fot. PAP/Albert Zawada

Spór rządu z Pałacem Prezydenckim

Nie Rafał Trzaskowski, ale Radosław Sikorski wyrasta na lidera obozu liberalno-lewicowego, który ma rzucić wyzwanie prezydentowi. Wokół dyplomacji toczy się dziś spór między rządem i Pałacem Prezydenckim. Trudno, w obliczu rosnącej pozycji szefa MSZ, spodziewać się, by wygasł.

Na ostatniej radzie miasta w Warszawie spierano się o wprowadzenie nocnego zakazu sprzedaży alkoholu. Początkowo prezydent Rafał Trzaskowski chciał prohibicji na terenie całego miasta. Ostatecznie radni Koalicji Obywatelskiej zmusili go do rezygnacji z tego pomysłu. Dwa dni po głosowaniu wiceprzewodniczący PO tłumaczył się w taki sposób: „Polityka, drodzy państwo, to jest sztuka kompromisu”.

Adrian Zandberg z Partii Razem twierdzi, że kosztem życia mieszkańców stolicy radni Koalicji Obywatelskiej wymierzyli Rafałowi Trzaskowskiemu karę za przegrane wybory.

– To, co państwo robicie w ramach wewnętrznych rozgrywek w KO, w ramach czołgania Rafała Trzaskowskiego przez warszawskie władze PO, jest po prostu nie w porządku wobec mieszkańców – mówił Adrian Zandberg, przewodniczący Razem.

To Rafał Trzaskowski był głównym rywalem Karola Nawrockiego w wyborach. Przez ostatnie lata kreowano go na nowego lidera obozu władzy. W osiągnięciu celu miał pomóc m.in. Campus Polska Przyszłości. Teraz po przegranych wyborach i niskich notowaniach dla premiera Donalda Tuska, to wicepremier i szef polskiej dyplomacji przejmuje tę rolę.

Radosław Sikorski wziął udział w inauguracji ruchu polityczno-społecznego o nazwie „Zryw”. Fundacja wyrosła na zgliszczach „Campusu Polska”. Ma pomóc wicepremierowi w zbudowaniu politycznego zaplecza. Pieniądze na promocję Sikorskiego płyną m.in. od firmy Jima Messiny, jednego z najbardziej wpływowych amerykańskich Demokratów – wskazuje dr Jakub Koper.

– To pokazuje, że jest podwieszony pod jakiś taki duży kapitał pieniężny, polityczny, i chce tutaj coś ugrać – mówił socjolog.

Komentatorzy zadają pytanie, czy to początek kreowania Radosława Sikorskiego na kandydata na prezydenta w 2030 roku. Ale już teraz liberalno-lewicowy rząd Donalda Tuska mierzy się z rekordowo niskim poparciem. Poseł Ryszard Petru nie wyklucza wymiany premiera właśnie na Sikorskiego.

– Ma wszelkie predyspozycje do tego, żeby być premierem. Być może nastąpi taka wymiana w najbliższych  miesiącach z premiera Tuska na premiera Sikorskiego – powiedział Ryszard Petru, poseł Polski 2050.

Polityka zagraniczna, za którą odpowiada Radosław Sikorski, jest główną osią sporu na linii rząd–Pałac Prezydencki. Z nominacji ambasadorskich konflikt rozlał się na współpracę z Amerykanami. W tematach porzuconych przez rząd, jak spłata reparacji przez Niemcy i zablokowanie umowy z krajami Mercosuru, prezydent próbował narzucić nową narrację. Storpedował to wicepremier Sikorski.

– Po co się narażać na porażkę na szczeblu głowy państwa? Czy to pomaga Polsce? (…). Prezydent nie jest szefem rządu. Prezydent jest reprezentantem polityki rządu – zaznaczył szef MSZ.

Według Przemysława Wiplera z Konfederacji w obozie władzy, poza ministrem Sikorskim, nie ma innych polityków, którzy byliby w stanie wejść w spór z prezydentem Karolem Nawrockim, posiadającym najświeższy i najsilniejszy społeczny mandat.

– Dlatego stawiają teraz na Sikorskiego, bo nie mają nikogo lepszego, kto byłby w jakikolwiek sposób rozpoznawalny, wyrazisty i w takim spektrum mógł oczywiście działać – ocenił Przemysław Wipler.

Forsowanie ministra Radosława Sikorskiego na nowego, wizerunkowego lidera liberalno-lewicowego rządu doprowadzi do zderzenia dwóch mocnych osobowości. Za taką osobowość politolog dr Aleksander Kozicki uznaje prezydenta Karola Nawrockiego.

– Operuje on twardym językiem – mówił politolog.

Prezydent Karol Nawrocki nie bał się sięgać po weto. Niebawem wrócą do niego regulacje o Ukraińcach w Polsce, a także te dotyczące cen prądu. Choć do Sejmu trafiły prezydenckie inicjatywy w tych sprawach, rząd woli zgłaszać własne projekty. Według posła PiS Marcina Horały, to obóz władzy zadecyduje, czy będzie chciał iść na konfrontację z Pałacem Prezydenckim w większej ilości spraw niż dyplomacja.

– Pan prezydent Andrzej Duda jeszcze, bo to za jego czasów ten spór się rozpoczął, i pan prezydent Karol Nawrocki mówią jednoznacznie, że chcą i są gotowi takie zasady stosować, które od lat w Polsce funkcjonowały przy różnych prezydentach, przy różnych rządach – podkreślił poseł PiS Marcin Horała.

Według najnowszego sondażu CBOS liderem rankingu zaufania jest prezydent Karol Nawrocki. Ufa mu 52 proc. badanych. Trzecie miejsce należy do wicepremiera Radosława Sikorskiego, który w badaniu uzyskał 43 procent.  

 

TV Trwam News

drukuj