fot. PAP/EPA

Syria: Arabski kontyngent zastąpi wojska USA?

Pentagon chce zastąpić stacjonujące siły USA w Syrii arabskim kontyngentem. Zadaniem tych wojsk byłaby stabilizacja regionu po pokonaniu tzw. Państwa Islamskiego.

Amerykański resort obrony chce zastąpić stacjonujące w północno-wschodniej Syrii jednostki amerykańskie – w sile 2,5 tys. żołnierzy – kontyngentem złożonym wyłącznie z wojsk lądowych państw arabskich. Arabia Saudyjska jest gotowa wysłać swoje wojska – powiedział szef saudyjskiej dyplomacji Adil ibn Ahmad ad-Dżubeir.

– Toczą się dyskusje na temat tego, jaki rodzaj sił musi pozostać we wschodniej Syrii i skąd mają one pochodzić – wskazał szef saudyjskiej dyplomacji.

Oddziały koalicji państw arabskich miałyby „pomóc w stabilizacji północno-wschodniej części kraju po pokonaniu organizacji Państwo Islamskie. Amerykanie chcą się wycofać z Syrii ze względu na bardzo duże koszty związane ze stabilizacją sytuacji w regionie.

Egipt w specjalnym oświadczeniu stwierdza, że do Syrii wkraczać nie zamierza, bo egipska armia nie składa się z najemników. Ostatnie bombardowania zachodnich sił na Syrię nie zmieniły znacząco sytuacji politycznej tego kraju.

Bombardowanie negatywnie oceniają księża biskupi z Bliskiego Wschodu. Ks. kard. Béchara Boutros Raï z Libanu stwierdził, że to, co się dzieje obecnie na Bliskim Wschodzie, dobitnie pokazuje, że Organizacja Narodów Zjednoczonych straciła rację bytu, a co za tym idzie – sens dalszego istnienia. Patriarcha  podkreślił, że stała się ona narzędziem w rękach wielkich mocarstw przykrywających jej decyzjami swe brudne interesy.

„Niestety żadne z wielkich światowych potęg i ich popleczników nie mówi o pokoju. Oni wszyscy są spragnieni wojny” – zaznaczył ks. kard. Boutros Raï,  maronicki patriarcha Libanu.

TV Trwam News/RIRM

drukuj