fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

S. Latkowski na komisji ds. Amber Gold: Małżeństwo P. bało się nawiązania współpracy z M. Tuskiem

Nigdy nie przekazałem planów śledztwa ABW Marcinowi P. – powiedział Sylwester Latkowski na początku przesłuchania przed komisją badającą aferę Amber Gold. Śledczy przesłuchują dziś byłych dziennikarzy tygodnika „Wprost”.

Jako pierwszy zeznania składa Sylwester Latkowski, były dziennikarz tygodnika „Wprost”. Latkowski wraz z drugim wezwanym na dziś dziennikarzem, Michałem Majewskim, prowadzili śledztwo dziennikarskie ws. Amber Gold.

„Pragnę oświadczyć, że nigdy nie przekazałem planu śledztwa ABW Marcinowi P. Odbyłem wraz z Michałem Majewskim tylko jedno spotkanie z Marcinem P. i z jego małżonką. Trwało ono godzinę i 50 minut” – zeznał Sylwester Latkowski.

Świadek potwierdził, że o planie śledztwa ws. Amber Gold dowiedział się w momencie aresztowania Marcina P., dlatego nie mógł mu go przekazać.

Wiceprzewodniczący komisji śledczej poseł Tomasz Rzymkowski przypomina: zeznający dziś dziennikarze sami zgłosili chęć podzielenia się swoją wiedzą z komisją.

– Chętnie usłyszymy ich informacje. Chcemy, żeby podzielili się wiedzą z komisją i opinią publiczną na temat zorganizowanej przestępczości trójmiejskiej. Oni jako dziennikarze śledczy na pewno dysponują gigantyczną wiedzą, i to wiedzą potrzebną w pracach komisji, zważywszy na powiązania obydwu światów, czyli świata zorganizowanej przestępczości trójmiejskiej i piramidy finansowej Amber Gold – mówi Tomasz Rzymkowski.

Sylwester Latkowski i Michał Majewski mieli też kontakty z synem byłego premiera Michałem Tuskiem. Sylwester Latkowski zeznał, że Michał Tusk przekazał im słowa swojego ojca. Donald Tusk miał go uspokajać, że komisji ws. Amber Gold nie będzie.

– W trakcie naszego śledztwa dziennikarskiego byliśmy zdziwieni, że służby nie reagują – przyznał Sylwester Latkowski.

Dziennikarz zeznał też, że małżeństwo P. bało się nawiązać współpracę z Michałem Tuskiem, ponieważ uważali, że może być to człowiek „wsadzony specjalnie do nich”.

– Przedstawili to w taki sposób, że oni właściwie nie chcieli, oni się bali nawiązywać współpracę z Michałem Tuskiem. Uważali, (…) tak sądzili, że to może być człowiek wsadzony specjalnie do nich. Opowiedzieli, że on sam wykonał telefon do Marcina P., poprosił o spotkanie, jak był jeszcze dziennikarzem „Gazety Wyborczej” – powiedział Sylwester Latkowski.

Zuzanna Dąbrowska/RIRM

drukuj