fot. Robert Sobkowicz/Nasz Dziennik

Rozgoryczenie po oddaleniu skargi na śledztwo ws. smoleńska

Część rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej nie ukrywa rozgoryczenia po decyzji Sądu Najwyższego ws. przewlekłości śledztwa. Oddalił on skargę ośmiorga bliskich ofiar katastrofy na przewlekłość postępowania Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Sąd Najwyższy ocenił, że śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej jest prowadzone bez nieuzasadnionej zwłoki.

Janusz Walentynowicz, syn śp. Anny Walentynowicz, powiedział, że czuje się upokorzony. Polskie śledztwo porównuje z tym, jakie prowadzi Holandia ws. lotu MH17. W dalszym ciągu domaga się umiędzynarodowienia śledztwa smoleńskiego.

– Holenderskie rodziny w pełni zawierzyły władzom, mają podstawy ku temu. Natomiast w mojej konkretnej sytuacji ja do dziś nie wiem, gdzie spoczywają szczątki mojej mamy. Śledztwo trwa, jak trwa – właściwie to jest anty-śledztwo, bo robi się wszystko, żeby sprawę zaciemnić, powołuje się zespoły Leszka Millera tylko po to, żeby zagmatwać całą historię. To jest jakiś Matrix – ja już to wielokrotnie powtarzałem, że śledztwo prowadzone w wykonaniu Prokuratury Wojskowej dawno temu powinno zostać jej zabrane i przekazane do prokuratur cywilnych, a w ogóle powinno się tym zająć gremium międzynarodowe – mówi syn śp. Anny Walentynowicz.

Janusz Walentynowicz dodaje, że sprawa powinna mieć swój finał w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. Śledztwo Smoleńskie prowadzone przez stronę Polską przedłużone jest do 10 października, ale nie będzie to jeszcze końcowy termin postępowania. Wrak i oryginały rejestratorów samolotu cały czas są w Rosji.

RIRM

drukuj