fot. R.Sobkowicz

Rugi lwowskie

Rada Miejska Lwowa powołała komisję, która ma zrewidować polskie upamiętnienia w mieście.

Inicjatorzy nie ukrywają, że to odpowiedź na polskie obchody rzezi wołyńskiej i nazwanie ich ludobójstwem.

Uchwałę w tej sprawie przyjęto w nocy z 18 na 19 lipca. Deputowany Bogdan Gałajko przedstawił list „organizacji społecznych” domagających się usunięcia „polskiej okupacyjnej symboliki wojskowej na terenie muzeum ’Cmentarz Łyczakowski’”.

Autorzy listu to kilka organizacji weteranów OUN-UPA. Nie podoba im się miecz Szczerbiec wyryty na płycie cmentarza Orląt Lwowskich, przy którym jest też napis: „Tu leży żołnierz polski poległy za ojczyznę”.

Zwracają się do Rady o usunięcie tego symbolu „polskiej okupacyjnej agresji” i zastąpienie miecza krzyżem. Ich zdaniem, obecność polskich symboli „jest zjawiskiem niedopuszczalnym i obraźliwym dla współczesnej ukraińskiej państwowości”.

„Warto zaznaczyć, że obecnie na terytorium Polski nie ma żadnego panteonu, który symbolizowałby chwałę niemieckiego, rosyjskiego czy ukraińskiego oręża. Państwo polskie nigdy by się na to nie zgodziło” – piszą.

Pomysłodawcy usunięcia Szczerbca nie ukrywają, że do wystosowania apelu skłoniły ich obchody 70. rocznicy rzezi wołyńskiej. Wołodymyr Sereda z organizacji Nadsanie mówi wprost, że to skutek „antyukraińskiej histerii w Polsce”.

– Polacy nie powinni zapominać, jak zawinili Ukraińcom – powiedział jednemu z ukraińskich portali internetowych.

Chodzi przede wszystkim o sformułowania uchwał Sejmu i Senatu, które uznały zbrodnie UPA za „czystkę etniczną o znamionach ludobójstwa” dokonaną przez nacjonalistów ukraińskich.

„My, przedstawiciele społeczności Lwowa, jesteśmy głęboko zaniepokojeni antyukraińskim stanowiskiem strony polskiej oraz oskarżaniem żołnierzy UPA o ludobójstwo dokonane na ludności polskiej w latach II wojny światowej” – napisali w apelu do Rady Miasta Lwowa.

Gałajko zaproponował powołanie tymczasowej komisji, która miałaby dokonać przeglądu wszystkich obiektów „polskiej spuścizny historycznej we Lwowie w celu ich uporządkowania, ustalenia statusu prawnego i zgodności z obowiązującym prawem”.

Grupa deputowanych ma też organizować „okrągłe stoły i konferencje dla omówienia problematycznych zagadnień polsko-ukraińskich stosunków w XX i XXI wieku”. Po zakończeniu prac byłaby obowiązana wydać rekomendacje dotyczące postępowania z poszczególnymi polskimi pamiątkami we Lwowie.

– Komisja dokona przeglądu obowiązujących umów między Ukrainą a Polską. Zbada, czy te symbole są powiązane z negatywnymi momentami w historii i czy obrażają uczucia narodowe Ukraińców. Wszystko to zbadamy i w przypadku stwierdzenia naruszenia będzie możliwość demontażu Szczerbca – powiedział Gałajko.

Jest on deputowanym nacjonalistycznej partii Swoboda. Ma ona przytłaczającą większość (55 mandatów w 90-osobowej radzie Lwowa) i bez problemu przeprowadza liczne uchwały o antypolskim wydźwięku. Najczęściej wetuje je prezydent miasta, były członek Naszej Ukrainy Wiktora Juszczenki, Andrij Sadowy.

Tak ma być i tym razem. Sadowy już zapowiedział, że kilkadziesiąt równych decyzji z tego posiedzenia zapadło z naruszeniem procedur i ich nie zatwierdzi. Wśród nich ma być i ta dotycząca tymczasowej komisji ds. polskich upamiętnień we Lwowie.

Zdaniem Jana Franczuka, prezesa Polskiego Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi we Lwowie, głos partii Swoboda nie jest reprezentatywny dla mieszkańców Lwowa, mimo że posiada ona większość w radzie.

– Mam nadzieję, że to tylko słowa, a sprawa szybko ucichnie, gdyż chodzi o odwet za obchody wołyńskie i to wszystko – tłumaczy.

Polskie MSZ również nie spodziewa się, by naprawdę władze Lwowa zmieniły coś w wynegocjowanej z trudem formie najsłynniejszego polskiego miejsca pamięci w mieście.

– Na razie nie mamy żadnej oficjalnej informacji o tej uchwale. Mamy sygnały, że będzie ona zawetowana. Wiemy też, że komisja nie podjęła jeszcze żadnych działań i, nawet jeśli zostanie formalnie powołana, to w najbliższym czasie nie rozpocznie pracy – mówi „Naszemu Dziennikowi” Marian Orlikowski, kierownik Wydziału Współpracy z Polakami na Ukrainie polskiego konsulatu we Lwowie.

Kształt całego założenia architektonicznego „Cmentarz Obrońców Lwowa”, jako wydzielonej części Cmentarza Łyczakowskiego, w tym treść wszystkich napisów i formę emblematów, szczegółowo reguluje polsko-ukraińskie porozumienie z grudnia 2001 roku.

Szczerbiec na płycie Mogiły Pięciu z Persenkówki i napis przy niej od samego początku budziły niechęć ukraińskich działaczy narodowych. Dyrektor Cmentarza Łyczakowskiego próbował usunąć miecz już w 2005 roku, wkrótce po uroczystym otwarciu cmentarza Obrońców Lwowa w obecności głów obu państw.

Posłanka Swobody w Radzie Najwyższej Ukrainy Iryna Farion powiedziała PAP, że jej zdaniem ostatnie zaostrzenie relacji polsko-ukraińskich wygląda na „rosyjską technikę”, mającą nie dopuścić do oczekiwanego jesienią w Wilnie podpisania umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z Unią Europejską.

– Nie chciałabym, aby stosunki ukraińsko-polskie stały się ponownie zakładnikiem w rękach Moskwy. Sądziłam, że nasze narody nie będą angażować do rozwiązywania swoich problemów trzeciej strony i odwiecznego strategicznego wroga Ukrainy, za jakiego uważam Rosję – powiedziała.

Uznała oświadczenie partii Swoboda za adekwatną reakcję na to, co uchwalił polski Sejm. Chodzi o projekt uchwały uznającej za „czystkę etniczną o znamionach ludobójstwa” przesiedlenia Ukraińców w Polsce w latach wojennych i powojennych. Swoboda domaga się także od ukraińskiego MSZ potępienia historycznej rekonstrukcji zbrodni wołyńskiej, która odbyła się tydzień temu w Radymnie.

Piotr Falkowski

drukuj