fot. PAP/Paweł Supernak

Rocznica śmierci sierżanta Mateusza Sitka

W piątek mija pierwsza rocznica śmierci sierżanta Mateusza Sitka. Żołnierz 1. Warszawskiej Brygady Pancernej zginął na służbie przy granicy z Białorusią. Sprawcy do tej pory nie odnaleziono.

Sierżant Mateusz Sitek zmarł szóstego czerwca ubiegłego roku. Dziewięć dni wcześniej, podczas patrolu w okolicy Dubicz Cerkiewnych w województwie podlaskim, został ugodzony nożem przez jednego z grupy migrantów, którzy próbowali sforsować zaporę na granicy. 21-letni żołnierz blokował wyłom w ogrodzeniu tarczą ochronną. Sprawca przełożył rękę przez płot i zadał mu cios w klatkę piersiową. Rannego próbowali ratować funkcjonariusze Straży Granicznej. Po kilku dniach młody mężczyzna zmarł w szpitalu.

W piątek odbyły się uroczystości upamiętniające poległego, podczas których szeregowy Mateusz Sitek został pośmiertnie awansowany do stopnia sierżanta. Odznaczono go także „Złotym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju”. Pamięć o sierżancie Mateuszu Sitku kultywowana jest również w jego macierzystej brygadzie. Koledzy nazwali jego imieniem jeden z czołgów Abrams. Imię żołnierza ma także nosić formowany w strukturach WOT Komponent Obrony Pogranicza.

„To nie był zwykły marsz. To był akt pamięci, braterstwa i wierności wartościom, które Mateusz nosił w sercu” – wspomniała 1. Warszawska Brygada Pancerna na platformie X.

Śmierć młodego żołnierza wywołała szeroką debatę o bezpieczeństwie służb patrolujących granicę oraz zasadach użycia broni. Efektem była m.in. nowelizacja przepisów o działaniach wojska w czasie pokoju i rozszerzenie strefy buforowej przy granicy z Białorusią. Sprawcy do tej pory nie odnaleziono.

TV Trwam News

drukuj