twitter.com/KancelariaSejmu

Sejmowa komisja za wyborem dr. Karola Nawrockiego na prezesa IPN

Sejmowa Komisja Sprawiedliwości zarekomenduje Izbie wybór na prezesa IPN historyka dr. Karola Nawrockiego. Narodowej zgody i współdziałania w imię prawdy o doświadczeniu Polaków w XX wieku wymaga dzisiaj polska historia – przekonywał posłów kandydat na szefa IPN.

https://twitter.com/KancelariaSejmu/status/1393149252470247424

W piątek komisja przyjęła taką rekomendację stosunkiem 12 głosów za, 10 przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Przewodniczący komisji Marek Ast (PiS) poinformował, że opinia komisji zostanie przedstawiona Sejmowi podczas jego najbliższego posiedzenia, na którym izba niższa zajmie się wyborem prezesa IPN. Zgodnie z art. 10 ustawy o IPN prezesa Instytutu powołuje Sejm, pod warunkiem zgody Senatu. Kadencja obecnego prezesa IPN Jarosława Szarka – po pięciu latach kierowania przez niego Instytutem – skończy się w lipcu.

„Pielęgnowanie prawdy historycznej w kontekście narodowym, ale też w kontekście geopolitycznym, konieczność zaprowadzenia sprawiedliwości transformacyjnej w rodzącej się wolnej Polsce po roku 1989, ale także skuteczna, pozbawiona kolonialnej propagandy nauka i edukacja legły u podstaw ustawowych powstania IPN, który prowadząc unikatową w tej części działalność edukacyjną, naukową, memoratywną, ale także ekshumacyjną czy lustracyjną i zatrudniając 2,5 tysiąca wykwalifikowanych wysoko pracowników zbudował ogromny potencjał” – mówił Karol Nawrocki, prezentując posłom swoją wizję IPN.

„Jako naród z zapisanym genotypem wolności, funkcjonujący w państwie wolnym i niepodległym, mamy nie tylko prawo, ale także, co naturalne, obowiązek świadomego i jednocześnie zgodnego z wynikami badań historycznych budowania wizerunku naszej przeszłości” – zaznaczył kandydat na szefa IPN.

„Stojącym dzisiaj przed Instytutem Pamięci Narodowej obowiązkiem, ale też obowiązkiem naszym – wolnych suwerennych Polaków – żyjących w XXI wieku jest zachowanie łańcucha narodowej świadomości historycznej, przekazanie ustaleń i interpretacji o XX wieku kolejnym pokoleniom Polaków, tym bardziej, że żyjemy w bardzo ważnym momencie, w którym świadkowie i uczestnicy drugiej wojny światowej odchodzą i nie są w stanie już świadczyć o naszym doświadczeniu” – dodał.

Kandydat na szefa IPN zadeklarował też, że Instytut pod jego kierownictwem będzie honorował wszystkich tych, którzy służyli polskiej racji stanu – bez względu na ich poglądy polityczne.

„W moim katalogu narodowej pamięci, moim jako kandydata na ten zaszczytny urząd prezesa IPN, mieszczą się wszyscy ci, którzy w wieku XX służyli wolnej, niepodległej i suwerennej Polsce. Ścieżkę służby dla dobra ojczyzny – niezależnie od poglądów politycznych – zaznaczyli przecież ojcowie naszej niepodległości, wśród których znajdziemy zarówno Józefa Piłsudskiego jak i Romana Dmowskiego, Ignacego Daszyńskiego, Józefa Hallera czy Ignacego Paderewskiego i niekwestionowanego lidera ruchu ludowego Wincentego Witosa” – podkreślił Karol Nawrocki.

Przypomniał przy tym słowa rtm. Witolda Pileckiego, który w swoich zapiskach odniósł się do jego udanej i ponad podziałami współpracy z socjalistą Stanisławem Dubois i narodowcem Janem Morsdorfem.

„Więc trzeba było Polakom codziennie pokazać górę trupów polskich, żeby się pogodzili i zdecydowali, że ponad różnice i wrogie stanowisko, jakie zajmowali w stosunku do siebie nawzajem na ziemi, jest większa racja: zgoda i wspólny front przeciwko wspólnemu wrogowi, którego zawsze przecie mieliśmy niejednego” – cytował Pileckiego kandydat na prezesa IPN.

„Narodowej zgody i współdziałania w imię prawdy o doświadczeniu Polaków w XX wieku, w moim uznaniu, wymaga dzisiaj polska historia” – podkreślił.

Podczas dyskusji większość posłów z Koalicji Obywatelskiej i Lewicy sformułowała zarzuty zarówno pod adresem prowadzonej przez IPN polityki historycznej, jak i Karola Nawrockiego jako dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

„Od kilku lat, pod rządami PiS, niestety Instytut Pamięci Narodowej jest zżerany, użyję tu mocnych słów, przez rak nacjonalizmu i niestety to jest chyba kluczowy problem tej instytucji” – powiedziała posłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz, przypominając m.in. niedawną sprawę nominacji dr. Tomasza Greniucha na p.o. szefa oddziału IPN we Wrocławiu.

