
Obraz autorstwa Freepik
Rządząca koalicja zapowiada prace nad projektem ustawy o tzw. związkach partnerskich
Koalicja rządowa forsuje tzw. związki partnerskie. Jeszcze w tym roku rozpoczną się prace nad projektem ustawy. To próba uderzenia w instytucję małżeństwa – alarmują opozycja i eksperci.
„Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej” – to artykuł 18 Konstytucji. Z czego wynika ta troska państwa o małżeństwo – tłumaczył mec. Rafał Dorosiński z Ordo Iuris.
– To ze współżycia seksualnego kobiety i mężczyzny rodzą się kolejne pokolenia i zapewnienie optymalnych warunków dla rozwoju dzieci, rozwoju nowych pokoleń, jest tą racją, dla którego państwo w ogóle małżeństwem się interesuje – wskazał mec. Rafał Dorosiński.
Tymczasem koalicja rządowa forsuje przepisy o tzw. związkach partnerskich. Z takim zadaniem do rządu weszła Katarzyna Kotula z Lewicy.
– Ja się bardzo cieszę, że Polskie Stronnictwo Ludowe i Lewica osiągnęły porozumienie w temacie, który jest trudny – zaznaczyła Katarzyna Kotula.
Wprowadzenie związków partnerskich miało blokować PSL. Jednak ostatecznie Ludowcy w negocjacjach osiągnęli porozumienie z Lewicą. Rozmowy prowadziła z minister Kotulą poseł Urszula Pasławska.
– Półtora miliona Polaków żyje w związkach nieformalnych, milion w związkach heteroseksualnych, 400 tysięcy w związkach homoseksualnych – przekonywała Urszula Pasławska.
Projekt poparł prezes PSL-u, Władysław Kosiniak-Kamysz. Tylko kilku posłów partii zapowiada sprzeciw. Nie zablokuje to jednak prac, które już za chwilę mają się rozpocząć – poinformował wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty z Lewicy.
– Moją ambicją osobistą jest – i Władysława [Kosiniaka-Kamysza – red.] też – żeby w tym roku to procedować w Sejmie – stwierdził Włodzimierz Czarzasty.
Szczegóły nie są znane. W przyszłym tygodniu więcej mają powiedzieć liderzy. Związki dotąd niesformalizowane mają być zapisane w prawie. Dzisiaj jednak każda kobieta i mężczyzna mogą wziąć ślub cywilny. Prawo nie wtrąca się w życie osób tej samej płci, które żyją razem, ale nie daje im przywilejów. Takie przywileje teraz mają otrzymać dzięki głosom PSL-u.
– Łatwiejsze życie, łatwiejsze rozliczanie, chociażby w kwestiach podatkowych, dostępu do informacji medycznej – tłumaczyła poseł Urszula Pasławska.
Państwo nie otrzyma nic w zamian, zwłaszcza kolejnych pokoleń Polaków. Koalicja rządowa w sprawie tzw. związków partnerskich liczy na dobrą wolę prezydenta Karola Nawrockiego.
– Jeżeli ta ustawa przejdzie i trafi na biurko pana prezydenta, liczymy na to, że właśnie wysłucha głosu społeczeństwa i podpisze – podkreśliła poseł Koalicji Obywatelskiej, Sylwia Bielawska.
Prezydent Nawrocki deklaruje, że jest gotowy do rozmowy o statusie osoby najbliższej. Nie zgodzi się jednak na zrównanie praw małżeństw ze związkami osób jednopłciowych oraz adopcje przez nie dzieci. Zgodą na tzw. związki partnerskie byłaby daniem Lewicy tylko palca, a ta sięgnie później po całą rękę – mówił poseł Marcin Warchoł z PiS.
– To jest preludium do adopcji dzieci, do dalszych kroków, bo tak było w innych krajach Zachodu, gdzie najpierw [pojawiły się – red.] związki partnerskie, a później adopcja dzieci – przypomniał Marcin Warchoł.
Polska jest jednym z ostatnich państw Unii Europejskiej, które chroni małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny.
TV Trwam News


