Romney wybiera się do Polski

Sztab republikańskiego kandydata na prezydenta Mitta Romneya planuje ofensywę w polityce zagranicznej. Pomysł polega na odwiedzeniu pięciu krajów na trzech kontynentach. Jest wśród nich Polska.

To pierwsza tego typu inicjatywa kandydata Partii Republikańskiej (GOP), dotychczas skupiającego się niemal wyłącznie na polityce wewnętrznej oraz krytykowaniu błędów gospodarczych prezydenta Baracka Obamy – akcentuje portal Politico.com, który podał tę informację. Według wstępnego planu Romney miałby odwiedzić w pierwszej kolejności Londyn, aby uczestniczyć w ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich, a także wygłosić wykład na temat amerykańskiej polityki zagranicznej. Ze stolicy Wielkiej Brytanii ma się udać do Tel Awiwu, gdzie odbędzie serię spotkań i rozmów z najważniejszymi politykami Izraela i Palestyny. Nie jest do końca jasne, w jakich państwach europejskich poza Niemcami mógłby zatrzymać się kandydat GOP. Lecz jak stwierdzają autorzy artykułu, wielce prawdopodobne jest, że wybierze Polskę jako „pewnego amerykańskiego sojusznika za kadencji Busha, kraj, który podziela pewne obawy, jakie Romney żywi wobec Rosji”. Część z doradców kandydata GOP rozważa ponadto podróż do Afganistanu, lecz jak informują źródła cytowane przez Politico.com, jest to na razie „niepewne”.

 

Silniejszy kontrast

Sztabowcy byłego gubernatora Massachusetts podkreślają, że plan nie jest jeszcze ostateczny, ale szczegóły mają zostać wkrótce dopracowane. Jeśli trasa rzeczywiście będzie przebiegać w ten sposób, wówczas będzie oczywistym nawiązaniem do zagranicznej podróży senatora Baracka Obamy, który latem 2008 roku, w środku kampanii, odwiedził właśnie te kraje (poza Polską). Wizyta nad Wisłą ma pozwolić Romneyowi zaprezentować różnice w postrzeganiu przynajmniej części priorytetów polityki zagranicznej pomiędzy nim a obecnym szefem Białego Domu. Wykazanie kontrastu w tej materii nie będzie szczególnie trudne, gdyż jak zauważają komentatorzy, Obama ma duże „zasługi” w lekceważeniu i drażnieniu Polaków. Przypominają m.in. wycofanie się przez administrację prezydenta z projektu tarczy antyrakietowej na terenie Polski, i to 17 września, czyli w dniu napaści Sowietów na nasz kraj. Do tego zwracają uwagę na niedawną aferę z rzekomym przejęzyczeniem się głowy państwa, który w przemówieniu użył sformułowania „polskie obozy śmierci”.
W Izraelu Romney może pojawić się przed prezydentem Obamą, który podczas swojej kadencji jeszcze nie był u swojego kluczowego sojusznika. Jak podkreśla Politico.com, lekceważenie środowisk żydowskich może się negatywnie odbić na kampanii wyborczej, zwłaszcza w kontekście dotacji. „Wyprawa Romneya do Polski z całą pewnością nie oferuje tak wysokiej politycznej dywidendy, ale ma swój ciężar polityczny, zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia i postrzeganie Rosjan przez Republikanów” – czytamy na portalu. Analitycy stwierdzają ponadto, że sztab Romneya zrozumiał wreszcie, iż musi on zrobić coś więcej poza „ruganiem Obamy za niekompetencję w ekonomii”. Zaledwie kilka razy w różnych debatach Romney wypowiadał się na temat polityki zagranicznej, np. na temat łamania praw człowieka w Chinach. Obserwatorzy są zarazem zgodni co do tego, że kwestie międzynarodowe będą drugorzędne, jeśli chodzi o preferencje wyborcze obywateli, kiedy pójdą do urn 4 listopada.

drukuj