(fot.PAP)

Samaras wygrywa

Konserwatywna Nowa Demokracja Antonisa Samarasa zdobyła 29,5 proc. głosów we wczorajszych wyborach parlamentarnych – wynika z ostatnich prognoz. Lewicowa SYRIZA dostała 27,1 proc. głosów. ND ma utworzyć koalicyjny rząd z socjalistami z PASOK.

Tuż po zamknięciu lokali wyborczych podano, że Nowa Demokracja zdobyła 29 proc. poparcia, a SYRIZA 28,5 procent. Kolejne prognozy zapowiadały już niewielką, ale jednak wygraną konserwatystów. Trzecie miejsce niezmiennie zajmowała socjalistyczna partia PASOK – około 11 proc. głosów. Do parlamentu wchodzi także neofaszystowska Złota Jutrzenka (około 7 proc.). Ponieważ zwycięzca wyborów dostaje dodatkowo 50 mandatów, Nowa Demokracja ma mieć prawie 130 posłów, a PASOK – ponad 40. Tym samym obie partie są w stanie zbudować większościowy rząd, ale wcale nie musi to być łatwy i szybki proces, choć taka koalicja wydaje się teraz najbardziej prawdopodobna.

 

Ponowne wybory

Półtora miesiąca po ostatnich wyborach, po których żadnej z wyłonionych partii nie udało się utworzyć rządu, Grecy ponownie poszli wczoraj do urn, by wybrać parlament. Głosowanie z wielką uwagą śledziła nie tylko sama Hellada, ale także cała Unia Europejska, gdyż ich wynik może przesądzić o dalszych losach strefy euro. Jest to bowiem, jak zauważają komentatorzy, wybór pomiędzy euro a drachmą. Trudno jednak spekulować, jaka koalicja powstanie po wyborach, gdyż pojedynek do ostatnich chwil był bardzo wyrównany. Prowadziły go ze sobą właściwie tylko dwie partie: broniąca umowy z UE i MFW konserwatywna Nowa Demokracja oraz sprzeciwiająca się polityce cięć budżetowych Koalicja Radykalnej Lewicy – SYRIZA. W związku z tym, że w ostatnich dniach poprzedzających głosowanie poparcie dla ND i SYRIZY układało się niemal jednakowo, ich liderzy do ostatniej chwili walczyli o każdy głos niezdecydowanych.

 

Podczas piątkowego, ostatniego przedwyborczego wiecu w Atenach lider Nowej Demokracji Antonis Samaras postawił na nacjonalistyczne elementy swojej kampanii, dzięki czemu chciał przyciągnąć wyborców prawicowych, którzy w wyborach z 6 maja głosowali na Złotą Jutrzenkę i Ludowe Stowarzyszenie Ortodoksyjne (LAOS). – Istotne pytanie w tych wyborach brzmi: Opowiecie się za euro czy drachmą? – mówił Samaras w Atenach, zaznaczając jednocześnie, że jeśli Grecja wróci do poprzedniej waluty, odbije się to na niej bardzo niekorzystnie. – Jeśli wrócimy do drachmy, cofniemy się o 50 lat – dodał, zwracając się do około 10 tys. swoich zwolenników zgromadzonych na centralnym placu Syntagma.

 
Jak zauważył w rozmowie z PAP felietonista dziennika „Kathimerini” Kostas Iordanidis, „w obecnej sytuacji dla Samarasa każdy głos jest na wagę złota”.

 

Grecja głosuje, UE drży

Nic więc dziwnego, że cała Unia z napięciem śledziła wczorajsze wybory. Pewny swojego zwycięstwa Samaras, który ma poparcie unijnych liderów, powiedział po oddaniu głosu, iż wraz z nim rozpoczyna się dla jego kraju „nowa era”. – Dziś naród grecki wypowiada się. Jutro rozpocznie się nowa era dla Grecji – zaznaczył lider ND w mieście Pylos na Peloponezie. Jednak równie pewnie, a tym samym niebezpiecznie dla strefy euro, brzmiały pierwsze po oddaniu głosu słowa jego rywala z SYRIZY, iż „Grecja pokonała strach”. – Dziś otwieramy Grecji drogę do sprawiedliwości społecznej, równości Europy, która się zmienia – zapewnił, wychodząc z lokalu wyborczego w Atenach Cipras. I faktycznie może się okazać, że zmęczeni oszczędnościami i ciągłymi przepychankami z UE i MFW Grecy wbrew sympatiom reszty Europy wybiorą wcześniej odrzucaną drogę skoku w przepaść z nadzieją, że młody i żywiołowy lider SYRIZY da radę ich później z niej wyciągnąć i następnie od nowa postawić kraj na nogi.

 
Cipras liczy, że po wygraniu wyborów jego partia będzie rozdawała polityczne karty i jakikolwiek rząd zostanie powołany, SYRIZA będzie miała w nim swoich ministrów.

 
Ale może być i tak, że w Grecji ponownie nie uda się wyłonić rządu mającego poparcie większości parlamentarnej. Gdyby tak się stało, wówczas Grecy w lipcu znowu pójdą do urn. Coraz częściej politycy i ekonomiści ostrzegają, że bez względu na wyniki wyborów, Grecja i tak za jakiś czas opuści strefę euro, choć ani ND, ani SYRIZA nie wyobrażają sobie, aby w ich kraju obowiązującą walutą była znowu drachma. Ale to może nie wystarczyć, bo Ateny po prostu zostaną wyrzucone ze strefy euro przez jej pozostałych członków. Kwestia Grecji będzie z pewnością jednym z głównych tematów szczytu Unii Europejskiej, jaki odbędzie się pod koniec czerwca. To, w jakim tonie będzie się odbywała debata, będzie na pewno zależało od tego, czy i jaki rząd zostanie do tego czasu powołany w Atenach.


drukuj