fot. PAP/Artur Reszko

Spór wokół uchodźców

Na granicy polsko-białoruskiej powstanie 2,5-metrowy płot. Zostanie też podwojona liczba żołnierzy. Opozycja domaga się wpuszczenia uchodźców do Polski. Rząd się na to nie zgadza i proponuje pomoc humanitarną.

Na polsko-białoruskiej granicy nadal przebywają migranci. Według Straży Granicznej jest ich obecnie 24. Alaksandr Łukaszenka oskarżył polskie służby o siłowe wypchnięcie migrantów na stronę białoruską.

„Co zrobili Polacy? Wyłapali ok. 50 osób na terytorium Polski. To osoby, które kierowały się do Niemiec, dokąd ich wezwała Mutter Merkel. Grożąc bronią i strzelając nad głowami, wypchnęli ich na granicę z Białorusią” – napisał Alaksander Łukaszenka, prezydent Białorusi.

– Jesteśmy obecnie świadkami nowej formy wojny, bo to trzeba nazwać wojną – czy będziemy mówić wojna hybrydowa, czy wojna niekonwencjonalna. Natomiast bez wątpienia jest to jeden z instrumentów polityki Alaksandra Łukaszenki oraz Władimira Putina – podkreślił prof. Piotr Niwiński, politolog.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaoferowało migrantom pomoc humanitarną.

„Obserwując z troską trudną sytuację dotyczącą grupy imigrantów przebywających na terytorium Białorusi, kierując się względami humanitarnymi, Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP skierowało dzisiaj do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Republiki Białorusi notę dyplomatyczną, deklarując gotowość do udzielenia na miejscu pomocy rzeczowej” – poinformowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Polska zapewni migrantom m.in. namioty, łóżka, śpiwory, środki ochrony osobistej, ale także żywność i leki. Konwój z pomocą humanitarną miałby wjechać na teren Białorusi i najszybszą trasą dotrzeć do najbardziej potrzebujących. Propozycja strony polskiej ma być testem na działania podjęte przez reżim Alaksandra Łukaszenki. Opozycja jednak nadal domaga się wpuszczenia migrantów do Polski.

– Każdy normalny człowiek współczuje tym osobą, ale musicie mieć Państwo świadomość, że ramach tej wojny hybrydowej przyjęcie tych osób spowodowałoby tylko jedno: nieszczęście setek, a może tysięcy kolejnych osób – wyjaśnił Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera.

Dziś premierzy Polski, Litwy, Łotwy i Estonii we wspólnym oświadczeniu wyrazili zaniepokojenie sytuacją, jaka panuje na ich granicach z Białorusią. O kryzys oskarżają reżim Alaksandra Łukaszenki i apelują do białoruskich władz o zakończenie tych działań. Szefowie rządów zwracają się do UE o wsparcie.

„Mocno wierzymy, że ochrona granic zewnętrznych Europy jest nie tylko obowiązkiem poszczególnych państw członkowskich, ale również wspólną odpowiedzialnością całej Unii Europejskiej. W związku z tym, instytucje unijne powinny przykładać właściwą wagę do tej kwestii oraz niezwłocznie zabezpieczyć dodatkowe środki finansowe w wystarczającej wysokości” – napisano w oświadczeniu.

– Strzeżemy wschodniej granicy Unii Europejskiej, jesteśmy w strefie Schengen. Odpowiadamy za nasz odcinek wschodniej granicy i jesteśmy tutaj do tego zobowiązani, więc UE w sposób oczywisty powinna się to włączyć – podkreślił Marcin Przydacz, wiceminister spraw zagranicznych.

W ramach zabezpieczenia granicy służby podejmą kolejne działania, o czym poinformował na Twitterze Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej.

„Na granicy z Białorusią powstanie nowy, solidny płot o wysokości 2,5 m. Więcej żołnierzy będzie zaangażowanych w pomoc Straży Granicznej. Wkrótce przedstawię szczegóły dotyczące dalszego zaangażowania Sił Zbrojnych RP” – napisał minister.

– Tak czy inaczej tej granicy zabudować się po prostu nie da. Jednak nawet jeśli, to i tak znajdą się sposoby na to, żeby przez ten mur przechodzić i obchodzić – wskazał prof. Robert Alberski, politolog.

Polska Straż Graniczna poinformowała, że na odcinku podlaskim zatrzymano w tym roku 780 osób, które nielegalnie przekroczyły granice.

TV Trwam News

drukuj