fot. PAP/Maciej Kulczyński

Powodzianie nadal czekają na pomoc ze strony rządu

Powodzianie wciąż czekają na pomoc ze strony rządzących. Wielu z nich podkreśla, że czują się pozostawieni sami sobie.

We wrześniu ubiegłego roku na południu Polski przeszła powódź, która była tragiczna w skutkach. Powodzianie ze strachem wracają do tamtych wydarzeń.

– Na mojej posesji akurat woda utrzymała się w korycie. Brakowało tutaj 20-30 centymetrów do wylania. W Starym Gierałtowie było zalane około 50 budynków. Jeden całkowicie woda zabrała – przypomniał sołtys Starego Gierałtowa, Grzegorz Ścisłowski.

Od tamtych wydarzeń minęło kilka miesięcy. Trwają prace nad odbudową tego, co zabrała woda. Powodzianie podjęli się odbudowy swoich domów, ale obawiają się, że praca pójdzie na marne.

– Od powodzi minęło już ponad pół roku i brzeg rzeki jest cały czas rozmyty. Nasza ulica nie jest w ogóle zabezpieczona. Mamy przesłanki do tego, żeby przygotowywać się na falę, jaka była we wrześniu zeszłego roku. Nie jesteśmy do tej pory – po ponad pół roku – zabezpieczeni w żaden sposób – mówiła Agnieszka Sękowska, mieszkanka Lądka Zdrój.

– Remontujemy cały czas, bo wiadomo, że nie ma na co czekać, jeżeli decyzja może zapaść za 4, 8 lat, nie wiadomo ile. Gdzieś trzeba mieszkać. A tutaj, teraz przy lekko podniesionym stanie rzeki to wszystko pójdzie na marne – podkreślił Igor Dobrowolski, mieszkaniec Lądka Zdrój.

W miniony piątek na nadzwyczajną sesję Sejmiku Województwa Dolnośląskiego przyjechał były premier Mateusz Morawiecki. Apelował do rządu o podjęcie działań.  

– Chcemy wezwać do tego, aby realizacja tych zadań, które wiązały się z niwelowaniem skutków powodzi po prostu zdecydowanie przyspieszyły –  wskazał Mateusz Morawiecki.

Rząd pracuje nad nowelizacją specustawy powodziowej. Znajdą się w niej zapisy o dobrowolnych wykupach nieruchomości. Proponowana kwota to 120 procent wartości działki. W przyszłości na wykupionych nieruchomościach mogą powstać zbiorniki retencyjne. Na temat ich lokalizacji Wody Polskie rozmawiają teraz z mieszkańcami.

– Budowa kolejnych obiektów hydrotechnicznych ma swoje wady i zalety. Warianty są tak dobierane, aby w minimalny sposób dochodziło do wywłaszczeń – podkreślił Zastępca Regionalnego Dyrektora Wód Polskich we Wrocławiu, Jacek Drabiński.

Mieszkańcy zaproponowali Wodom Polskim inne lokalizacje zbiorników. Teraz czekają na odpowiedź.

–  Ja jako sołtys Goszowa i moi mieszkańcy nie zgadzamy się z tą propozycją. Złożyliśmy propozycję Wodom Polskim, zbiornika w innym miejscu, w Bielicach. Jest to teren leśny i tam nikogo nie trzeba wysiedlać – mówiła sołtys Goszowa, Bożena Długosz-Kluza.

Konsultacje społeczne w sprawie budowy zbiorników retencyjnych i przygotowania innej infrastruktury na ewentualne powodzie potrwają do końca kwietnia. A proces inwestycyjny – co najbardziej przeraża mieszkańców – potrwa kilka lat.

– Myślę, że to będzie między 6 a 8 lat – przyznał Jacek Drabiński, Zastępca Regionalnego Dyrektora Wód Polskich we Wrocławiu.

Tymczasem potrzeba rozwiązań, które będą zabezpieczać mieszkańców, tu i teraz.

TV Trwam News

drukuj