fot. pixabay.com

Skrajna lewica chce wpływać na wychowywanie dzieci w Polsce

Feministki wspierane przez skrajną lewicę chcą mieć wpływ na wychowywanie dzieci w Polsce. Ich pierwszym celem jest zniechęcenie uczniów do udziału w katechezie.

„Świecka szkoła” to jeden z najważniejszych postulatów Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

– „Świecka szkoła” to jest opieka medyczna, a nie watykańska. To wolność słowa i sztuki. Precz z „Mordo Iuris”. Precz z finansowaniem Kościoła. Stop klerykalizacji. Narodowa apostazja – akcentowała Bożena Przyłuska, aktywistka tzw. strajku kobiet.

Feministki chcą powołania specjalnych „moderatorek”, które będą ingerowały w relacje dzieci z rodzicami, na przykład w sprawie katechezy w szkole.

– Będą służyły swoim wsparciem, gdy będzie potrzebna ingerencja w rozmowy między uczniami a ich rodzicami, którzy zmuszają swoje dzieci do uczestnictwa w obrządkach religijnych czy w lekcjach religii – oznajmiła Bożena Przyłuska.

Skrajna lewica chce odebrać dzieci rodzicom.

– To jest pokazanie rodzicom, że oni się już nie nadają do wychowania dzieci – „my wychowamy dzieci, bo wy się na tym nie znacie” – wskazała Monika Chilewicz, dyrektor Fundacji Mamy i Taty.

Zminimalizowanie wpływu rodziców i wychowawców ma oderwać młode pokolenie od kultury, dzięki której rozwijają się i pracują kreatywnie, przynosząc dobro – zaznaczył Krzysztof Szokalski, filozof.

– Jeśli człowiek już jest uformowany w kulturze – zazwyczaj to osoba dorosła jest uformowana w kulturze – ciężko go przekonać, by zmienił swoje drogi. Dlatego neomarksistowskie ruchy starają się przede wszystkim uderzać w osoby młode – dodał Krzysztof Szokalski.

Środowiska skrajnie lewicowe próbują wykluczyć z debaty wszystkich, którzy nie zgadzają się z ich postulatami.

– Po prostu nie są zdolni do prowadzenia dyskusji na poziomie, w oparciu o fakty i w oparciu o rzetelne argumenty. A nie ma żadnej wątpliwości, że takie postulaty, żeby kogoś usuwać poza nawias debaty publicznej, dlatego że się z nim nie zgadza, to jest myślenie totalitarne – podkreślił dr Tymoteusz Zych, wiceprezes Instytutu Ordo Iuris, którego likwidacji domaga się strajk feministek.

Nikt bez zgody rodziców oraz władz szkoły i organu ją prowadzącego nie ma prawa do kontaktu z dziećmi.

– Programy nauczania i nadzór pedagogiczny w tym konkretnym kontekście są rządowe. Kuratoria są częścią administracji rządowej, one sprawują nadzór pedagogiczny nad treściami, także kontrolują treści, które są w szkole wykładane – zauważył Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia.

W wielu krajach nadzór nad programami realizowanymi w szkołach został oddany samorządom, co ułatwiło działania skrajnej lewicy. Dlatego też inicjatorzy protestów chcą podważyć polski porządek ustrojowy.

– Ale też pewne zasady, które do tej pory konstytuowały naszą cywilizację. Widać w postulatach myślenie totalitarne i widać też głęboką nieznajomość polskiej ustawy zasadniczej – zaznaczył dr Tymoteusz Zych.

Postulaty feministek wpisują się w działania międzynarodówki skrajnej lewicy. Niebezpieczne rozwiązania w edukacji pod płaszczykiem pandemii wprowadza Hiszpania. Przeszła tam ustawa, która ogranicza wpływ rodziców na program nauczania.

– Usunięcie monarchii, usunięcie Kościoła z życia publicznego, ze szkoły – relacjonował o prof. Marek Raczkiewicz CSsR, który posługuje w Hiszpanii.

Kontrowersyjne przepisy doprowadzą do demoralizacji najmłodszych. Edukacja seksualna będzie realizowana od 6 roku życia.

– Zostaje zagwarantowane wychowanie seksualne, czyli cała ideologia gender, o której w Polsce mówi się dosyć dużo. W Hiszpanii już widzimy skutki tej ideologii w szkołach, a nawet na uniwersytetach – mówił redemptorysta.

Przeciwko zmianom organizowane były masowe protesty.

 

 

TV Trwam News

drukuj