Siostrzenica „Roja”: Mieczysław Dziemieszkiewicz mógłby być przykładem do naśladowania w obecnych czasach. Bardzo trudnym, gdyż idąc tą drogą, co on trzeba się wyrzec wszystkiego. Tylko wolna Polska – wszystko inne się nie liczy

W osobach, które miały poglądy prawicowe i walczyły o wolną Polskę przez okres rozbiorów i potem, po 1945 r., była wielka moc i jakieś nadprzyrodzone siły, żeby kontynuować walkę, którą prowadzili przodkowie. To jest jak sztafeta – sztafeta pokoleń. Całe moje życie było związane z historią, która dotyczyła Mieczysława Dziemieszkiewicza, bo dotyczyła ona mojej mamy, mojej babci. To zawsze wracało w takiej lub innej postaci, w takich lub innych wydarzeniach – podkreślała Urszula Płauszewska, siostrzenica Mieczysława Dziemieszkiewicza ps. „Rój”, w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja. Wskazała ona, że jej wuj – bohater podziemia antykomunistycznego – mógłby być przykładem w dzisiejszych czasach, choć byłby to przykład bardzo trudny do naśladowania.

Instytut Pamięci Narodowej najprawdopodobniej odnalazł szczątki ppor. Mieczysława Dziemieszkiewicza ps. „Rój”, żołnierza Narodowych Sił Zbrojnych i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, który działał na terenie północnego Mazowsza. Domniemane szczątki „Roja” znaleziono – podobnie jak ciała wielu innych Żołnierzy Niezłomnych – w kwaterze „Ł” (tzw. Łączka) na warszawskich Powązkach. [czytaj więcej]

Redakcja Informacyjna Radia Maryja skontaktowała się z siostrzenicą Mieczysława Dziemieszkiewicza, Urszulą Płauszewską. W rozmowie kobieta nie kryła emocji.

– Przyznam, że dopiero się o tym dowiedziałam (…). Szok. Nie wiem, co mam myśleć, nie mogę skupić myśli. Nie wiem nawet, co powinnam myśleć. Mam jeden wielki zamęt w głowie – mówiła krewna bohatera.

Urszula Płauszewska poinformowała, że o znalezieniu domniemanych szczątków „Roja” dowiedziała się od znajomej.

Rozmówczyni Radia Maryja wskazała, że pamięć o „Roju” była żywa w jej rodzinie.

– To był brat mojej mamy, więc bardzo bliskie pokrewieństwo. Wychowywała nas matka mojej mamy i Mieczysława Dziemieszkiewicza, więc to wszystko, co było związane z historią, z przeżyciami w okresie II wojny światowej i potem w okresie powojennym, odegrało w naszym życiu bardzo dużą rolę. Takie wydarzenia rzutują właściwie na całe życie człowieka (…) – na moje szczególnie, bo jeszcze zanim się urodziłam, to mama była przetrzymywana, gdyż urządzano zasadzkę na „Roja” i bardzo zależało UB, żeby go dopaść. Kiedy była ze mną w ciąży, była aresztowana przez UB. Jeszcze zanim się urodziłam, miałam do czynienia z tymi wszystkimi wydarzeniami i potem właściwie całe życie – podkreślała siostrzenica „Roja”.

Urszula Płauszewska powiedziała, że przez cały okres komunizmu trzeba było walczyć o honor Narodowych Sił Zbrojnych. Zwróciła też uwagę na zjawisko „sztafety pokoleń”, jakie zaobserwowała na przykładzie swojej rodziny.

– W osobach, które miały poglądy prawicowe i walczyły o wolną Polskę przez okres rozbiorów i potem, po 1945 r., była wielka moc i jakieś nadprzyrodzone siły, żeby kontynuować walkę, którą prowadzili przodkowie. To jest jak sztafeta – można powiedzieć. (…) Sztafeta pokoleń, przesuwanie historii do przodu przez następne pokolenia. Całe moje życie było związane z historią, która dotyczyła Mieczysława Dziemieszkiewicza, bo dotyczyła ona mojej mamy, mojej babci. To zawsze wracało w takiej lub innej postaci, w takich lub innych wydarzeniach – zaznaczyła krewna Żołnierza Niezłomnego.

Wygląda więc na to, że Urszuli Płauszewskiej dane będzie doświadczyć domknięcia historii „Roja”, gdyż odnalezione szczątki zostaną pochowane z należnymi honorami. Rozmówczyni Radia Maryja przyznała, że wcześniej zdążyła już stracić nadzieję na znalezienie i zidentyfikowanie zwłok jej wuja.

Siostrzenica bohatera NSZ zaznaczyła, że Mieczysław Dziemieszkiewicz mógłby być przykładem – szczególnie w obecnych czasach.

– Bardzo trudnym przykładem do naśladowania, dlatego że idąc tą drogą, co on, trzeba się wyrzec wszystkiego. Dosłownie wszystkiego. (…) Tylko wolna Polska – wszystko inne się nie liczy. Życie jedno, drugie… Nie ma żadnego znaczenia, ile osób zginie, ile osób poświęci życie, żeby Polska przetrwała i była Polską wolną. Jest to trudne do naśladowania w skomercjalizowanym świecie, świecie pieniądza, karier, złego rozumienia wartości – bardzo często opacznego (…). Sprzeniewierzenie się wierze katolickiej powoduje, że tracimy fundament, tracimy kręgosłup i jesteśmy bardzo słabi, podatni na wszelkie pokusy i łatwo nam podejmować złe decyzje. (…) Każdy żyje w jakichś czasach, ma jakieś kierunki, jakieś wyznaczone fundamenty, na jakich ma zbudowane swoje życie, jakieś poglądy, jakieś zasady, ale przestrzeganie tych zasad zależy już od człowieka, bo nieraz się idzie na łatwiznę, na skróty, bo tak jest wygodniej – mówiła Urszula Płauszewska.

Rozmówczyni Radia Maryja podkreśliła, że fundamenty światopoglądu i zasad moralnych przekazała jej matka.

Mieczysław Dziemieszkiewicz „Rój” był żołnierzem Narodowych Sił Zbrojnych i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Kierowany przez niego odział walczył najdłużej z komunistami, zabił wielu funkcjonariuszy.

„Rój” zginał podczas obławy w Szyszkach w powicie Pułtuskim. Jego ciało zostało ukryte (bo trudno mówić o pochówku) przez komunistów w bezimiennej mogile. Jego symboliczny grób znajduje się w Makowie Mazowieckim.

Popor. Mieczysław Dziemieszkiewicz jest patronem 5 Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej.

Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył go pośmiertnie Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. W 2018 roku Prezydent Andrzej Duda awansował go na pierwszy stopień oficerski ze starszego sierżanta.

Więcej na temat walki „Roja” o wolną Polskę można przeczytać [tutaj].

 

RIRM/radiomaryja.pl

drukuj