fot. PAP

Prezydent Warszawy inwestuje, by wygrać wybory

Otwarcie nowych przystanków i przetarg na wydłużenie stołecznej kolejki ma zbiegać się z jesiennymi wyborami samorządowymi. Informuje jeden z dzienników

Dobiega końca budowa centralnego odcinka drugiej linii metra w Warszawie. Wszystko wskazuje na to, że Hanna Gronkiewicz-Waltz odda inwestycje do użytkowania, w czasie kiedy rozpocznie się kampania wyborcza. Równocześnie zostanie ogłoszony przetarg na nowe stacje na zachód i wschód od inwestycji.

Działania Gronkiewicz-Waltz mocno wspiera wicepremier Elżbieta Bieńkowska, ale w tej kwestii nie jest to przypadek.

Jak się okazuje, minister Bieńkowska obiecała, że Warszawa otrzyma pieniądze z unijnego budżetu na lata 2014-2020. Takiego przywileju natomiast nie mają m.in. Kraków czy Wrocław, miasta, które rozpoczęły podobne inwestycje. Sprawą nie jest zdziwiony Maciej Wąsik, radny m.st. Warszawy.

– Odnoszę wrażenie, że wszystkie inwestycje, które prowadzi Hanna Gronkiewicz-Waltz nie służą temu, żeby pomóc mieszkańcom, a temu, żeby tylko i wyłącznie wygrać wybory. Myślę, że tak naprawdę wszystkie działania inwestycyjne Hanny Gronkiewicz-Waltz były podporządkowane temu, żeby przed wyborami samorządowymi oddać linię metra, a także inne inwestycje. Z innymi nie wyszło, więc może chociaż uda się oddać drugą linię metra. Myślę, że tuż po wyborach to metro zostanie zatrzymane, bo trzeba będzie pewnie dokończyć jakieś prace. Na pewno będzie to wszystko związane sznurkiem, będzie to jedna wielka prowizorka – tak, jak zresztą dowiedzieliśmy się z afery taśmowej: będą ludzie PO robić wszystko, żeby tę władzę za wszelką cenę utrzymać, nie licząc się z kosztami – ocenia radny.

Druga linia metra miała być gotowa już w październiku 2013 r., jednak wówczas w aneksie do umowy z konsorcjum miasto zgodziło się na przesunięcie odbioru inwestycji o rok. Inwestor przystał też na wzrost kosztów o blisko 267 mln zł.

RIRM

drukuj