
fot. by Freepik
Rząd Donalda Tuska za wszelką cenę próbuje przepchnąć ustawę o statusie osoby najbliższej. Ze wsparciem do Sejmu przybył ambasador Niemiec w Polsce
Rządowe regulacje, które w koalicji rządzącej są nazywane projektem ustawy o statusie osoby najbliższej, będą dalej procedowane. Zajmie się tym specjalna komisja. Debata w tej sprawie ponownie rozgrzała Sejm. Było tak między innymi dlatego, że specjalnie na nią przybyli zagraniczni dyplomaci z ambasadorem Niemiec na czele.
Już nie związki partnerskie, ale nieformalne. Lewica chowa swoje prawdziwe intencje za hasłem: „status osoby najbliższej”. Wylicza przy tym, ile par żyje w Polsce bez ślubu, by forsować przywileje dla związków jednopłciowych. Mówimy o przywilejach, bo na podstawie umowy zawartej przed notariuszem małżeństwo przestanie być potrzebne, by korzystać z ulg podatkowych.
Marcin Warchoł, poseł PiS, wyjaśniał, że w przypadku małżeństw przywilejom towarzyszą obowiązki – za małżeństwem idzie chęć posiadania potomstwa, potomstwo to ciągłość narodu, nowy obywatel, a co za tym idzie, podatki, które będą do dyspozycji państwa.
Tymczasem propozycje forsowane przez rząd to przywileje podatkowe bez obowiązków i koszt dla budżetu.
– Dokładnie 2 mld 370 mln złotych. Z czego? Z mniejszych wpływów z PIT, innych podatków, kosztów dla NFZ – mówił poseł Marcin Warchoł.
Posłowie koalicji rządzącej nie zgodzili się, by rządowy projekt wylądował w koszu. Konsekwentnie przeciwko regulacjom głosował poseł Marek Sawicki z PSL, jednak to jego ugrupowanie stało się w tej sprawie silnym sojusznikiem Lewicy. To dlatego na sztandary ludowcy wzięli hasła o osobie najbliższej i związkach nieformalnych.
– Trzeba obniżyć temperaturę sporu politycznego w tym zakresie, w tej sprawie – powiedziała Urszula Pasławska, poseł PSL.
W ten sposób poseł Urszula Pasławska próbowała zachęcać posłów, by sejmowe prace nad regulacjami o związkach jednopłciowych kontynuowała komisja nadzwyczajna. Dla dr. hab. Przemysława Czarnka, posła PiS, kryje się za tym strategia polityczna.
– Koleżanki i koledzy z PSL po prostu wstydzą się tej ustawy i chcą wstrzymywać pracę. To po prostu nie ma sensu, wycofajcie się z tego – zaapelował dr hab. Przemysław Czarnek.
Jarosław Sachajko, poseł z Demokracji Bezpośredniej, proponował ludowcom, by gorliwość, z jaką wspierają działania Lewicy, przerzucili na to, co powinno być ich oczkiem w głowie.
– Co oferujecie w tej chwili rolnikom? Oferujecie im związki partnerskie – zaakcentował pos. Jarosław Sachajko.
Debacie nad regulacjami o związkach jednopłciowych przysłuchiwali się zagraniczni dyplomaci. Kazimierz Smoliński z PiS doliczył się ich 15.
„Ambasadorowie z 15 krajów przybyli do Sejmu, aby przyglądać się debacie nad projektem rządowym o tzw. związkach partnerskich. Na poprzednim bardzo ważnym punkcie dot. środków na obronność SAFE ich nie było. Priorytety………” – napisał poseł Kazimierz Smoliński.
Ambasadorowie z 15 krajow przybyli do Sejmu, aby przyglądać sie debacie nad projektem rządowym o tzw. związkach partnerskich. Na poprzednim bardzo ważnym punkcie dot. środków na obronność SAFE ich nie było.
Priorytety……… pic.twitter.com/GzBDQeFyyB
— Kazimierz Smoliński (@KaziSmolinski) February 12, 2026
Ambasador Niemiec swoją obecnością w Sejmie pochwalił się na platformie X i wprost napisał, że przyszedł na posiedzenie dla regulacji dotyczących osób tej samej płci.
„W Sejmie z innymi dyplomatami, aby wyrazić poparcie dla @KotulaKat i projektu ustawy o „statusie osób najbliższych” – wskazał Miguel Berger, ambasador Niemiec w Polsce.
Politycy opozycji zażądali wyjaśnień. Poseł Witold Tumanowicz z Konfederacji podnosił, że stanowisko powinien zająć resort spraw zagranicznych.
– Chciałbym wiedzieć, czy to będzie standardem teraz w polskim Sejmie, aby obcy ambasadorowie nadzorowali nasze prace; patrzyli, czy posłowie głosują tak jak oni chcą – oznajmił poseł Witold Tumanowicz.
Poseł @WTumanowicz: Wzywam ministra Spraw Zagranicznych do tego, aby wytłumaczył, w jakiej roli wczoraj przysłuchiwali się naszym debatom ambasadorowie obcych państw. W jakiej roli tu występowali? pic.twitter.com/y0ZYwCg91P
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) February 13, 2026
Z ironią obecność niemieckiego ambasadora w Sejmie skomentował prezydencki minister, Marcin Przydacz
Szanowny Panie Ambasadorze,
przesyłam tekst możliwej depeszy do Berlina:Panie Kanclerzu, na wstępie śpieszę donieść
SAFE Sejm już przyjął i po naszej myśli brzmi
Po tej ustawie nasze wpływy wzrosną w MONie
Jest to dziś faktem, czemu nie zaprzeczy nikt?
Muszę tu wspomnieć… https://t.co/pjFfvEmJO5— Marcin Przydacz (@marcin_przydacz) February 13, 2026
Zagraniczny dyplomata nie posypał głowy popiołem, ale postanowił publicznie spierać się z polskimi politykami na platformie X.
TV Trwam News


