(fot.PAP)

Rolna porażka rządu

Porażka w negocjacjach nad kształtem nowej unijnej Wspólnej Polityki Rolnej, dymisja ministra rolnictwa w atmosferze „afery taśmowej”, spory o GMO – mijający rok w rolnictwie zdominowały kwestie polityczne, a nie gospodarcze.

Z tego względu można powiedzieć, że rok 2012 był dla rolników wyjątkowy: nie było głośnych protestów przeciwko niskim cenom skupu, spadkowi opłacalności produkcji, ubożeniu wsi. Co jednak nie oznacza, że rolnicy kończą go w radosnych nastrojach. Przeciwnie. Widoki na przyszłość nie są najlepsze, głównie za sprawą WPR.

Miliardy mniej na rolnictwo

Komisja Europejska zaproponowała w 2011 roku, aby budżet na Wspólną Politykę Rolną w latach 2014-2020 wynosił 386 mld euro, czyli mniej więcej tyle samo, co w latach 2007-2013. Eksperci wyliczali, że już ten projekt, po uwzględnieniu inflacji, zakładał realny spadek nakładów na rolnictwo o ponad 30 mln euro. Ale i tak jesienią sprawujący unijną prezydencję Cypr zaproponował redukcję budżetu na rolnictwo o 7,5 mld euro. Szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy był jeszcze bardziej surowy – zwiększył cięcia do 22 mld euro. Na nic zdały się protesty komisarza ds. rolnictwa Daciana Ciolosa.

Jeśli budżet WPR zostanie zatwierdzony w takim kształcie, na co wszystko wskazuje, to polscy rolnicy nie doczekają się wyrównania dopłat bezpośrednich do średniej unijnej. Co więcej, stracą nawet część tych dopłat, które teraz otrzymują. Mniej będzie także pieniędzy na inwestycje w rolnictwie i sektorze rolno-spożywczym.

Niestety, głos Polski był w debacie na temat WPR słabo słyszany. Na niewiele zdały się spotkania na szczeblu ministrów rolnictwa państw Grupy Wyszehradzkiej czy spotkania z komisarzem Ciolosem. Głównie dlatego, że ministrowie rolnictwa Marek Sawicki i Stanisław Kalemba nie mieli wsparcia u premiera i sami niewiele mogli zdziałać podczas negocjacji – głos decydujący mieli w tym przypadku szefowie rządów. Opozycja właśnie Donalda Tuska obwinia o to, że zaniedbał kwestie budżetu rolnego UE: zgodził się na cięcia w WPR, aby jak najmniej ucierpiał Fundusz Spójności. Jak wyliczali posłowie i eksperci, taka polityka może kosztować polskie rolnictwo od 40 do 70 mld zł – o tyle mniej pieniędzy dostaniemy w latach 2014-2020, niż wynikało to z pierwotnej propozycji KE. Opozycja wytykała też rządowi, że w ten sposób godzi się na dalsze dyskryminowanie polskich rolników, bo będą oni dostawać maksymalnie 210 euro na hektar, podczas gdy średnia w starej UE to prawie 270 euro.

Dwóch ministrów

W lipcu nie mieliśmy tradycyjnego sezonu ogórkowego, bo wybuchła afera taśmowa w PSL, gdy ujawniono nagranie rozmowy szefa kółek rolniczych Władysława Serafina i byłego prezesa Agencji Rynku Rolnego Władysława Łukasika. Polacy dowiedzieli się o nepotyzmie, prywacie w instytucjach i firmach podległych ministerstwu rolnictwa, a symbolem tych patologii była spółka Elewarr i jej dyrektor generalny Andrzej Śmietanko, który miał traktować tę firmę jak „swoją spółkę”. W efekcie Śmietanko został odwołany, ale stanowisko stracił też minister rolnictwa Marek Sawicki, który także był jednym z „bohaterów” rozmowy Łukasika i Serafina.

Na miejsce Sawickiego powołano do rządu Stanisława Kalembę, który od razu musiał się tłumaczyć z tego, że w oddziale Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa pracuje jego syn Daniel. Kalemba nie zgodził się na to, aby zrezygnował on z pracy, choć takie żądanie sformułował nawet premier Tusk. Ale gdy wybuchła afera Amber Gold, w którą zamieszany był także syn premiera – Michał Tusk, sprawa syna ministra rolnictwa przestała być aktualna.

