fot. PAP/EPA

Sawicki dziś w Brukseli na dalszych rozmowach ws. embarga

Minister rolnictwa Marek Sawicki udaje się dziś do Brukseli na rozmowy z komisarzem ds. handlu Karlem De Guchtem. Będzie chciał go przekonać do wsparcia naszych producentów, którzy ponoszą straty wskutek wprowadzonego przez Rosję embarga na żywność.

Komisja Europejska odblokowała w poniedziałek 125 mln euro na wsparcie sektora owoców i warzyw dotkniętego rosyjskim embargiem rolno-spożywczym. Unijne fundusze mają być przeznaczone na wycofanie z rynku części zbiorów, co ma zapobiec nadmiernemu spadkowi cen.

W zeszłym tygodniu również w Brukseli Sawicki rozmawiał na ten temat z komisarzem UE ds. rolnictwa Dacianem Ciolosem. Wówczas informował, że problem embarga dotyczy całej Europy i główne decyzje będą podejmowane we wrześniu. Wcześniej miały zapaść natomiast rozstrzygnięcia dotyczące warzyw, których nie można długo przechowywać.

Sawicki powiedział w poniedziałek, że również z De Guchtem będzie rozmawiał na temat rekompensat dla polskich rolników i producentów.

– Komisja podejmuje decyzje nie jednoosobowo i trzeba paru komisarzy, że tak powiem pokolędować, żeby mieć przychylność dla sprawy polskiej – podkreślił.

Zaznaczył, że przedstawi mu argumenty, które przemawiają za tym, by wesprzeć naszych producentów. Nasze władze podkreślają, że bez odpowiedniego wsparcia z UE może dojść do zachwiania niektórymi fragmentami unijnego rynku owoców i warzyw. Mogłoby tak się stać, gdyby produkty, które miały trafić do Rosji, zostały skierowane na rynek wewnątrzwspólnotowy.

Sawicki podkreślał, że jeszcze w 2013 r. UE na promocję eksportu na rynkach trzecich przeznaczała niespełna 52 mln euro, natomiast teraz jest to ponad 200 mln euro.

Ogłoszone przez KE w poniedziałek nadzwyczajne środki na wycofanie z rynku części zbiorów obejmą: pomidory, marchew, białą kapustę, paprykę, kalafiory, ogórki, pieczarki, jabłka, gruszki, truskawki, maliny, czarną, czerwoną i białą porzeczkę, jeżyny, agrest, winogrona deserowe i kiwi. W większości są to owoce i warzywa, których nie da się po zbiorach długo przechowywać, a żaden alternatywny wobec Rosji rynek zbytu nie jest od razu dostępny.

Z danych Agencji Rynku Rolnego wynika, że w Polsce największy problem z powodu embarga Rosji mają producenci papryki i kapusty. Największe dostawy polskiej papryki do Rosji miały miejsce od sierpnia do października. W sumie w 2013 r. eksport na tamten rynek wyniósł 7,9 tys. ton, co stanowiło 42 proc. eksportu papryki ogółem. W pierwszym półroczu br. sprzedano do Rosji 983 ton papryki (19 proc. eksportu).

Kapusta biała i czerwona trafiała z Polski do Rosji głównie w miesiącach zimowych i wiosennych (od lutego do maja). W 2013 r. wywieziono 16,6 tys. ton (32 proc. ogółu eksportu), w I półroczu br. – też 16,6 tys. ton (29 proc.)

Ponad 60 proc. eksportu m.in. kapusty pekińskiej przeznaczone było na rynek rosyjski. W ub.r. wywieziono 52 tys. ton, a w I-VI tego roku – 30,5 tys. ton. Warzywa te były eksportowane głównie od września do kwietnia.

Kalafiorów i brokułów Rosjanie najwięcej kupowali od lipca do listopada. W 2013 r. eksport ich wyniósł 4 tys. ton, co stanowi 16 proc. całego eksportu tych produktów. W tym roku wywieziono 969 ton (12 proc.).

Ministerstwo rolnictwa szacuje, że straty polskiego sektora owoców i warzyw wynikające z wprowadzonego przez Rosję embarga mogą wynieść ok. 500 mln euro.

Zakaz importu m.in. warzyw, owoców i mięsa z USA, Unii Europejskiej, Australii, Kanady oraz Norwegii został wprowadzony przez Rosję 7 sierpnia. Wcześniej, 1 sierpnia Rosja wprowadziła embargo na niektóre owoce i warzywa z Polski.

PAP

drukuj