fot. PAP/Albert Zawada

Rząd Tuska próbuje zmusić Polaków, by opłacali składki ZUS-owskie za artystów – Konfederacja rozpoczyna zbiórkę podpisów pod wnioskiem o odwołanie minister kultury, Marty Cienkowskiej

Rząd chce, aby Polacy opłacali składki ZUS-owskie za artystów. To nieuczciwe wobec pracowników innych branż – podkreśla Konfederacja i rozpoczyna zbiórkę podpisów pod wnioskiem o odwołanie minister kultury, Marty Cienkowskiej.

 – Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem – tak przed wyborami w 2023 roku artyści wspierali Platformę Obywatelską.

Przed wyborami w 2023 roku PO obiecała wsparcie dla artystów. Teraz rząd przyjął projekt, zgodnie z którym artyści mogą otrzymać dopłaty do składek ZUS. Skorzystają też ze świadczeń chorobowych i urlopów macierzyńskich.

– To jest ustawa o godności pracy w kulturze, nie o żadnych przywilejach na pewno – powiedział Adam Szłapka, rzecznik rządu.

Ministerstwo kultury chce, aby dopłaty do składek ZUS otrzymywali artyści, których średnie miesięczne przychody były niższe niż 125 proc. minimalnej pensji.

Andrzej Szejna z Lewicy tłumaczył, że artyści z reguły nie płacą składek.

 – Wielu artystów pracowało na różnego rodzaju umowy formalne, nieformalne, zlecenia i tak dalej, nie płacąc składek – stwierdził poseł Andrzej Szejna.

Tymczasem satyryk Tadeusz Drozda przyznał, że część artystów ma dziś głodowe emerytury, bo świadomie nie płaciła lub zaniżała swoje składki.

– Dzisiaj mamy pokłosie tego. To z naszej pazerności wynika wyłącznie – zaakcentował Tadeusz Drozda.

Według szacunków resortu kultury pierwszy roku funkcjonowania przepisów będzie kosztował budżet państwa, czyli podatników, prawie 375 mln złotych.

Prof. Krzysztof Szczucki, poseł PiS, zauważył, iż przepisy będą nieuczciwe wobec innych zawodów.

 – Względem wszystkich innych ludzi z innych branż, innych zawodów, którzy muszą sobie odejmować z wynagrodzenia poważną jego część po to, żeby płacić ubezpieczenie społeczne, bo nie mogą liczyć na to, że ktoś wypłaci im kiedyś w przyszłości emeryturę z innych środków – zwrócił uwagę prof. pos. Krzysztof Szczucki.

Dopłaty otrzymają osoby pokroju Jana Kapeli, który szydzi z katolików i polskich patriotów.

– Gdzie są małe groby małe płody, czemu was nie grzebią, skoro twierdzą, że jesteście ludźmi – „śpiewał” Jan Kapela, stypendysta Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Pseudoartysta liczy na przyjęcie ustawy.

– Gdybym jeszcze mniej zarabiał, to być może kiedyś się do tego systemu zakwalifikuję – mówił „artysta”.

O prawie do dopłat będzie decydowała 15-osobowa Rada Programowa i 145-osobowa komisja opiniująca. Media przypomniały, że w PRL-u też funkcjonowała komisja weryfikująca decydująca, kto jest artystą. Jej szefem był Andrzej Trzaskowski, jazzman i ojciec wiceszefa KO i prezydenta stolicy, Rafała Trzaskowskiego.

Poseł Michał Wawer z Konfederacji zauważył, że zapowiadani w projekcie nowi komisarze będą opłacani z naszych kieszeni.

– Za rozpatrzenie jednego wniosku, wydanie jednej opinii będzie przysługiwała kwota 570 złotych, więc to jest po prostu tworzenie nowego paśnika dla krewnych i znajomych pani minister – stwierdził poseł Michał Wawer.

Konfederacja chce odrzucenia projektu i odwołania minister kultury. Partia zbiera podpisy pod wnioskiem o wotum nieufności wobec minister Marty Cienkowskiej.

Szef dolnośląskiej „Solidarności”, Kazimierz Kimso, dodał, że projekt musi budzić kontrowersje.

– Wiemy, jakie są wynagrodzenia np. za różne przedsięwzięcia tych takich wielkich gwiazd, wiemy, że to są duże pieniądze – podsumował Kazimierz Kimso.

Szef dolnośląskiej „Solidarności” zwrócił uwagę na potrzebę wypracowania niekontrowersyjnych zmian w drodze dialogu z instytucjami artystycznych.

TV Trwam News

drukuj