Rodzice przeciwko posyłaniu 6 – latków do szkół

W tym roku do pierwszych klas pójdzie zaledwie od 15 do 40 procent sześciolatków – alarmują eksperci. W Warszawie odsetek ten jest największy.

W stolicy do szkół zapisano blisko 4644 sześciolatków. Według ekspertów, w mniejszych miastach sytuacja wygląda zdecydowanie gorzej. Do tej pory rekordowy był rok szkolny 2011/2012.Wówczas naukę w pierwszych klasach szkoły podstawowej zaczęło 45% rocznika. Z kolei już rok później ten odsetek miał zaledwie 33%.

Jak zaznacza Karolina Elbanowska z ruchu „Ratuj Maluchy”, rodzice zauważają braki jakie czekają na sześciolatków w szkołach.

Z roku na rok coraz mniej rodziców decyduje się na posłanie dziecka sześcioletniego do pierwszej klasy. Nie tylko dlatego, że przygotowanie szkół pozostawia wiele do życzenia. Przede wszystkim chodzi o to, że rodzice rozmawiają z innymi rodzicami, którzy przekazują im, jak w praktyce wygląda edukacja sześciolatka. W polskich warunkach jest to krzywdą dla dziecka. Program jest tak przeładowany, że sześciolatek nie tylko cały dzień siedzi w szkole na polu makulatury w postaci pakietów edukacyjnych. Jeszcze po powrocie do domu musi często żmudnie godzinami nadrabiać zaległości w stosunku do starszych uczniów z rodzicami. To jest ponad siły dziecka – powiedziała Karolina Elbanowska.

Wynika to z tego, że nie ma warunków, aby kształcić dzieci w tak młodym wieku. Tym bardziej, że wprowadzona reforma spowodowała olbrzymie oszczędności w edukacji. Widać te kwestie nie tylko po okrojonych programach, podręcznikach. Nie jest także dobra polityka oświatowa w wielu miejscach na terenie całego kraju.

Pomysł obniżania wieku szkolnego jest pomysłem chorym. Nie ma w Polsce warunków, by uczyć dzieci siedmioletnie w podstawówkach. Zlikwidowano bardzo dużo szkół w ostatnich latach. Szkoły z miejsca przyjaznego, gdzie dzieci chciały chodzić, zmieniły się po prostu w fabryki. Nie ma już człowieka, jest numer w dzienniku. Do tego mamy olbrzymie oszczędności, cięcia na podstawowych rzeczach, nawet na edukacji dzieci o specjalnych potrzebach, dzieci niepełnosprawnych. To, co dzieje się teraz w Warszawie, gdzie obcinane są etaty, likwidowane klasy integracyjne, itd. o tym można mówić godzinami. W tej całej reformie obniżenia wieku szkolnego chodzi tylko o oszczędności – dodaje Karolina Elbanowska.

RIRM

drukuj