Społeczne obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych

W szkołach, przy pomnikach czy na placach wspominano dziś Żołnierzy Niezłomnych. Wiele z tych uroczystości zorganizowano społecznie. W przygotowania włączała się młodzież, grupy rekonstrukcyjne, społecznicy.

Spektakl o rotmistrzu Pileckim został wystawiony przez uczniów Szkoły Podstawowej Sióstr Niepokalanek w Warszawie. Gościem honorowym tej uroczystości był Andrzej Pilecki, syn rotmistrza Witolda Pileckiego.

– Może jeszcze on żyje – tak myśleliśmy z mamą. Może go tam wzięli na Łubiankę, może tam go przesłuchują, może cierpi, ale żyje – tak się łudziliśmy – tak ten dramatyczny czas po aresztowaniu swojego ojca w maju 1947 r. wspomina Andrzej Pilecki.

Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych jest najlepszym czasem na niezwykłe spotkania ze świadkami historii – mówi s. Leonarda Brzozowska, niepokalanka, dyrektorka szkoły.

– Takie spotkania dla dzieci z żywą historią, ze świadkiem, z człowiekiem, który uczestniczył w życiu – to jest syn i potem jego dalsza historia, jego życie bez ojca – wydaje mi się, że to jest świadek historii i dzieciom na pewno zostanie w pamięci – zaznacza s. Leonarda Brzozowska.

Pamięć o Żołnierzach Wyklętych, mimo ogromnego wysiłku komunistów – prześladowania rodzin, fali zniesławiającej propagandy – od kilku lat odradza się, zwłaszcza wśród młodzieży.

Dziś możemy odsłonić dotąd zatajane karty historii – zwraca uwagę historyk Joanna Człapska.

– Od kilkunastu lat możemy mówić jawnie o Żołnierzach Wyklętych, Żołnierzach Niezłomnych (jak byśmy nie nazwali), o tych bohaterach, którzy byli zdeprecjonowani przez lata komunizmu – wskazuje Joanna Człapska.

Powszechne poruszenie wywołało odnalezienie szczątków polskich bohaterów na powązkowskiej Łączce. Zdjęcia szczątków wywoływały z jednej strony oburzenie, a z drugiej strony uświadamiały nam, kim były te ofiary i kim byli sprawcy tych zbrodni. W prace ekshumacyjne angażowało się społecznie wiele młodych osób – z potrzeby serca.

Chcieli zbliżyć się do historii, do bohaterów – zauważa historyk IPN Marcin Łaszczyński.

– Często jest na tej zasadzie, że wnukowie odkrywają historię swoich dziadków, których nie znali ich rodzice, czyli dzieci tych bohaterów, bo było to ukrywane, nie tylko ze względu na strach na siebie, ale bardziej strach przed represjami, które mogłyby spotkać rodziny – tłumaczy Marcin Łaszczyński.

Odwaga, wierność wartościom, takim jak Bóg, Honor i Ojczyzna, niezłomność żołnierzy podziemia antykomunistycznego przyciąga dziś młodych ludzi. Dlatego wielu z nich chętnie włącza się w obchodzony już po raz ósmy Narodowy Dzień  Pamięci Żołnierzy Wykletych.

Przez ostatnie lata to głównie młodzi ludzie, skupieni w rożnych fundacjach i stowarzyszeniach, organizowali społecznie, bez udziału władz, uroczystości upamiętniające Żołnierzy Wyklętych.

TV Trwam News/RIRM

 

 

drukuj