Decyzja ta, którą podjął, a następnie się z niej wycofał, obecny prezes IPN Jarosław Szarek, wzbudziła szereg kontrowersji, a media przypomniały, że Tomasz Greniuch w przeszłości był działaczem Obozu Narodowo-Radykalnego, a także że wykonywał gest nazistowskiego pozdrowienia.

„Tym samym, jedna z najlepiej przecież opłacanych instytucji w kraju, stała się źródłem jednej z największych kompromitacji Polski na arenie międzynarodowej” – przypomniała Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Z kolei poseł KO Michał Szczerba ocenił, że dr Karol Nawrocki „został zainstalowany” przez obecną władzę na funkcję dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

„Został pan zainstalowany i celowo używam tego słowa, ponieważ taki był tryb politycznego doboru pana na to stanowisko” – mówił Michał Szczerba, który dodał też, że Nawrocki zmieniał wystawę główną powierzonej mu placówki muzealnej w sposób „całkowicie nieodpowiedzialny i nieuprawniony”.

„Cała pana kariera po roku 2016 tak naprawdę jest uzależniona od współpracy z politykami PiS, z władzą. Można powiedzieć, że tak naprawdę jest pan jej częścią w jakimś sensie, jeśli chodzi o środowisko” – dodał poseł KO.

W odpowiedzi Karol Nawrocki podkreślił, że tego rodzaju zarzuty są niezgodne z prawdą.

„Niech papierkiem lakmusowym poziomu wiedzy pana posła Michała Szczerby na temat działalności muzeum będzie fakt, iż wspomniał w swoim wystąpieniu, że przegraliśmy proces sądowy z moimi poprzednikami. Sąd Okręgowy w Gdańsku oddalił 26 z 28 żądań powodów i zaakceptował 17 zmian, a przyjął jedną. W związku z tym, jeśli pan poseł Michał Szczerba wynik 17 do 1 i 26 do 2 uznaje za moją przegraną w sądzie, to ma problem nie tylko z wiedzą historyczną, ale także z prostą matematyką i arytmetyką” – bronił się Karol Nawrocki.

Kandydat na prezesa IPN odniósł się również do wywołującej kontrowersje publikacji „Dalej jest noc” przygotowanej przez Centrum Badań nad Zagładą Żydów, w której przedstawiono m.in. przemoc Polaków wobec Żydów.

„Nie ma możliwości, aby tego typu historyczne kłamstwa zyskały wsparcie przyszłego prezesa IPN. To są książki, które są demolowane przez polskich historyków, oparte na nieprawdziwych danych historycznych i badaniach naukowych i są po prostu wytworem niezdrowej niechęci do historii własnego narodu” – powiedział Karol Nawrocki.

Posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska, która przypomniała m.in. sprawę kontrowersji wokół postaci kpt. Romualda Rajsa „Burego”, który wspólnie z podległymi mu żołnierzami dokonał na początku 1946 r. zbrodni w kilku prawosławnych wsiach nieopodal Bielska Podlaskiego (w 2019 r. IPN podważył wyniki własnego śledztwa w tej sprawie), zapowiedziała, że klub Lewicy przedstawi projekt ustawy likwidującej Instytut Pamięci Narodowej. Podkreśliła też, że Lewica nie poprze Nawrockiego na szefa IPN.

Podczas dyskusji kandydatury Nawrockiego na prezesa IPN bronili posłowie PiS i Solidarnej Polski. Poseł PiS Jacek Kurzępa ocenił, że krytyka posłów opozycji wobec Nawrockiego to „sączenie jadu, fałszu i bezczelnego przekonania, że zawsze ma się rację”. Z kolei poseł PiS Krzysztof Lipiec, opowiadając się za kandydaturą obecnego dyrektora Muzeum II Wojny Światowej i wzmacnianiem, także finansowo, Instytutu Pamięci Narodowej, przekonywał, że „polityka historyczna jest rzeczą niezmiernie ważną w budowaniu narodowej tożsamości”. Również europoseł PiS Patryk Jaki, który podkreślił konieczność przeciwstawiania się fałszom historycznym na temat historii Polski, ocenił, że Karol Nawrocki, także ze względu na swój dorobek, jest bardzo dobrym kandydatem na szefa IPN.

Kandydatowi na szefa IPN towarzyszyli przedstawiciele Kolegium IPN – prof. Tadeusz Wolsza i dr hab. Sławomir Cenckiewicz. Kolegium IPN 27 kwietnia – po przeprowadzeniu konkursu na stanowisko prezesa IPN – jednomyślnie zarekomendowało parlamentowi dr. Karola Nawrockiego, który jest historykiem, działaczem społecznym, specjalistą ds. zarządzania zasobami ludzkimi, a od kwietnia 2017 r. dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

PAP

drukuj