fot. PAP/Szymon Łabiński

Sytuacja powodziowa w Płocku

Na Wiśle w rejonie Płocka ogłoszono alarm przeciwpowodziowy, choć sytuacja nieco się ustabilizowała. Zator lodowy, który powstał na rzece poniżej miasta, nieco zmienił swoje położenie, co ułatwiło wodzie przepływ. Sytuacja na Wiśle jest cały czas monitorowana.

Na Wiśle poniżej Płocka zrobił się zator lodowy. To spowodowało podniesienie stanu wód na rzece w tym rejonie. We wtorek rano Wisła wdarła się na płockie  bulwary w rejonie ul. Rybaki oraz na ulice Gmury w dzielnicy Borowiczki. Ewakuowano ok. stu osób. Mieszkańcom w zabezpieczeniu domów pomagają żołnierze WOT. [czytaj więcej]

Żołnierze zaangażowani są w usypywanie, podwyższanie wałów (…), załadowują worki piaskiem i z tego są budowane zapory, celem uniknięcia podtopienia obiektów – poinformował Witold Bubak,  dowódca VI Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej.

Poszkodowanym z pomocą pospieszyli też strażacy. W akcji ratunkowej uczestniczyło rotacyjne 130 druhów –  mówił  komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej Andrzej Bartkowiak.

– Jesteśmy tutaj w każdym miejscu, gdzie tego wymaga od nas sytuacja. Gorące podziękowania dla każdego strażaka OSP i PSP – podkreślił nadbryg. Andrzej Bartkowiak, komendant główny PSP.

W całym powiecie płockim ogłoszono alarm przeciwpowodziowy.  Na szczęście sytuacja nieco się ustabilizowała. Tafla lodu zmieniła swoje położenie i woda  znalazła ujście – zaznaczył wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik.

– Cieszymy się, że mamy widok, który napawa nadzieją, że powódź się oddala. Chociaż lody spływają niżej do Włocławka. Zobaczymy, co się będzie dalej działo – dodał.  

Prezydent Płocka chce użycia lodołamaczy, aby pokruszyć spiętrzony lód i udrożnić rzekę.

– Skuteczna akcja 2 tygodnie temu wskazywała, że gdyby odpowiednio wcześniej wypłynęły lodołamacze, moglibyśmy osiągnąć taki sam efekt, jaki natura sama zrobiła – stwierdził  Andrzej Nowakowski, prezydent Płocka.

Obecna sytuacja atmosferyczna wyklucza użycie lodołamaczy, odpowiedział prezydentowi Płocka prezes Wód Polskich Przemysław Daca.

– Absolutnie wykluczone jest to, żeby używać lodołamaczy, kiedy jest duży mróz i prognozy są takie, że będzie się jeszcze zwiększał. Wtedy doprowadzamy do tego, że lód produkujemy. Połamany lód się zlepia i robi się jeszcze większy i to może doprowadzić do nieszczęścia tak,  jak było w 1982 roku – zaznaczył. 

Do przyjęcia tafli lodu przygotowują się służby we Włocławku. Przy zaporze stacjonuje sześć lodołamaczy –  wyjaśnił wiceminister aktywów państwowych Maciej Małecki.

– Lodołamacze są w pełnej gotowości do akcji. Wystarczy sygnał, wystarczy komenda, że można ruszać i lodołamacze będą ruszały ze swoją pracą – podkreślił.

Sytuacja na Wiśle w okolicy Płocka i Włocławka jest cały czas monitorowana i na razie nie zanosi się na odwołanie alarmów przeciwpowodziowych.

TV Trwam News

drukuj