Sądy omijają przepisy przy zatrudnianiu pracowników

Sądy coraz częściej i dłużej korzystają z usług pracowników tymczasowych. Zmianie ulegają agencje, co pozwala na omijanie przepisów.

Jak napisał jeden z dzienników, w tym roku aż 1137 etatów ma należeć do pracowników tymczasowych, przy czym aż 861 w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie, a  w apelacji katowickiej – 105.

Związkowcy alarmują, że pracownicy tymczasowi pracują w podobny sposób, jak urzędnicy czy asystenci sędziego.

Taka współpraca, przy zmianach agencji przez pracownika, trwa po kilka lat.

Według przepisów, w okresie kolejnych 36 miesięcy, łączny czas pracy tymczasowej zatrudnionego w konkretnej agencji na rzecz jednego pracodawcy nie może przekroczyć 18 miesięcy. Dlatego dochodzi do ciągłych zmian agencji.

Sposób zatrudniania pracowników tymczasowych w sądach budzi wiele kontrowersji – powiedział Edyta Odyjas, przewodnicząca NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa.

– Kandydat na pracownika sądu, urzędnika czy asystenta musi spełniać rygorystyczne kryteria oraz przejść procedurę konkursową. Podlega on zakazowi zatrudnienia w układzie podległości służbowej pomiędzy np. najbliższymi osobami. Ponadto, pracownik etatowy podlega wielu obostrzeniom wynikającym z wielu aktów prawnych. W przypadku osób z Agencji Pracy Tymczasowej nie ma tych wymogów. Mogą być wybierani na podstawie jednoosobowej decyzji przedstawiciela sądu, bez uprzedniej weryfikacji czy konkursu. Mogą oni bez przeszkód kierować się swoimi poglądami politycznymi, religijnymi, interesem indywidualnym lub grupowym. Tacy pracownicy mogą swobodnie podejmować dodatkowe zatrudnienie bez zgody pracodawcy oraz wykonywać zajęcia podważające zaufanie do sądu. Jest to tym bardziej niepokojące, że etatowemu pracownikowi sądowemu za niewłaściwe korzystanie z akt sądowych grożą surowe kary. Pracownik agencji nie podlega takim rygorom – podkreśliła Edyta Odyjas.

Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiedziało, że sprawdzi czy pracownicy tymczasowi są zatrudniani na właściwych stanowiskach.

RIRM

drukuj