fot. PAP

Spór zbiorowy w Koksowni Przyjaźń w Dąbrowie Górniczej

W Koksowni Przyjaźń w Dąbrowie Górniczej trwa spór zbiorowy. Decyzja zapadła 30 grudnia, po tym jak zarząd nie przystąpił do negocjacji płacowych ze związkowcami.

Kierownictwo tłumaczy to połączeniem zakładu z Kombinatem Koksochemicznym Zabrze oraz koniecznością wypracowania jednolitego Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy i regulaminu pracy dla obu firm.

Związkowcy czekają na rozpoczęcie rokowań przewidzianych ustawą. Wynegocjowanie dokumentów dot. płacy będzie trwało wiele miesięcy. Zarząd koksowni powinien uwzględnić zgłoszone przez nas postulaty i przystąpić do rozmów – mówi Zbigniew Piątek, wiceprzewodniczący „S” w Koksowni Przyjaźń S.A.

– Pan prezes Szlęk wystosował swoje żądania nie spotykając się z nami. Napisał jedynie swoje propozycje na 2014 rok. Na tę chwilę nie jesteśmy ich w stanie zaakceptować. Wydaje nam się że, są one zmarginalizowane. Bo jeżeli chodzi o politykę Funduszu Świadczeń Socjalnych, to z dodatkowego opisu z ostatnich 3 czy 4 lat mieliśmy po 5 tys. Teraz nam zaproponowano po 3 tysiące, kiedy sam prezes dostał podwyżkę rzędu 80 tys. i mówi, że zakład jest w kryzysie i nie może dać więcej – mówi Zbigniew Piątek.

Związkowiec dodaje, że polepszenie warunków płacowych utrudnia konsolidacja i podobne żądania pracownicze w drugim zakładzie pracy.

– Występujemy od tego 2014 roku, jesteśmy nowym podmiotem, bo się skonsolidowaliśmy z koksownią Zabrze i są już te żądania obustronne: jak jest w Koksowni Zabrze, tak i u nas. Mamy te same żądania, jeśli chodzi o politykę płacową. Tak że pan prezes się lansuje na różne sposoby, wszem i wobec mówiąc jak dobrze pracownicy w Kotłowni Przyjaźń zarabiają. Natomiast praktycznie, porównując ostatnie kilka lat, jeśli chodzi o zarobek roczny, to co roku jest niższy od poprzedniego – zaznacza wiceprzewodniczący „S” w Koksowni Przyjaźń S.A.

RIRM

drukuj