Nowy minister niewiele zmienił w resorcie. Nie tylko nie udało mu się odnieść sukcesu w negocjacjach unijnych, ale jeszcze wciąż ma kłopoty z przeprowadzeniem reformy w agencjach i inspekcjach rolnych: w miejscu stanęła sprawa połączenia ARiMR z Agencją Rynku Rolnego czy też powołania jednej inspekcji zajmującej się bezpieczeństwem żywności.

A sama „afera taśmowa” spowodowała zmiany na czele PSL. Nieoficjalnie ludowcy twierdzili, że za ujawnieniem „taśm Serafina” stali zwolennicy prezesa PSL Waldemara Pawlaka. Tym więc tłumaczono, że bardzo silna frakcja Sawickiego poparła w listopadzie w wyborach na szefa stronnictwa Janusza Piechocińskiego, co de facto przesądziło o jego zwycięstwie.

GMO uchwalone

W tym roku Sejm uchwalił dwie ustawy, które, jak twierdzą przeciwnicy roślin modyfikowanych genetycznie, otwierają Polskę na GMO. Najpierw w lipcu przyjęta została nowelizacja ustawy o paszach, która przedłużyła do 1 stycznia 2017 roku możliwość wykorzystywania pasz genetycznie modyfikowanych do żywienia zwierząt. Tymczasem gdy koalicja PO – PSL przeforsowała w 2008 roku poprzednią ustawę, zakaz stosowania GMO w paszach miał obowiązywać od 1 stycznia 2013 roku. I na nic zdały się protesty organizacji ekologicznych i związków rolniczych.

Jeszcze większe protesty wywołało uchwalenie w listopadzie ustawy o nasiennictwie, której projekt przygotował prezydent Bronisław Komorowski. Zezwala ona obrót nasionami GMO, a więc otwiera możliwość ich legalnego wysiewania i uprawiania. Rząd obiecuje, że wkrótce ogłosi rozporządzenie, które będzie jednak zakazywać uprawy GMO – ale tego dokumentu jeszcze nie ma.

W odpowiedzi Prawo i Sprawiedliwość złożyło w Sejmie projekt ustawy o GMO, który zakłada, że Polska ma być krajem wolnym od upraw roślin modyfikowanych genetycznie. Autorzy projektu argumentują, że wysiewanie GMO jest zbyt ryzykowne, gdyż żywność zawierająca organizmy genetycznie modyfikowane stanowi potencjalnie duże zagrożenie dla zdrowia ludzi. Uprawa organizmów modyfikowanych byłaby możliwa tylko w laboratoriach, gdzie prowadzi się nad nimi badania lub używa się ich np. do produkcji leków.

Ziemia (nie) dla rolników

Najgłośniejszy w tym roku protest rolników rozpoczął się 5 grudnia w Szczecinie: kilkadziesiąt ciągników przejechało przez centrum miasta i stanęło przed gmachem urzędu wojewódzkiego. Chodzi o sprzedaż państwowej ziemi przez Agencję Nieruchomości Rolnych. Zdaniem rolników, grunty po dawnych państwowych gospodarstwach rolnych zamiast w ręce właścicieli rodzinnych gospodarstw rolnych, trafiają za pośrednictwem „słupów” do wielkich przedsiębiorstw rolnych, głównie z udziałem kapitału zagranicznego. Dlatego protestujący domagają się, aby ANR ukróciła takie praktyki i żądają od ministra rolnictwa wprowadzenia odpowiednich regulacji chroniących interesy indywidualnych rolników.

Wiktor Szmulewicz, szef Krajowej Rady Izb Rolniczych, podczas listopadowej konferencji w Sejmie mówił, że podobne patologie występują w całym kraju, jednak w regionie szczecińskim mają największy zasięg. Minister Stanisław Kalemba kilka razy spotykał się z delegacjami rolników, ale ci nie przerwali protestu, za to wystąpili do władz miasta o przedłużenie zgody na manifestację do 20 stycznia. ANR odpiera zarzuty i twierdzi, że sprzyja powiększeniu rodzinnych gospodarstw rolnych. Jako dowód podaje uruchomienie sprzedaży gruntów tej grupie rolników, które Agencja odzyskała od dzierżawców. To jednak rolników nie przekonuje. Mają też pretensje, że rząd nie dba o to, aby ziemia rolna trafiała w polskie ręce. I podają przykład preferencyjnych kredytów na zakup ziemi, do których na dopłaty zarezerwowano niewielkie fundusze w budżecie państwa. Tymczasem już w 2016 roku wygaśnie okres ochronny i ziemię w Polsce będą mogli swobodnie kupować cudzoziemcy.

