Sekta, czyli serdeczny podstęp. Red. R. Tekieli: Każde zło może znaleźć dotarcie do niewinnego serca, jeśli tylko zostanie mu poświęcony czas
Każde zło może znaleźć dotarcie do niewinnego serca, jeśli tylko zostanie mu poświęcony czas i uwaga. Ale nie jest tak, że w sektach są ludzie absolutnie wszechmocni. Osoby, które są w stanie łaski uświęcającej i posługują się zdrowym rozsądkiem są w stanie rozpoznać „podstęp w serdeczności” – mówił red. Robert Tekieli, dziennikarz i publicysta, podczas „Rozmów niedokończonych” w TV Trwam.
Sekta to serdeczność i podstęp – tak zdefiniował to pojęcie gość TV Trwam. Zwrócił uwagę, że warto być czujnym zwłaszcza w okresie wakacyjnym, gdyż może to być czas zintensyfikowanego łowienia dusz i ciał młodych osób przez te niebezpieczne grupy. Sekty szukają ludzi z deficytem wyrażającym się np. brakiem ojca, nadopiekuńczą matką, brakiem wolności i wmawiają werbowanym, że im pomogą ten deficyt zaspokoić.
– Najpierw sekta zaleca się do człowieka i robi wszystko, żeby zainteresować człowieka i go zaangażować – to jest podstęp. A potem następuje wykorzystanie. I to jest chyba najważniejsza cecha, jaka definiuje sektę. Czy to będzie sekta, w której jest jeden guru, czy to będzie grupa osób, zawsze cechą takiego wewnętrznego kręgu będzie wykorzystywanie ludzi. Ale żeby do tego doprowadzić, trzeba najpierw zmienić myślenie człowieka. Ci, którzy werbują do sekt, to są ludzie, którzy bardzo dobrze odczytują mowę ciała i rozumieją to, co się dzieje z człowiekiem. W USA jest ktoś taki jak „chicken hawk” (…). Jeździ po dworcach autobusowych i wypatruje najładniejszych najbrudniejszych nastolatek, które widać, że uciekły z domu. Proponuje im pełną lodówkę, prysznic itd. Dziewczyny zakochują się i potem robią to, czego nienawidzą, ale co robią dla tego człowieka z miłości. I to jest mechanizm prania mózgu, polegający na tym, że więzimy czyjś umysł. Ja mówię na to „ujarzmiony umysł”. Sekta to jest ujarzmiony umysł, ale też społeczeństwa, niektóre zachowują się tak, jakby były sektą. Dlaczego pojęcie „ujarzmiony umysł” jest ważne? Po pierwsze, żeby wykorzystywać ludzi i robić im krzywdę – a ci ludzie myślą, że działają dla swojego dobra – to trzeba zmienić ich sposób myślenia. Po drugie, ujarzmić ich wolę. Ujarzmiony umysł to opis człowieka, który da sobie zrobić krzywdę. Ba! Jak ćma pójdzie w ogień, który go skrzywdzi – tłumaczył red. Robert Tekieli.
Podatni na oddziaływanie sekt są nie tylko młodzi, ale i osoby z bogatym doświadczeniem życiowym. Gość „Rozmów niedokończonych” podał konkretne przykłady.
– Są milionerzy, ludzie bardzo dobrze ustawieni życiowo, którzy uwierzyli w to, że w ogonie komety Hale’a-Boppa jest statek-matka, na który teleportują się zabijając się. Pod wpływem tej sekty w Kanadzie i Szwajcarii zginęło około 45 osób. Kilkunastu bardzo znanych aktorów, w tym Tom Cruise. Wierzą, że 130 milionów lat temu na Ziemi nastąpiła inwazja tetanów, które zabrudziły nasze dusze i teraz trzeba jeść witaminę C, żeby się oczyścić. Mówię o scjentologach. Jest też sekta Muna, którą posługiwał się południowo-koreański wywiad. Niegłupia dziewczyna uwierzyła w to, że jej guru może skojarzyć ją z mężczyzną na podstawie zdjęć i stworzy w ten sposób szczęśliwy związek na całe życie. Ocknęła się na stadionie w Seulu, gdzie ślub brało 1200 par. Ocknęła się, kiedy zobaczyła obok siebie starszego od niej trzy raz i dwa razy grubszego Koreańczyka. Sekta ta sprzedawała białe kobiety bogatym Koreańczykom – wskazywał rozmówca.
Kościół Boga Wszechmogącego to kolejna sekta, która dziś werbuje katolików, w tym Polaków, za pomocą internetu.
– Sekta ta już w drugim kroku mówi o tym, że Chrystus powrócił… w ciele Chinki (…). Werbuje katolików zapraszając na internetowe nabożeństwa; ma wygenerowanych około stu botów-kapłanów. Człowiek myśli, że konwersuje z katolickim kapłanem. Sekta ma na swoim profilu kilkadziesiąt filmów fabularnych przetłumaczonych na język polski, w których grają profesjonalni aktorzy. Myślę, że tylko wywiad może wydać na to tyle pieniędzy. Chińczykom trudno byłoby wniknąć w różne struktury. Ta sekta niszczy rodziny. Ludzie niszczą sobie życie, myśląc, że zdobywają dusze dla Boga – podkreślił.
– Każde zło może znaleźć dotarcie do niewinnego serca, jeśli tylko zostanie mu poświęcony czas i uwaga. Ale nie jest tak, że w sektach są ludzie absolutnie wszechmocni i bezkarni. Wręcz przeciwnie. Osoby, które są w łasce uświęcającej i posługują się zdrowym rozsądkiem są w stanie rozpoznać podstęp w tej serdeczności. Trzeba mieć relację z Bogiem, trwać w łasce uświęcającej i przyjmować natchnienia Ducha Świętego – akcentował Robert Tekieli, który przez 35 lat był poza Kościołem.
radiomaryja.pl




