fot. Paweł Palembas

Rybacy czekają na pomoc rządu po zakazie KE połowu dorsza na Bałtyku

Komisja Europejska zakazała na cztery lata połowu dorsza na Bałtyku, a Polscy rybacy wciąż czekają na pomoc rządu. W tym tygodniu blokowali porty na Pomorzu. Resort gospodarki morskiej przekonuje, że nie zostawi rybaków bez pomocy.

Komisja Europejska zakazała od nowego roku połowu dorsza we wschodniej części morza Bałtyckiego. To oznacza ogromne straty dla rybaków.

– Zadecydowali, że jedyną formą pomocy, jaka ma być udzielona flocie bałtyckiej, to jest kasacja floty dorszowej – mówi pan Henryk Indyk, rybak.

Rybacy obawiają się, że zostaną bez jakiejkolwiek pomocy. Wciąż czekają na działania rządu. W tym tygodniu swój sprzeciw manifestowali poprzez blokowanie portów. W protest włączyły się 92 jednostki. Rybacy blokowali porty w Kołobrzegu, Ustce, Władysławowie, Łebie i w Darłowie.

– Chciałbym tych, którzy organizują ten protest, jednoznacznie zapewnić o naszym wsparciu i działaniu w tym zakresie, aby bezwzględnie zmniejszyć ten negatywny wpływ decyzji Komisji Europejskiej – zapewnia szef resortu gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk.

Minister tłumaczy, że jest w trakcie rozmów z Komisją Europejską.

– Od paru miesięcy prowadzimy negocjacje w tym zakresie. To przede wszystkim rozmowy, aby można było pozyskać środki z programów przede wszystkim ekologicznych – wskazuje Marek Gróbarczyk.

Jedną z szans – na jakie wskazał minister gospodarki morskiej – jest Program Operacyjny Rybactwo i Morze. Środki z tego programu miałyby trafić na wsparcie rybaków. Polska chce, aby w nowej perspektywie budżetowej taki program umożliwiał odejście od działalności rybackiej, ale też niósł wsparcie tym przedsiębiorcom, którzy mimo zakazu dorsza, mają szansę dalej działać. Z ust ministra Marka Gróbarczyka pada zapowiedź działań osłonowych dla rybaków.

– Tak, żeby z jednej strony mogli funkcjonować, bo przecież ten Bałtyk się odrodzi, lub przekształcą się. Z drugiej strony, mamy cały czas bardzo duże kwoty połowowe związane z gatunkami pelagicznymi, czyli śledź, szprot – mówi szef resortu gospodarki morskiej.

Tutaj starania resortu koncentrują się, by takie gatunki ryb sprzedawać nie jako paszowe, ale konsumpcyjne. Rybacy wciąż nie wycofali swojej wcześniejszej zapowiedzi, że jeśli zostaną bez pomocy, planują blokowanie kolejnych, już większych portów.

TV Trwam News

drukuj