Reforma zdrowotna

W tym roku od 1 lutego część rolników zaczęła płacić składki zdrowotne z własnej kieszeni, ale była to zmiana wymuszona przez Trybunał Konstytucyjny. Według sejmowej ustawy rolnicy płacą za jedną osobę 1 zł od hektara miesięcznie w gospodarstwach mających ponad 6 hektarów przeliczeniowych – w gospodarstwach do 6 ha składkę płaci za rolników i ich domowników budżet państwa, tak jak to było wcześniej. Te regulacje miały obowiązywać tylko przez rok. Od 2013 roku w rolnictwie miał być wprowadzony podatek dochodowy i rolnikom potrącano by składki zdrowotne z tego podatku. Ponieważ jednak rząd nie zdążył z przygotowaniem odpowiedniej ustawy, reformę podatkową trzeba przesunąć na 2014 rok. Jednak i ta data wydaje się mało prawdopodobna. Nie ma jeszcze projektu ustawy, a przecież rząd czekają jeszcze żmudne konsultacje społeczne.

Dobry rok w produkcji

Mimo mrozów, które zniszczyły dużą część ozimin, rolnicy mogą być zadowoleni z osiągniętych w tym roku wyników w hodowli zwierząt i uprawie roślin. Zbiory zbóż GUS oszacował na 28,5 mln ton, czyli o 6,6 proc. więcej niż w 2011 roku, choć znacznie wzrósł udział zbóż jarych kosztem ozimych. Produkcję rzepaku i rzepiku oceniono na 1,9 mln (wzrost o 2,2 proc.), a zbiory buraków cukrowych na 11,6 mln ton (mniej o 0,6 proc. niż przed rokiem, ale miały one większą zawartość cukru). Rolnicy zebrali też więcej niż rok wcześniej owoców z drzew (3,3 mln ton – wzrost o 13,9 proc.) oraz owoców jagodowych (600 tys. ton – wzrost o 5 proc.). Mniejsza o kilka procent była za to produkcja warzyw gruntowych (4,6 mln ton) i ziemniaków (9 mln ton).

Na rynku nie było w tym okresie żadnych gwałtownych spadków cen skupu, utrzymywały się one na dość zadowalającym poziomie. Pszenica na początku roku kosztowała około 800 zł za tonę, a w grudniu zdrożała do ponad 1000 złotych. Żyto co prawda najpierw potaniało z 850 do 750 zł, ale w drugiej połowie roku znowu drożało. Tendencję wzrostową obserwowano też na rynku wieprzowiny (w ciągu roku ceny poszły w górę z blisko 5 zł do ponad 6 zł za kilogram żywca), za to spore wahania obserwowane były na rynku wołowiny (teraz kilogram kosztuje ponad 6,5 zł). Dość dobre były też ceny drobiu (kurczęta kosztują ponad 4 zł), za to najmniej stabilnie wyglądał rynek mleka. W pierwszych miesiącach roku zanotowano spadki cen skupu, ale potem były już wzrosty i teraz za litr surowca mleczarnie płacą średnio blisko 1,20 złotego. Jednak hodowcom spędzały sen z powiek rosnące ceny pasz, które znacznie osłabiały opłacalność produkcji.

Jeśli jednak tendencje rynkowe w 2013 roku się odwrócą, co może być jednym ze skutków pogłębiającego się kryzysu w gospodarce, nastroje na wsi też się pogorszą. Zwłaszcza gdy rolnicy zorientują się, jakie skutki przyniesie im nowa Wspólna Polityka Rolna.

Krzysztof Losz

 

Oglądaj program „Po stronie prawdy”: Protest szczecińskich rolników przeciwko sprzedaży polskich ziem

drukuj