr Serafin powiedział, że nie należy się spodziewać deklaracji przystąpienia do nadzoru krajów spoza strefy euro.

Ewentualne przystąpienie Polski byłoby szkodliwe  dla osób, które posiadają na swoich kontach oszczędności stwierdził Janusz Szewczak – analityk gospodarczy.

Przypomnijmy, mamy w Polsce niestety głównie banki zagraniczne, które będą raczej myślały zawsze o kraju swego pochodzenia, bardziej niż o interesach polskich klientów, polskich ciułaczy. Miejmy nadzieję, że nie przystąpimy do wspólnego nadzoru, jak i do unii bankowej. Tym bardziej, że kraje strefy euro – te bogatsze kraje unii – mówią, że decyzji dla tych krajów spoza starej unii nie będzie, czyli moglibyśmy tam być, ponosząc konsekwencje i nie mieć nic do powiedzenia – powiedział Szewczak.

Politycy będą rozmawiali także na temat ustanowienia odrębnego budżetu strefy euro. Miałby on powstać dopiero po 2014 r. Jego celem byłoby przeciwdziałanie wstrząsom kryzysowym, nierównomiernie rozkładającym się w krajach strefy euro.

Ekonomista nie spodziewa się jednak, żeby politycy doszli w tym roku do jakiegoś konsensusu.

– Widać wyraźnie, że państwa strefy euro i przywódcy są kompletnie niedogadani. Mają kompletnie rozbieżne interesy; to już jest tylko wyrywanie sobie nawzajem pieniędzy. W związku z tym, raczej nie należy się spodziewać jeszcze w tym roku jakichkolwiek decyzji, ale myślę, że w przyszłym niestety będzie to dla nas niemiła wiadomość. Dowiemy się, że owszem będzie budżet dla krajów starej unii, dla krajów strefy euro – oddzielny budżet – co oczywiście będzie niestety negatywnie rzutować na ilość środków, które mogłyby się znaleźć w nowej perspektywie budżetowej czyli mniejszych pieniędzy dla Polski, w latach 2014 – 2020 powiedział Szewczak.

RIRM

drukuj