fot. PAP/EPA

Ursula von der Leyen nie jest pewna stanowiska szefa Komisji Europejskiej 

Kandydatka na przewodniczącego Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen bez poparcia Zielonych. To Parlament Europejski zdecyduje, czy Niemka obejmie stanowisko. Zielonych nie przekonały nawet zapowiedzi o neutralności klimatycznej do roku 2050. 

Ursula von der Leyen to niemiecka kandydatka na szefa Komisji Europejskiej.

Niemka potrzebuje 376 głosów, by uzyskać większość w PE i objąć stanowisko. Zadanie może okazać się zbyt trudne. Niektóre frakcje wprost odmawiają poparcia. 

 „Nie usłyszeliśmy konkretnych propozycji Ursuli von der Leyen, czy to w zakresie praworządności czy klimatu. Zostaliśmy wybrani z mandatem do wprowadzania zmian i nie widzimy, aby to było możliwe z tą kandydatką. Dlatego też jako Zieloni postanowiliśmy nie wspierać jej kandydatury w przyszłym tygodniu” – napisano na oficjalnym twitterowym koncie Zielonych. 

Kandydatka na szefa Komisji Europejskiej już teraz zapowiedziała, że będzie dążyła do neutralności klimatycznej. To oznacza, że polityka klimatyczna UE nie ulegnie zmianie.

– Musimy być bardziej ambitni, ponieważ kończy nam się czas. CO2 musi mieć cenę. Jeśli chcemy ustanowić globalne standardy, musimy działać szybko. Musimy być bardziej ambitni co do celów 2030, ponieważ neutralność klimatyczna do 2050 jest koniecznością – mówiła.

Dla Unii koniecznością, a dla Polski uderzeniem w gospodarkę.

– Tu nie chodzi, w wydaniu Unii, o walkę ze zmianami klimatu, tu chodzi autentycznie o walkę z polskim węglem. Jedyną wadą tego polskiego węgla jest to, że jest polski – podkreślił były minister środowiska prof. Jan Szyszko. 

Proponowana przez Unię Europejską neutralność klimatyczna zakłada przede wszystkim redukcję emisji CO2, co wiąże się z pełną dekarbonizacją. Pomija przy tym główne postulaty Porozumienia Paryskiego. 

– Porozumienie paryskie mówiło, że mamy dążyć – i Polska to popierała bardzo mocno – do neutralności klimatycznej, która polegała na tym, że tyle emituje się dwutlenku węgla do atmosfery, ile się pochłania – dodał prof. Jan Szyszko.

W Polsce byłoby to możliwe dzięki lasom. Tymczasem w Europie próbuje się całkowicie wyeliminować emisję CO2, podczas gdy przyrost emisji CO2 w Chinach jest większy niż emisja na całym Starym Kontynencie – podkreślił prof. Jan Szyszko.

TV Trwam News/RIRM

drukuj