
https://pl.freepik.com/darmowy-obraz-ai/zblizenie-prawnika-podpisujacego-papiery_390556906.htm#fromView=search&page=1&position=7&uuid=006398df-defd-4cd3-ad0b-c2b19d1c9ea6&query=notariusz
Reforma Państwowej Inspekcji Pracy. Resort rodziny chce, by PIP sama decydowała o zamianie tzw. umów śmieciowych na umowy o pracę
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej chce, aby Państwowa Inspekcja Pracy sama decydowała o zamianie tzw. umów śmieciowych na umowy o pracę. Resort wskazał na potrzebie zadbania o emerytury Polaków. Przedsiębiorcy obawiają się wyższych kosztów prowadzenia działalności. Na ostatnim posiedzeniu rządu projekt został zwrócony do ministerstwa w celu poprawek.
Projekt to jeden z tzw. unijnych kamieni milowych niezbędnych do wypłaty środków z KPO. Propozycja resortu ułatwi walkę z nadużyciami w zatrudnieniu.
– Celem jest skuteczna walka ze śmieciowym zatrudnieniem – mówiła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, minister rodziny, pracy i polityki społecznej.
Pracownicy często nie są świadomi różnic pomiędzy pracą na kontrakcie B2B – czyli w oparciu o samozatrudnienie – a zatrudnieniem na umowie o pracę. Nierzadko pracodawcy mamią pracowników wizją wyższych zarobków.
– Wiąże się to ze zmniejszeniem pewnych kosztów, a w związku z tym ze zwiększeniem jego osiąganych dochodów, ale też w długiej perspektywie pogarsza jego warunki przyszłej emerytury – wskazał dr Jarosław Wąsowicz z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.
Po zmianach prawnych to nie sąd, a sama Państwowa Inspekcja Pracy wyda decyzję o przekształceniu umowy o dzieło, umowy zlecenie lub kontraktu B2B – na umowę o pracę. Decyzję podejmie, jeśli uzna, że aktualne zatrudnienie jest równoważne pracy na etacie. Firma dotknięta decyzją Inspekcji będzie miała 14 dni na odwołanie. Projekt krytykują pracodawcy.
– W jakich okolicznościach będą zapadały tego rodzaju decyzje? Obecnie, na co zwracamy uwagę, Państwowa Inspekcja Pracy przegrywa w sądach 70 proc. spraw – zauważył Robert Lisicki z Konfederacji Lewiatan.
Przedsiębiorcy krytykowali zapisy, zgodnie z którymi byliby automatycznie obciążani zaległymi zobowiązaniami podatkowymi i składkowymi.
– Najpierw miało być pięć lat tej odpowiedzialności, oczywiście przed rozstrzygnięciem sądowym, czyli to byłaby po prostu możliwość zniszczenia firmy decyzjami administracyjnymi. Czekamy na ostateczny kształt przepisów, ponieważ pierwotny projekt naruszał konstytucję – podkreślił Adam Abramowicz, prezes Rady Przedsiębiorców.
Minister rodziny, pracy i polityki społecznej zapewniła, że jej resort wycofał z projektu sporny zapis.
– Państwowa Inspekcja Pracy nie będzie wydawała decyzji administracyjnych z mocą wsteczną – oznajmiła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Media donoszą jednak, że problem nie zniknie. Jeśli PIP przekształci umowę, to o zaległe składki upomni się ZUS. Skutków reformy obawiają się szpitale, gdzie ponad 74 proc. lekarzy pracuje na kontraktach.
– PIP nie może zmuszać dwóch stron stosunku prawnego innego niż stosunek pracy do jego zmiany, jeżeli ich zgodna wola obu stron jest taka sama – akcentowała Katarzyna Kęcka, wiceminister zdrowia.
O wątpliwościach mówią koalicjanci Lewicy. PSL domaga się zaprzestania prac, gdyż w trakcie przygotowań projektu pominięto konsultacje publiczne. Losów projektu nie przesądza KO.
– Czy powinniśmy dalej ingerować w taką wolność przedsiębiorców? Ja bym tutaj był dość ostrożny – stwierdził Adrian Witczak, poseł KO.
Pojawia się pytanie, czy Państwowa Inspekcja Pracy będzie w ogóle w stanie wykonywać swoje obowiązki po rządowych cieciach.
– Państwowa Inspekcja Pracy w procesie uchwalania budżetu została pozbawiona znacznej części pieniędzy, więc nie wiem, jak się chce dodać jej tego rodzaju bardzo poważne zadanie, jednocześnie obcinając fundusze – mówił dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS.
Przekształcenie tzw. śmieciówek na umowy o pracę przyniosłoby większe dochody do budżetu państwa, co przy obecnym deficycie budżetowym byłoby rządzącym na rękę.
– Umowy zlecenia, umowy o dzieło, o samozatrudnienie, są niżej opodatkowane. Nie ma tak wysokich składek z tytułu ubezpieczenia zdrowotnego. Niższe opodatkowanie sprawia, że więcej zostaje w kieszeni pracodawcy i pracobiorcy, ale to odbija się na budżecie państwa – wskazał Przemysław Majewski, ekonomista.
Proponowana ustawa może wejść w życie w połowie przyszłego roku.
TV Trwam News


