fot. flickr.com

Referendum szansą na naprawę polskiego wymiaru sprawiedliwości?

Czy szansą na naprawę sądownictwa może być referendum? Tak swoje problemy z wymiarem sprawiedliwości rozwiązują Włosi. Propozycję referendum w sprawie sędziów ma prezydent Karol Nawrocki.

Piotr P., były szef Koalicji Obywatelskiej w Złotowie, w Wielkopolsce, trzykrotnie ubiegał się o urząd burmistrza. W zeszłym roku sąd rejonowy skazał go na 11 lat więzienia za przestępstwa seksualne wobec 14 dziewczynek. Sąd odwoławczy uchylił wyrok, ponieważ w pierwszej instancji orzekał tzw. neosędzia. Politycy KO, pytani o skandaliczną decyzję, obwiniają opozycję.

– To jest strasznie trudne i odpowiada za to bezpośrednio Zbigniew Ziobro, który doprowadził do największej zapaści w wymiarze sprawiedliwości w Polsce – stwierdził poseł Robert Kropiwnicki z KO.

To kolejny raz, kiedy sędziowie podważają status innych sędziów. Kilka miesięcy temu sędzia w Poznaniu uchylił karę dożywocia dla trzykrotnego mordercy, ponieważ w pierwszej instancji orzekał sędzia powołany po 2018 roku. To należy powstrzymać – uważa dr Michał Skwarzyński z Katedry Praw Człowieka i Prawa Humanitarnego KUL.

– Sędziowie zajmują się niestety sami sobą, a nie nami – zauważył prawnik.

Jednym ze sposobów na rozwiązanie kryzysu sądownictwa może być referendum. Tak zrobili Włosi. Od niedzieli trwało głosowanie ws. reformy wymiaru sprawiedliwości przygotowanej przez rząd Giorgii Meloni.

– Jeśli nie będziemy mieli odwagi zmienić tego, co nie działa odpowiednio, ten naród nigdy się nie rozwinie – stwierdziła premier Włoch.

Podobnie może być w Polsce. Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział, że jeśli jego ustawa, która zabrania sędziom podważania statusu innych sędziów, nie zostanie uchwalona, to zwróci się do Senatu z wnioskiem o przeprowadzenie referendum ws. wymiaru sprawiedliwości.

– Niech zdecydują obywatele. To ich głos zawsze jest najważniejszy – podkreślił prezydent.

Polacy mogliby na przykład zdecydować o tym, kto ma wybierać sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa: Sami sędziowie, politycy, a może właśnie obywatele? Do propozycji referendum krytycznie podchodzi minister sprawiedliwości-Prokurator Generalny, Waldemar Żurek, i ostrzega przed dużymi kosztami.

– Czy Kancelaria Prezydenta ze swojego budżetu będzie teraz pokrywać to, co mamy płacić? Koszt referendum, jak wskazują ci, którzy je przeprowadzali, dzisiaj mógłby sięgnąć stu milionów złotych – mówił minister Waldemar Żurek.

Do tej pory żadne referendum ogólnokrajowe w Polsce nie osiągnęło wymaganej pięćdziesięcioprocentowej frekwencji. Nawet gdyby ten próg udało się przekroczyć, to prawo nie precyzuje, co dokładnie należy zrobić z wolą Polaków, na co zwrócił uwagę Jędrzej Jabłoński z Ordo Iuris.

– Przede wszystkim rząd powinien przygotować odpowiednie przepisy, które by realizowały to, co obywatele zdecydowali w referendum – zaznaczył Jędrzej Jabłoński.

Parlament nie jest jednak zobowiązany do poparcia takiej ustawy. Konfederacja proponuje z kolei reset konstytucyjny. Pomysł zakłada wygaszenie kadencji Krajowej Rady Sądownictwa oraz Trybunału Konstytucyjnego i obsadzenie wakatów w porozumieniu całej klasy politycznej.

– Na przykład wybranie nowego, pełnego składu Trybunału Konstytucyjnego, gdzie każda strona sceny politycznej miałaby kogoś, kogo desygnuje na to miejsce – mówił Michał Urbaniak z Konfederacji.

Szansą byłaby też zmiana ustawy zasadniczej. Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział prace nad nową konstytucją już podczas zaprzysiężenia.

– Będzie gotowa do przyjęcia – mam nadzieję i wierzę – w roku 2030 – oznajmił wówczas Karol Nawrocki.

Nowa konstytucja także wymaga zgody Polaków w referendum. Jednak w tym przypadku nie jest konieczna pięćdziesięcioprocentowa frekwencja.

TV Trwam News

drukuj