fot. pixabay.com

Rosja używa gazu, by szantażować Unię Europejską

Politycy obozu rządzącego oczekują od opozycji wspólnego stanowiska w sprawie Nord Stream 2. Padają pytania, czy opozycja jest za czy przeciw certyfikacji gazociągu. W piątek na sankcje wobec Nord Stream 2 nie zgodził się amerykański Senat.

W amerykańskim Senacie nowych sankcji na Nord Stream 2 domagali się republikanie. Projekt w tej sprawie zgłosił senator Ted Cruz z Teksasu.

– Jeśli Demokraci zagłosują z Władimirem Putinem, to za kilka dni, tygodni, miesięcy, zobaczymy rosyjskie czołgi na ulicach Kijowa. Wtedy wszyscy zapamiętamy ten moment jako taki, w którym musieliśmy powstrzymać rosyjską inwazję na Ukrainę – zaznaczył polityk.

By nałożyć nowe sankcje, potrzeba było 60 głosów w Senacie. Za projektem opowiedziało się 55 senatorów, w tym sześciu demokratów. To za mało. Wygrała presja, jaką na polityków Partii Demokratycznej wywarł Biały Dom. Administracja Joe Bidena nie chciała sankcji, co argumentowała m.in. próbą zażegnania kryzysu w relacjach z Rosją. Chciała też utrzymać porozumienie z Niemcami, w myśl którego rząd Olafa Scholza jest gotowy wstrzymać gazociąg, gdyby doszło do inwazji na Ukrainę. Kreml konsekwentnie odrzuca oskarżenia o to, że Nord Stream 2 to projekt polityczny.

– Nord Stream to projekt komercyjny i łączenie go z kwestiami bezpieczeństwa w Europie to absurd – powiedział rzecznik kremla Dmitrij Pieskow.

Te słowa w Berlinie chętnie powtarzają politycy rządzącej SPD i to wbrew stanowisku koalicjanta – Zielonych – którzy są przeciwni Nord Stream 2.

– Musimy choć raz zostawić za sobą zasadniczy konflikt polityczny w tej sprawie – mówił sekretarz generalny SPD Kevin Kuehnert.

Twierdzi on – zgodnie z tym, co postuluje Moskwa – że nie należy mieszać debaty  o Nord Stream 2 z polityką Rosji wobec Ukrainy. Trudno jednak nie dostrzec, że Rosja już dziś dla realizacji własnych celów politycznych używa gazu, by szantażować Unię Europejską.

– Władimir Putin chce wyjąć spod przepisów unijnych gazociąg Nord Stream 2. Niestety sekundują mu w tym politycy niemieccy – podkreślał w Sejmie wiceminister aktywów państwowych Maciej Małecki.

Rosja, obok próby wymuszenia certyfikacji  gazociągu, chce zawarcia kolejnych długoterminowych kontraktów na gaz na korzystnych dla niej warunkach. Udało jej się obniżyć poziomy gazu w magazynach państw unijnych. Na tym tle Polska wygląda dużo lepiej niż Niemcy.

– Nasze magazyny gazu są zapełnione w 83 procent. W Niemczech to jest 50 procent. W skali całej Unii Europejskiej podobne liczby – oznajmił Maciej Małecki.

Mimo rosyjskiego szantażu, w Niemczech budowę Nord Stream 2 popiera 60 proc. mieszkańców kraju. Wskazuje na to sondaż, jaki przeprowadziła stacja ARD. Jednocześnie 17 proc. Niemców postrzega Moskwę jako wiarygodnego partnera. W reakcji na te doniesienia poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski przypomniał treść uchwały, jaką w ubiegłym roku poparł polski Sejm.

– Uruchomienie rosyjsko-niemieckiego projektu Nord Stream 2 zwiększy ryzyko wybuchu nowej wojny na Ukrainie – podkreślił poseł.

Dokładnie takie samo stanowisko przedstawia niemiecka gazeta „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Twierdzi, że czołowi socjaldemokraci bronią gazociągu, przez co Moskwa może poczuć się ośmielona do uderzenia na Ukrainę. Politycy obozu rządzącego mówią o ogromnej presji na uruchomienie Nord Stream 2. W odpowiedzi oczekują jasnej deklaracji opozycji.

– Mówimy: sprawdzam! Jesteście, czy nie jesteście przeciwko certyfikacji Nord Stream 2? – powiedział Janusz Kowalski.

W ocenie polityków obozu rządzącego potrzebne jest wspólne twarde stanowisko.

– Oczekujemy od opozycji, że w tej sprawie będzie bezwzględnie lojalna. To jest lojalność wobec Polski, ale przede wszystkim wobec polskich obywateli – mówiła rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Anita Czerwińska.

Departament Stanu USA podtrzymuje, że zaostrzenie sankcji wobec Rosji nastąpi dopiero w reakcji na podjęte przez Moskwę działania zbrojne przeciwko Ukrainie.

TV Trwam News

drukuj